Co za mecz polskiego klubu! Wyrwali zwycięstwo niepokonanemu liderowi!
Kapitalne spotkanie w AFLE - The League Europe zaliczyli futboliści Panthers Wrocław. Podopieczni trenera Dave'a Likinsa po pełnej emocji końcówce wyrwali zwycięstwo 34:31 niepokonanym dotychczas liderom konferencji, zespołowi Vikings Vienna!

Spotkanie było rywalizacją dwóch najlepszych drużyn konferencji południowo-wschodniej. Ekipa z Dolnego Śląska, która w 9 poprzednich meczach odniosła 7 zwycięstw i dwukrotnie schodziła z boiska pokonana, plasowała się na 2. miejscu w tabeli, zaś "Wikingowie", mający na koncie komplet 9 wygranych, byli jej liderem. Austriacy w tegorocznych zmaganiach prezentują się znakomicie i nie brakuje głosów ekspertów, mówiących, że obecny skład Vikings Vienna jest najlepszym w dotychczasowej historii AFLE - The League Europe. W sporcie piękne jest jednak to, że nawet murowani faworyci czasami przegrywają i właśnie na taki scenariusz liczyli zawodnicy, trenerzy i kibice "Panter".
ZOBACZ TAKŻE: Niekonwencjonalna terapia gwiazdy. Nie uwierzycie, jak leczy kontuzję
Wydawało się, że gospodarze bardzo szybko wybiją Wrocławianom z głów marzenia o korzystnym wyniku. Na zdobycie pierwszego przyłożenia Austriacy potrzebowali niespełna pięciu minut, a rzut Bena Holmesa w drugie tempo na lewą stronę boiska przechwycił Karri Pajarinen, który zaliczył touchdown, podwyższony jeszcze po chwili celnym kopnięciem. Kilka minut później było już 14:0 dla Vikings. Przy drugiej próbie &6 Holmes kapitalnie wypatrzył z dziesiątego jardu wbiegającego w pole punktowe Darrella Stewarta, a ten nie miał problemu ze zdobyciem przyłożenia - podobnie jak Dennis Tasic z celnym kopnięciem. Podopieczni trenera Dave'a Likinsa nie zamierzali jednak składać broni i na niespełna trzy minuty przed końcem kwarty wykorzystali czwartą próbę &GOAL. Podanie Jamesona Wanga na środek przechwycił Juan Flores-Calderon, a z podwyższenia idealnie trafił Jakub Ciurkot. "Wikingowie" szybko odzyskali jednak czternastopunktowe prowadzenie, gdyż najpierw touchdown zaliczył - po kapitalnym solowym biegu - Karri Pajarinen, a po chwili dodatkowy punkt dała gospodarzom udana próba Tasica z podwyższenia.
Drugą odsłonę spotkania lepiej rozpoczęli zawodnicy z Polski, którzy potrzebowali niespełna trzech minut, by zmniejszyć dystans do najlepszej drużyny konferencji południowo-wschodniej. Przy trzeciej próbie &10 nieatakowany Wang miał sporo czasu, by wybrać najlepsze rozwiązanie akcji i ostatecznie rozgrywający Panthers znakomitym podaniem wypatrzył wbiegającego środkiem Mike'a Harleya Juniora, który urwał się pilnującemu go Marloshawnowi Franklinowi Juniorowi i zaliczył przyłożenie, podwyższone kopnięciem przez świetnie spisującego się w tym sezonie Ciurkota. Wrocławianie na tym nie poprzestali i na niespełna cztery minuty przed przerwą zdołali wykorzystać kolejny błąd austriackiej defensywy. Przy drugiej próbie &5 doszło do kopii poprzedniej akcji: Jameson Wang długo zwlekał z podaniem, ale kiedy już się na nie zdecydował, zagrał perfekcyjnie do uciekającego środkiem Calderona, który zanotował drugi w tym spotkaniu touchdown. Szkoda jedynie, że tym razem kopnięcie Ciurkota z podwyższenia nie trafiło między słupki, gdyż zostało zablokowane przez błyskawicznie reagujących defensorów "Wikingów". Gospodarze przebudzili się z marazmu dosłownie w ostatniej akcji tej kwarty. Przy pierwszej próbie &GOAL Holmes zagrał na lewą stronę boiska do Stewarta, a ten urwał się pilnującemu go Benowi Wenzlerowi i zaliczył przyłożenie, podwyższone za 1 celnym kopnięciem przez Tasica. Mimo tego brzemiennego w skutki błędu, druga kwarta mogła wlać w serca "Panter" spore pokłady optymizmu. Nawet niepokonani Austriacy byli bowiem tego dnia do "ugryzienia"!
W trzeciej kwarcie mieliśmy tylko jedną akcję punktową, ale - ku uciesze polskich fanów futbolu amerykańskiego - przeprowadzili ją Wrocławianie! Na dziewięć sekund przed końcem tej części spotkania, przy pierwszej próbie &10, Wang zagrał na lewą stronę boiska do Mike'a Harleya Juniora, a ten wyprzedził Amaniedo Dennisa i - mimo rozpaczliwej próby Nikolausa Huszara, który starał się jeszcze zatrzymać zawodnika "Panter" ofiarnym rzutem - zaliczył przyłożenie.
Na ostatnią odsłonę starcia Wrocławianie wyszli z dwupunktową stratą, która po kilku minutach wzrosła do pięciu "oczek" po tym, jak znakomicie dysponowany Dennis Tasic popisał się kolejnym celnym kopnięciem, trafiając z dość sporej odległości field goal za trzy punkty. Wydawało się, że na domiar złego Wrocławianie będą musieli radzić sobie bez swojego najlepszego quarterbacka, Jamesona Wanga, który ucierpiał w jednym ze starć i opuścił boisko z podejrzeniem wstrząśnienia mózgu. Na szczęście okazało się, że Amerykanin nie odniósł poważniejszych obrażeń i po paru minutach wrócił do gry. Ekipa z Dolnego Śląska w samej końcówce czwartej kwarty zrobiła coś, co jeszcze kilkadziesiąt minut wcześniej wydawało się niemożliwe: przy drugiej próbie &GOAL z zaledwie jardu (!) od pola punktowego "Panterom" udało się zdobyć przyłożenie i na nieco ponad minutę przed końcem meczu to polska drużyna wyszła na prowadzenie, które po chwili podwyższyła jeszcze - za sprawą Dylana St. Pierre'a - o kolejne dwa "oczka"! Mimo rozpaczliwych ataków "Wikingom" nie udało się już sforsować defensywny Wrocławian i to Panthers zostali pierwszą drużyną, która zdołała w tym sezonie pokonać dominatorów z Wiednia!
AFLE - The League Europe
Vikings Vienna - Panthers Wrocław 31:34 (21:7, 7:13, 0:6, 3:8)



