Adam Małysz ostro po kuriozalnym wykluczeniu Polaka! "To się robi śmieszne"

Michał BiałońskiInne

Kamil Waszek długo nie nacieszył się szóstym miejscem w niedzielnym konkursie FIS Grand Prix w Wiśle-Malince. 20-latek z Olimpii Goleszów został zdyskwalifikowany. Sprawę skomentował dla Polsatu Sport sam patron skoczni Adam Małysz.

Mężczyzna w czapce z daszkiem z logo "Red Bull" trzyma mikrofon z logo "Polsat Sport". W tle widoczna jest sylwetka innego mężczyzny w czerwonym okręgu.
fot. Polsat Sport/Michał Białoński
Adam Małysz o dyskwalifikacji Kamila Waszka (z prawej)

Adam Małysz o dyskwalifikacji Kamila Waszka

Kamil Waszek to skoczek Olimpii Goleszów, który dopiero jutro skończy 20 lat. Trener kadry A Maciej Maciusiak już podczas pierwszych letnich zgrupowań chwalił go za dobre skoki. W ślad za tym powołał go do sześcioosobowego składu kadry Polski na pierwsze w sezonie zawody FIS Grand Prix. W sobotę Waszek nie zrewanżował się dalekimi lotami, najwyraźniej zjadła go trema. Zabrakło mu 0.8 pkt, by przebić się do finałowej serii. Ale już w niedzielę, w pierwszej serii, oddał najdłuższy skok w całym konkursie – 137 m. Zmusił tym jury do obniżenia belki startowej. Przed serią finałową młody Polak był trzeci. W drugiej wylądował na 132.2 m. Długo nie nacieszył się szóstym miejscem w konkursie, najlepszy spośród Polaków - Kacper Tomasiak był dziesiąty. Okazało się, że Kamil został zdyskwalifikowany.

 
- Niestety, tak bywa. Fajnie, że także drugi skok Kamila był na tyle dobry, że pozostał w topowej “dziesiątce”. Później wpłynęła informacja o jego dyskwalifikacji za szablon nart. To się rzadko zdarza. W takim wypadku bardziej odpowiedzialny jest producent, że coś nie wyszło - powiedział nam Adam Małysz. 

 

- Te wszystkie kontrole robią się już powoli śmieszne. Rozumiem dyskwalifikacje za kombinację, wagę itd. Ale zawodnik do końca nie jest do końca odpowiedzialny za samą produkcję nart. Co tam się wydarzyło, to się dopiero dowiemy. Miejmy nadzieję, że taki incydent się już nie powtórzy, bo to jest przykre dla zawodnika i całego sztabu - dodał legendarny skoczek z Wisły.

 

Uczulił także serwismenów naszej reprezentacji. To najdziwniejsza dyskwalifikacja od tej Pawła Wąska z ostatniego Turnieju Czterech Skoczni, w którego smarze do nart wykryto zabroniony fluor. 

 

- Wynika z tego, że serwis musi sprawdzać narty za każdym razem, żeby nie dopuścić więcej do takich sytuacji jak ta ze złym szablonem nart - powiedział Małysz.

Małysz ujawnia: Horngacher nazywa Waszka drugim Prevcem 

"Orzeł z Wisły" komplementował 20-letniego zawodnika z Goleszowa.

 
- Kamil Waszek to duży talent. Wiemy doskonale, że na wiele go stać. Niedzielne skoki na pewno dodadzą mu skrzydeł i podczas kolejnego konkursu będzie walczył. Obserwowaliśmy go na samych treningach. Ma na pewno bardzo duży potencjał. Zresztą Stefan Horngacher powiedział, że to jest drugi Domen Prevc - zdradził Małysz.

Prezes Apoloniusz Tajner: Waszek pokazał, że można na niego liczyć  

Dumny ze skoków Waszka był także prezes PZN-u Apoloniusz Tajner. 

 

- Kamil pokazał, że można na niego liczyć. Po sobocie liczyliśmy na poprawę i do niej doszło. Został powołany przez trenera jako szósty zawodnik do konkursu, po sobotnich zawodach. I Waszek nie zawiódł. Gdyby nie dyskwalifikacja za narty, zająłby doskonałe szóste miejsce. Jakby nie było, jest to letni Puchar Świata, czyli zawody o najwyższej randze - akcentował szef Polskiego Związku Narciarskiego. 

 

Apoloniusz Tajner nie zamierza bić na alarm w związku z tym, że Polacy nie otarli się nawet o podium, a podczas Grand Prix w Wiśle nie stawali na nim tylko sześciokrotnie na 31 konkursów, jakie u źródeł największej z polskich rzek rozegrano od 2010 r. Warto nadmienić, że na inaugurację Grand Prix do Polski nie przyjechał żaden ze skoczków z czołowej trzynastki klasyfikacji generalnej ostatniego Pucharu Świata. Wykorzystał to czternasty skoczek ostatniego sezonu Naoki Nakamura, który wygrał obydwa wiślańskie konkursy. 

 

- Cała szóstka, którą do niedzielnych zawodów desygnował trener Maciusiak nie zawiodła. Oddawali naprawdę bardzo dobre skoki. Na dodatek w “trzydziestce” znalazło się pięciu Polaków. Na tym etapie mniej jesteśmy zadowoleni z wyników indywidualnych, pod tym względem moglibyśmy chcieć więcej, ale jeżeli chodzi o poziom sportowy całej grupy, to oceniam go prawidłowo, a nawet całkiem dobrze - zaznaczył Apoloniusz Tajner. 


Jedynym Polakiem, który nie przebił się do czołowej "30" był Klemens Joniak. 

Michał Białoński
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie