Chce powalczyć o medal. Wie, co musi zrobić w finale
Trzeba już zapomnieć o eliminacjach, a w finale zrobić swoje, bo to da medal - powiedział Konrad Bukowiecki po eliminacjach pchnięcia kulą w mistrzostwach Europy w Birmingham. Finał, także z udziałem Szymona Mazura, rozpocznie się w poniedziałek o godz. 21.33.

Bukowiecki wynikiem 19,82 był ósmy w porannych eliminacjach i awansował do finału, podobnie jak 11. Szymon Mazur, który pchnął 19,76. Najlepszy rano okazał się broniący tytułu Włoch Leonardo Fabbri - 21,29.
- Pchałem jak amator w eliminacjach. Teraz jednak - mam takie wrażenie - zeszło ze mnie ciśnienie. Wieczorem będzie nowa historia, nowy konkurs - powiedział po eliminacjach Bukowiecki.
Podkreślił, że wieczorem w finale trzeba bez skrępowania zrobić swoje.
- Trzeba wjechać i zrobić to, na co mnie stać. Wiem, na co jestem przygotowany i trzy pchnięcia eliminacyjne pewnie były najgorszymi w ostatnich tygodniach. To w ogóle nie pokazuje tego, w jakiej jestem formie. Mam nadzieję, że gdy już będziemy rozmawiać wieczorem, wynik będzie tę formę odzwierciedlał - podkreślił Bukowiecki.
Przyznał, że dobry rezultat w finale będzie oznaczać zdobycie medalu. - Wiem, na co mnie stać i muszę po prostu wszystko zrobić dobrze - skwitował.
Mniej doświadczony Mazur był bardzo zadowolony z awansu do pierwszego finału imprezy mistrzowskiej w karierze.
- Było stresująco, ale awans cieszy. Zawody zazwyczaj są wieczorami, ale trenuje się o różnych porach, więc byłem przygotowany na eliminacje - podkreślił Mazur.
Dodał, że w finale chciałby uzyskać rekord życiowy, tj. przekroczyć 20 metrów. - Na co to wystarczy? Zobaczymy - wspomniał.
Sesja wieczorna rozpocznie się o godzinie 20. W poniedziałek z Biało-Czerwonych największe szanse na medale mają Swoboda w biegu na 100 m i sztafeta mieszana 4x400 m.
Przejdź na Polsatsport.pl