Nie chcemy tylko konsumować medali. Budujemy system na wiele lat

- Od 2018 roku reprezentacja mężczyzn przywiozła 15 medali z 16 najważniejszych imprez, ostatnio po raz trzeci wygrała Ligę Narodów. Za tymi sukcesami nie stoi wyłącznie wyjątkowe pokolenie zawodników. To system, który chcemy teraz przenieść na inne dyscypliny – mówi Piotr Borys, wiceminister sportu i turystyki.

Siatkarz w białej koszulce z czerwonymi rękawami i czerwonych spodenkach, z numerem 21, trzymający trofeum w prawej dłoni i uniesioną lewą ręką, stoi na scenie przy podświetlonych napisach MVP.
fot. PAP/Abaca
Siatkówka w Polsce stała się fenomenem. Jak jej rozwój może pozytywnie wpłynąć na sport w naszym kraju?

Z wiceministrem sportu rozmawialiśmy przed mistrzostwami Europy najpierw siatkarek, a później siatkarzy. Wiceszef resortu mówi o fenomenie polskiej siatkówki, planie na cały polski sport, zmianie pokoleniowej, inwestycjach w szkolenie i dlaczego medal olimpijski nie może być dziełem przypadku.


W sukcesach polskiej siatkówki nie ma za grosz przypadku…


Państwo przygotowuje dziesięcioletnią strategię rozwoju sportu, chce certyfikować akademie, zmienić sposób szkolenia dzieci i zbudować model, który nie będzie zależał od tego, kto akurat rządzi. Cel? Polska ma zdobywać na igrzyskach zdecydowanie więcej niż dziesięć medali.


Polska siatkówka od lat jest jedną z naszych największych sportowych specjalności. Kolejny złoty medal Ligi Narodów tylko to potwierdził.


Rzeczywiście, można powiedzieć, że to taka wisienka na torcie. Siatkówka stała się naszą specjalnością narodową. Widać to po publiczności, oczekiwaniach kibiców, ale przede wszystkim po tym, że reprezentacja regularnie sięga po najwyższe trofea. Oczywiście zabrakło tego upragnionego złotego medalu igrzysk olimpijskich w Paryżu, ale trzecie zwycięstwo w Lidze Narodów, w dodatku drugi triumf z rzędu, jest wielkim wyczynem. Nie możemy zapominać, skąd to się bierze. Polska siatkówka od wielu lat ma znakomity system szkolenia. My w ministerstwie wspólnie z pozostałymi sportami drużynowymi chcemy stworzyć system poniekąd wzorowany właśnie na siatkówce. Naszą specjalnością powinno być szkolenie od najmłodszych lat, od powszechności aż do sportu wyczynowego. Bez tego ostatniego elementu nie ma tak naprawdę całego systemu.


Teraz oczywiście cieszymy się z Ligi Narodów, gratulujemy zawodnikom i trenerom, ale przed nami przyszłość: mistrzostwa Europy i przede wszystkim przyszłoroczne mistrzostwa świata w w Polsce. Jest więc co robić. Chłopcy wrócili zresztą bardzo zmęczeni trudami podróży, przedłużającymi się lotami, ale szczęśliwi. I uszczęśliwili całą Polskę.


Mam wrażenie, że w przypadku sportu udało się coś, co w polskiej polityce zdarza się niezwykle rzadko: zachować ciągłość. Zmieniają się rządy, ministrowie, a kolejne ekipy nie próbują za każdym razem wymyślać siatkówki od nowa.


Tak, ta kontynuacja przynosi efekty. W przypadku polskiej siatkówki chciałbym jeszcze raz podziękować za współpracę ze związkiem. Przezorność, przewidywalność, myślenie długookresowe i budowanie wyniku opartego na powszechności, przechodzeniu przez kolejne elementy szkolenia oraz równoległym kształceniu trenerów są absolutnie kluczowe. Dlatego ten system chcemy powielać również w piłce ręcznej i koszykówce. Naszym celem jest tworzenie certyfikowanych akademii koszykarskich, piłki ręcznej i siatkarskich, tak aby piramida szkoleniowa była możliwie wysoka. Tak naprawdę chodzi nam jednak o coś jeszcze większego. O klasyczny prostokąt, w którego środku jest piramida. Czyli nie tylko wyczyn, ale aktywność człowieka przez całe życie.


To już nie jest więc wyłącznie rozmowa o sporcie wyczynowym.


Po raz pierwszy w historii naszego państwa przygotowujemy strategię rozwoju polskiego sportu, która nie będzie tylko wąskim wycinkiem sportu kwalifikowanego. Chcemy połączyć wszystkie elementy systemu. Po raz pierwszy robimy to nie tylko wspólnie ze wszystkimi polskimi związkami sportowymi, ale również ze wszystkimi rodzajami samorządów. To kluczowe, bo samorząd odgrywa ogromną rolę. Do tego dochodzą inne ministerstwa. Ministerstwo Nauki i cała część związana z innowacjami, Ministerstwo Obrony Narodowej, bo zależy nam również na tym, aby jak najwięcej polskich sportowców mogło funkcjonować na etatach w wojsku czy policji. W przypadku sportów siłowych jest to także element budowania odporności państwa. Jest też w projekcie Ministerstwo Edukacji i Ministerstwo Rodziny. Chcemy kształtować nawyki sportowe praktycznie od trzeciego roku życia.


Dlaczego akurat od trzeciego roku życia?


