Polski dzień w Birmingham. Cztery medale na ME w lekkoatletyce
To był wreszcie polski wieczór na Alexander Stadium w Birmingham. Podczas lekkoatletycznych mistrzostw Europy srebrne medale zdobyła biegająca na 400 metrów Natalia Bukowiecka oraz skacząca wzwyż Maria Żodzik. Brązowe krążki wywalczyły panie ze sztafety sprinterskiej 4 x 100 metrów. W sesji porannej po srebro sięgnęła Katarzyna Zdziebło.

Natalia Bukowiecka: Chciałam złota i wierzyłam, że mnie na nie stać

Pia Skrzyszowska: Cieszę się, że mam zaufanie u dziewczyn i trenera

Ewa Swoboda: Wróciłam na swoje miejsce i będę brała ten sezon garściami

Magdalena Stefanowicz: Pokazałam niedowiarkom, że nie można mnie skreślać

Kryscina Cimanouska: Jechałyśmy tu z myślą, że będzie medal - i mamy go

Maria Żodzik: Uwielbiam trudne warunki, bo one mnie mobilizują

Katarzyna Zdziebło: To wyjątkowe uczucie
Kilka tygodni po fatalnym konkursie Diamentowej Ligi w Londynie Maria Żodzik wróciła na Wyspy Brytyjskie i zdobyła srebrny medal lekkoatletycznych mistrzostw Europy.
Zobacz także. ME w lekkoatletyce. Klasyfikacja medalowa
– Szczerze mówiąc, to już zapomniałam o tamtym wydarzeniu, ale długo odczuwałam jego skutki – przyznała w Birmingham Żodzik.
Konkurs finałowy na Alexander Stadium trwał długo. Chłodny wieczór, aż 15 zawodniczek na liście startowej. Nasza reprezentantka nerwowo zaczęła drogę po wicemistrzostwo Europy – dopiero w trzeciej próbie pokonała 1.83. Później za pierwszym razem uporała się z 1.88 i w drugim skoku z 1.92. Zaliczenie w pierwszej próbie 1.95 dało ostatecznie naszej zawodniczce srebrny medal.
– Po tym skoku na 1.95 poczułam, że mam medal. Początek konkursu był jednak trudny. Zimno doskwierało. Później jakoś udało mi się odnaleźć na tym rozbiegu. Jestem bardzo zadowolona, że poradziłam sobie z tymi przeciwnościami – cieszyła się Żodzik.

Natalia Bukowiecka przyleciała do Birmingham z piątym rezultatem w tabelach europejskich biegu na 400 metrów. W półfinale obrończyni tytułu zaimponowała świetną postawą i czasem 49.57, uzyskanym w wielkim upale. Zasygnalizowała, że forma przyszła we właściwym momencie. Sobotniemu finałowi towarzyszyła zgoła inna aura – było chłodniej, wiał wiatr. Z tymi warunkami najlepiej poradziła sobie niesamowicie dysponowana Norweżka Henriette Jæger. To ona zdobyła złoto, Bukowiecka finiszowała druga. Zdobyła srebro, uzyskała wynik 50.04.
– Dziś Norweżka była lepsza, nie ma co ukrywać. Nabrałam pewności po półfinale, chciałam nawet w finale uzyskać wynik w okolicach rekordu życiowego. Niestety warunki na to nie pozwoliły. Jæger była lepsza, może gdyby było cieplej, to bym z nią nie wygrała, ale wyniki byłyby lepsze. Na rozgrzewce było słońce, a na płycie było już odczuwalnie zimno. Natomiast dałam z siebie 110%, nie mogę mieć do siebie żadnych pretensji – powiedziała Bukowiecka.
Dla Bukowieckiej srebro z Birmingham jest trzecim w karierze indywidualnym medalem mistrzostw Europy. Oprócz triumfu sprzed dwóch lat z Rzymu ma w dorobku także zdobycie srebra w 2022 roku w Monachium.
– Ten medal z Birmingham smakuje zupełnie inaczej niż tamte krążki. To kolejny medal do mojej kolekcji. Wiadomo, że dziś czuję pewien niedosyt. Byłam świetnie przygotowana do tego startu. Muszę jednak powiedzieć, że jestem też dumna z tego, że jako jedyna zawodniczka od trzech edycji mistrzostw Europy nie schodzę z podium w biegu na 400 metrów – przyznała Natalia Bukowiecka.

W południowym biegu pierwszej rundy żeńska sztafeta 4 x 100 metrów prawo występu w finale zapewniła sobie świetnym czasem, niewiele słabszym od rekordu kraju. Wieczorem wzmocnione Pią Skrzyszowską, która zastąpiła Wiktorię Gajosz, polskie sprinterki pobiegły po brązowy medal mistrzostw Europy. Skład zespołu oprócz wspomnianej Skrzyszowskiej stanowiły Krystsina Tsimanouskaya, Magdalena Stefanowicz i Ewa Swoboda.
– Jestem z nas dumna. Mamy kolejny medal, pokazałyśmy, że stać na dużo. Dałyśmy z siebie wszystko, mimo że warunki nie pomagały – przyznała Swoboda, dał której brąz w sztafecie jest już drugim krążkiem wywalczonym podczas tej edycji lekkoatletycznych mistrzostw Europy.

