Nie żyje 33-letni pięściarz. Walczył o życie przez ponad 10 lat

W czwartek, 13 sierpnia, w wieku 33 lat zmarł Prichard Colon, były amerykańsko-portorykański pięściarz, który od ponad 10 lat zmagał się ze skutkami ciężkiego uszkodzenia mózgu doznanego na ringu. Informację tę przekazał w mediach społecznościowych ojciec zawodnika.

Mężczyzna pokazuje swoje umięśnione ramiona, stojąc przed tłumem.
fot: Facebook/Prichard Colon Melendez
Zmarł Prichard Colon

"Z przykrością informuję o odejściu mojego syna Pricharda z tego ziemskiego świata. Jest teraz w lepszym miejscu. Dziękuję za tyle lat miłości i modlitw. Na tyle, na ile możecie, proszę, zachowajcie nas w swoich modlitwach" - napisał Richard Colon, ojciec zawodnika.

 

Zanim doszło do tragedii, Colon zapowiadał się na jednego z najlepszych zawodników swojej generacji. Urodził się na Florydzie, ale w wieku 10 lat przeniósł się z rodziną do Portoryko, gdzie rozpoczął treningi pięściarskie. Szybko zaczął odnosić sukcesy amatorskie, zyskując przydomek "Digget". Zdobył między innymi pięć mistrzostw kraju oraz złoty medal podczas Mistrzostw Panamerykańskich Juniorów w 2010 roku. Był również bliski startu na Igrzyskach Olimpijskich w Londynie, jednak ostatecznie nie uzyskał kwalifikacji. Jego bilans w boksie amatorskim zamknął się na 185 stoczonych pojedynkach, z których wygrał aż 170.

 

ZOBACZ TAKŻE: Tragiczny wypadek tuż po walce o mistrzostwo świata. Nie żyje 26-letnia pięściarka

 

W lutym 2013 roku pięściarz przeszedł na zawodostwo. Do momentu feralnego starcia legitymował się nieskazitelnym bilansem 16 zwycięstw z rzędu. Jedyna w karierze porażka Colona miała miejsce 17 października 2015 roku w Fairfax, podczas pojedynku z Terrelem Williamsem.

 

W trakcie tamtej konfrontacji Portorykanin przyjął wiele niedozwolonych ciosów w tył głowy, na co bezskutecznie zwracał uwagę sędziemu. Walka zakończyła się po dziewiątej rundzie, gdy członkowie jego narożnika zdjęli mu rękawice, co skutkowało automatyczną dyskwalifikacją. Po powrocie do szatni pięściarz zgłaszał zawroty głowy, po czym zasłabł i zaczął wymiotować. Natychmiast przetransportowano go do szpitala, gdzie lekarze zdiagnozowali krwotok podtwardówkowy i przeprowadzili pilną operację.

 

Zawodnik spędził 221 dni w śpiączce, a po wybudzeniu nigdy nie wrócił do zdrowia. Uszkodzenia mózgu okazały się nieodwracalne - do końca życia poruszał się na wózku inwalidzkim, nie odzyskał zdolności mówienia i znajdował się pod całodobową opieką najbliższych. Federacja WBC wprowadziła nawet "regułę Pricharda Colona", surowo zakazującą uderzeń w potylicę. W 2017 roku rodzina pięściarza złożyła pozew o odszkodowanie w wysokości ponad 50 milionów dolarów przeciwko lekarzowi ringowemu, jednak do 2026 roku sprawa ta nie doczekała się finału w sądzie.

 

"Rodzina WBO opłakuje śmierć Pricharda Colona, którego odwaga, siła i duch walki wykraczały poza ring. Jego największa walka stała się świadectwem niezłomności i niezachwianej miłości jego rodziny. Spoczywaj w pokoju, mistrzu" - napisano na oficjalnym profilu organizacji WBO.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie