Królewski trafił w sedno po zwycięstwie Wisły Kraków
Wisła Kraków po trzech kolejkach w roli beniaminka Ekstraklasy ma na koncie sześć punktów. - Średnia dwa punkty na mecz jak najbardziej mnie satysfakcjonuje. Gdybyśmy ją utrzymali w sezonie, bylibyśmy wysoko, ale musimy wiele rzeczy poprawić - powiedział jej trener Mariusz Jop.


Trener Mariusz Jop po zwycięstwie nad Wisłą Płock: W drugiej połowie brakowało nam utrzymywania się przy piłce

Trener Adam Majewski po porażce z Wisłą Kraków: Statystyki przemawiały na naszą korzyść
W piątkowy wieczór w Krakowie Wisła Kraków pokonała imienniczkę z Płocka 2-1. - Wprawdzie posiadanie piłki było podobne, ale w pozostałe najważniejsze statystyki przemawiały na naszą korzyść. Żałujemy dość przypadkowo straconej pierwszej bramki i sytuacji Marcina Kamińskiego, który w końcówce spotkania trafił w słupek - podsumował rywalizację trener "Nafciarzy" Adam Majewski.
Wisła Płock ma problem: kontuzja Daniego Pacheco
Płocka Wisła ma jeszcze jeden problem i to bardziej poważny niż porażka w Krakowie. Straciła Daniego Pacheco, który doznał kontuzji barku. A dopóki był w pełni zdrów błyszczał w swoim zespole. Na dodatek to jego przechwyt piłki w środku pola dał przyjezdnym wyrównującą bramkę, którą zdobył Said Hamulić.
"Biała Gwiazda", która słynęła z pięknej i skutecznej ofensywy, po awansie pokazuje też nowe oblicze. Dzięki determinacji i poświęceniu potrafi utrzymać prowadzenie do końca, choć rywal naciska. Tak było w pierwszej kolejce, w starciu z GKS-em Katowice, a sytuacja powtórzyła się w piątkowej konfrontacji z Płocczanami.
- Niestety, w wypadku Daniego zanosi się na poważniejszą kontuzję, bo dwukrotnie wypadł mu bark i to dwukrotnie. O ile za pierwszym razem został nastawiony, o tyle doszło do ponownego urazu. Obym nie wykrakał, ale zanosi się na operację i kilkumiesięczną przerwę - nie krył obaw trener Majewski.
ZOBACZ TAKŻE: Dwa na trzy! Kolejne zwycięstwo Wisły Kraków
Mariusz Jop: To się może zdarzyć w Ekstraklasie, ale za rzadko utrzymywaliśmy się przy piłce
Szkoleniowiec krakowskiej Wisły pochwalił zespół za waleczność, ale wskazał także na mankamenty do wyeliminowania.
- W drugiej połowie za długo byliśmy w obronie niskiej, za rzadko utrzymywaliśmy się przy piłce. Mimo tego rywal stworzył tylko jedną sytuację, a my mieliśmy dwie: Jordiego Sancheza, który był pięć metrów przed bramką, ale nie trafił czysto w piłkę i druga Mikulca - podkreślał szkoleniowiec krakowian Mariusz Jop.
Sporo zamieszania w szeregach gospodarzy robiły ofensywne wypady Pacheco, Adama Radwańskiego czy Marcina Flisa. Dlaczego nikt ich nie atakował nawet 30 m od bramki Krakowian?
- Za bardzo otwieraliśmy pozycję numer "sześć" i nie zawsze utrzymywaliśmy kompaktowe ustawienie. W drugiej połowie bardziej chodzi mi o odrywanie się pozycji numer "dziewięć" i "dziesięć", bo jeżeli chcemy wypychać rywala, to musimy podążać z linią pomocy i obrony, jeżeli chcemy być razem. I tak samo, jak stoimy nisko, nie chcemy, żeby się "dziewiątka" i "dziesiątka" odrywały zbyt wysoko, przez co otwierały "szóstkę" - analizował Jop.
Faktycznie, po przerwie Jordi Sanchez wychodził zbyt daleko na połowę rywala, nie mając wsparcia w drugiej linii. Nawet jeśli udało mu się zgrać piłkę, po dalekim podaniu, to ona padała łupem gości.
Wisła Kraków ponownie atakuje rekord frekwencji. Królewski: Pięć tysięcy nowych kibiców
W kasie Wisły Kraków nie przelewa się, ale i tak klub planuje wzmocnić pozycję defensywnego pomocnika. Na razie trudno się spodziewać, by "Biała Gwiazda" na stałe zadomowiła się w ścisłej czołówce tabeli Ekstraklasy. Pod względem frekwencji na domowych meczach z pewnością tam będzie. W piątek sprzedała komplet 33 tys. miejsc, wykorzystując fakt, że fani Wisły Płock zrezygnowali z przyjazdu pod Wawel. Dzięki temu Wisła Kraków mogła sprzedać bilety także na sektory buforowe.
- Na meczu z Wisłą Płock było pięć tysięcy zupełnie nowych kibiców. To najlepszy dowód, że ten wiślacki “wirus” cały czas się rozprzestrzenia – atakuje serce oraz infekuje umysł - poetycko ujął modę na Wisłę Kraków jej właściciel Jarosław Królewski.
Pewne jest jedno: rekord frekwencji trzeciej kolejki mogą krakowianom wydrzeć jedynie Lech Poznań, który jutro podejmuje Piasta, i Śląsk Wrocław, który również w niedzielę zmierzy się z Cracovią. Tylko te dwa kluby w Ekstraklasie mają bardziej pojemne stadiony.
Kontrowersje sędziowskie w meczu Wisła Kraków - Wisła Płock
W ciekawym starciu dwóch Wiseł nie brakowało także kontrowersji sędziowskich. Trener gości Majewski złapał się za głowę, gdy arbiter, po analizie VAR, uznał bramkę Sancheza. Zespół sędziowski uznał, że obrońca Płocczan został pchnięty zbyt lekko, by zakwalifikować to zagranie jako faul. Zastanawiający był natomiast brak interwencji VAR-u po faulu na Sanchezie, gdy Paweł Raczkowski zdecydował się na pokazanie Haglindowi Sangre tylko żółtej kartki. Powtórki dowiodły, że gdyby nie podcięcie Hiszpana, wyszedłby sam na bramkarza, a zatem sytuacja kwalifikowała się do wykluczenia.
- Byłem zaskoczony, że VAR nie interweniował. Ale co mogę więcej zrobić? Mogę się tylko z boku przyglądać temu. Ciekawy jestem, jak to będzie interpretowane. Z mojej perspektywy w tej sytuacji powinna być czerwona kartka – nie kryje trener Jop.