Męska sztafeta 4x100 metrów w składzie Jakub Lempach, Sebastian Libura, Łukasz Żak, Dominik Kopeć finiszowała piąta, panowie uzyskali czas 39.18.
Polska wywalczyła więc w sobotę cztery medale. W sesji porannej po srebrny krążek w chodzie na dystansie maratonu sięgnęła Katarzyna Zdziebło.

Do wielkich tradycji polskiego oszczepu miał szansę nawiązać w Birmingham Dawid Wegner. 57 lat po zdobyciu brązowego medalu przez Janusza Sidło w Atenach, Polak długo utrzymywał się na pozycji dającej miejsce na podium. Niestety po próbach Niemca Thumma i Łotysza Gailumsa podopieczny Leszka Walczaka z wynikiem 82.96, uzyskanym w drugiej kolejce, zakończył zawody na czwartym miejscu.
– Pierwszy raz przegrałem jedynym centymetrem. Jestem wkurzony, jest niedosyt. Było mnie stać na więcej. Były pewne problemy techniczne. Ostatnio walczyłem też z problemami z łokciem. W finale zabrakło, centymetra. Przyjechałem tutaj z myślą, że zdobędę medal. Wiem, że byłem do tego zdolny – powiedział Dawid Wegner.
Siódme miejsce zajął Marcin Krukowski – zawodnik z Warszawy w pierwszej serii rzucił 79.69, a później miał pięć niemierzonych prób. Jak się okazało, walczył nie tylko z rywalami, ale także bólem.
– Po eliminacjach miałem podkręconą kostkę. Atak na maksa w pierwszej próbie i z nadzieją, że gdzieś tam przeżyję. Po tym pierwszym rzucie było ciężko. Próbowałem z całych sił, nie chciałem odpuszczać rzutów – mówił smutny Marcin Krukowski. Mistrzem Europy został Julian Weber – Niemiec w szóstej kolejce posłał oszczep na wyborne 90.40.
Po znakomitym pierwszym dniu siedmioboju w sobotnie przedpołudnie do rywalizacji powróciła Adrianna Sułek-Schubert. Polka do startów przystępowała w roli liderki zmagań. Niestety po skoku w dal na 6.23 i rzucie oszczepem na 36.19 nasza reprezentantka spadła na siódme miejsce. W biegu na dystansie 800 metrów uzyskała czas 2:15.05 i ostatecznie zakończyła starty na Alexander Stadium na siódmym miejscu, gromadząc 6375 pkt.
– Przyznam się, że chciałam być liderką po drugiej konkurencji, ale spodziewałam się, że oddam ten złoty numerek po biegu na 200 metrów. Tak się nie stało, więc wyszłam wczoraj ze stadionu z euforią. Dziś po skoku w dal spodziewałam się, że przestanę być liderką. Ta konkurencja mnie podłamała, też z tego powodu nie poszło mi w rzucie oszczepem – powiedziała po dwudniowej rywalizacji w Birmingham reprezentantka Polski, która przyznała także, że najbardziej jest zadowolona z występu w skoku wzwyż.
W sesji przedpołudniowej awans do finału biegu na 1500 metrów wywalczyła Klaudia Kazimierska. Polka cały czas kontrolowała sytuację na bieżni i finiszowała druga z czasem 4:09.61.
– Sporo było błędów taktycznych. Miałam na szczęście zapas i mogłam sobie na to pozwolić. Ten bieg był niejako treningowy, nie czułam szybkości. Nie wiem, czy jutro w finale będzie ktoś gotowy do szybkiego poprowadzenia. Jeśli ktoś się na to zdecyduje, ja się nie obrażę – powiedziała Kazimierska, która o medal powalczy w niedzielny wieczór.
Z awansu do jutrzejszego finału cieszyła się też druga z naszych zawodniczek startujących na 1500 metrów, czyli Weronika Lizakowska.
– Ustawiłam się dobrze i utrzymałam miejsce. Bieg był wolny, z końcówki. Takie starty kosztują mniej. W finale będę dawać z siebie wszystko. Nie wiadomo jaki, to będzie bieg, jest w finale kilka dziewczyn, które wolą atakować z końcówki – powiedziała Lizakowska, która w sobotę na Alexander Stadium uzyskała czas 4:08.43
Przed ostatnim dniem lekkoatletycznych mistrzostw Europy reprezentacja Polski ma na koncie siedem medali – pięć srebrnych (Natalia Bukowiecka, Pia Skrzyszowska, Ewa Swoboda, Maria Żodzik, Katarzyna Zdziebło) i dwa brązowe (Jakub Szymański, sztafeta pań 4 x 100 metrów).
W niedzielę rano w Birmingham rozegrany zostanie jedynie maraton. Na starcie biegu kobiet zobaczymy mistrzynię kontynentu sprzed 4 lat z Monachium Aleksandrę Lisowską. W sesji wieczornej o medale powalczą Klaudia Kazimierska i Weronika Lizakowska w biegu na 1500 metrów, Małgorzata Maślak-Glugla w rzucie oszczepem oraz dwie polskie sztafety 4 x 400 metrów.
Przejdź na Polsatsport.pl
