Bednaruk zdradził, co wydarzyło się na lotnisku w Chinach. Oto cała prawda
- Było stresująco, bo czuliśmy, że nie zdążymy na ten samolot - wspominał incydent w Ningbo ekspert Polsatu Sport Jakub Bednaruk w Magazynie Polskiego Sportu. Wyznał również, dlaczego zwycięstwo nad USA było bardzo ważne.

Mistrzowie Ligi Narodów 2026 według planu mieli wrócić z Chin we wtorek o 7:30, jednak z powodu opóźnienia samolotu, którym podróżowali z Ningbo do Pekinu, nie zdążyli na kolejny lot - z chińskiej stolicy do Warszawy. Jak informował PZPS, ekipa zmuszona była zostać na noc w Pekinie i wracać do Warszawy grupami.
ZOBACZ TAKŻE: Wytykają Raulowi Lozano złe decyzje w Lidze Narodów. "Powtórzył błędy poprzednika"
Część poleciała przez Frankfurt, część przez Sztokholm, a część poczekała na kolejny lot bezpośredni do Warszawy. W środę rano ostatnia grupa, m.in. z Kamilem Semeniukiem i Tomaszem Fornalem, uznanym najlepszym zawodnikiem (MVP) turnieju finałowego, zameldowała się w kraju.
- Było nerwowo, kiedy przyjechaliśmy już na lotnisko w Ningbo - przyznał Jakub Bednaruk, ekspert Polsatu Sport. Mieliśmy wylecieć o 23:05, bilety były sprzedane. Nagle zaczęły pojawiać się kolejne komunikaty o opóźnieniach. Było stresująco, bo czuliśmy, że nie zdążymy na ten samolot - wyjaśniał w Magazynie Polskiego Sportu.
Ostatecznie reprezentacja Polski powtórzyła sukces sprzed roku i odniosła triumf w Lidze Narodów. Było to trzecie zwycięstwo naszego zespołu w tych rozgrywkach. Żadna inna drużyna nie może pochwalić się takim dorobkiem.
- Zastanawiałem się, jak to porównać do zeszłego roku. Wtedy nie przegraliśmy seta, "biliśmy" wszystkich 3:0. Teraz mieliśmy problemy z Ukrainą. Rozjechaliśmy Słowenię w 69 minut, co było jednym z najszybszych meczów - rozmyślał Bednaruk.
- Na sam koniec była bitwa z Amerykanami, którzy już nas dusili. Nagle się wyrwaliśmy i ich przełamaliśmy. To jest piękno tego sportu. Czasami wygrywasz łatwo, miło i przyjemnie, a niekiedy musisz pocierpieć. To smakuje jednak dużo lepiej, bo jakość jest istotna, ale emocje są najważniejsze - podsumował.