Tutaj możemy uczyć się od Słowenii. Ten model funkcjonuje tam od 50 lat i Słowenia dominuje w wielu sportach, choć jest przecież niewielkim państwem. Kluczowy jest okres rozwoju dziecka między trzecim a dziesiątym rokiem życia. Tam jest on bardzo mocno przepracowany pod względem ogólnorozwojowym. Chcemy ten model przełożyć na polski system, bo widzimy bardzo niepokojące dane. Dzieci przestały się ruszać. Mamy około 30 proc. dzieci, które praktycznie się nie ruszają, a 70 proc. dorosłego społeczeństwa również nie jest aktywne fizycznie. Kiedy porównamy się z Holandią czy krajami skandynawskimi, mocno odstajemy. Tendencje są niepokojące. Dlatego chcemy przestawić społeczeństwo na ruch, a szczególnie zainwestować w aktywność od najmłodszych lat.


Czyli zanim wychowamy kolejnego Wilfredo Leona, chcemy wychować po prostu aktywne dzieci?


Dokładnie. I dlatego bardzo się cieszę, że Ministerstwo Rodziny włączyło się w ten proces, między innymi poprzez edukację rodziców i przyszłych rodziców. To właśnie tam kształtują się nawyki żywieniowe, ruchowe, świadomość tego, czym jest sport i aktywność fizyczna. A ona zwyczajnie decyduje o naszym zdrowiu i życiu. Ale w tym wszystkim budujemy system.


Co to znaczy w praktyce?


Każdy polski związek sportowy przygotowuje strategię rozwoju sportu na dziesięć lat. Chcemy myśleć nie w perspektywie jednej czy pół kadencji. Politycy się zmieniają, rządy się zmieniają, ale chcemy umówić się na system, który będzie obowiązywał także przyszłe rządy. To absolutnie kluczowe. Stawiamy sobie również bardzo konkretny cel: chcemy, żeby Polska zdobywała na letnich igrzyskach olimpijskich zdecydowanie więcej niż dziesięć medali.


Siatkówka ma być jednym z drogowskazów?


Zdecydowanie. Ale sporty zespołowe muszą nadrobić zaległości w systemie szkolenia. Dobrym przykładem są Niemcy. Kilkanaście lat temu podjęli decyzję, że chcą zostać mistrzami świata w koszykówce. Nikt wtedy nie dawał im takiej szansy. Ale oni byli konsekwentni. Zbudowali system szkolenia, adaptacji dzieci, później szlifowania talentów. I osiągnęli cel. O to właśnie chodzi. Potrzebujemy systemu, który będzie pracował z dziećmi i młodzieżą w całej Polsce. To zaczyna się naprawdę dobrze tworzyć. Struktura, którą budujemy wspólnie z polskimi związkami sportowymi, wygląda dobrze.


Ale sam system nie wystarczy. Potrzebne są pieniądze.


Oczywiście. Przed nami wielkie inwestycje, między innymi we wsparcie Instytutu Sportu. Podpisaliśmy również porozumienie z INSEP-em, czyli francuskim modelem instytutu sportowego. To bardzo ciekawy przykład. Jeden ośrodek pod Paryżem odpowiadał za 34 medale olimpijskie, a pozostałe regionalne ośrodki za kolejne 30. Chcemy uporządkować nasz system w taki sposób, aby przynosił efekty podczas następnych igrzysk.


Dlaczego dziesięć lat?


Bo mniej więcej tyle trwa wyszkolenie pokolenia w sporcie. Nie da się stworzyć olimpijskiego mistrza w rok czy dwa. Dlatego musimy konsekwentnie budować system. I właśnie dlatego siatkówka jest dla nas tak ważnym przykładem. Przyszły rok będzie kwintesencją tego, co udało się zbudować. Mistrzostwa świata w Polsce, 32 najlepsze drużyny, wielka impreza, którą po raz kolejny organizujemy u siebie. Będziemy kibicować naszym siatkarzom, naszym bohaterom narodowym, bo przynoszą nam ogromnie dużo szczęścia. Chcielibyśmy, żeby podobne emocje dawały nam także inne dyscypliny.


Zacznijmy jednak od najbliższego celu. Co pan obiecuje sobie po mistrzostwach Europy, które już za chwilę?


Bardzo mocno życzę sobie oczywiście zdobycia mistrzostwa Europy. To byłoby niezwykle ważne także dlatego, że mistrzostwo daje bezpośredni awans na igrzyska olimpijskie. Pamiętajmy, że kwalifikują się zwycięzcy mistrzostw kontynentalnych, a później pięć najlepszych drużyn z rankingu. Wiem, że w Bułgarii łatwo nie będzie. Konkurencja jest duża: Ukraina, Izrael, Bułgaria, Portugalia. Ale oczywiście życzymy sobie zdobycia złota. Później są mistrzostwa świata. Dziewczyny też mają przed sobą mistrzostwa Europy. Jest jeszcze Memoriał Huberta Wagnera. To cały cykl przygotowań. Życzymy zarówno dziewczynom, jak i chłopakom, żeby powalczyli maksymalnie. W przypadku męskiej reprezentacji mistrzostwa Europy są szczególnie ważne także w kontekście igrzysk olimpijskich.


Czyli złoto mistrzostw Europy jest nie tylko kolejnym medalem do kolekcji, ale również ważnym elementem drogi do Los Angeles?


Tak. Czas biegnie. Mamy formę, mamy osiągnięcia, teraz potrzebujemy determinacji i dużo spokoju. To jest sport, zawsze mogą wydarzyć się różne rzeczy. Ale to, co pokazuje i robi Nikola Grbić, jest naszą domeną. Potrzebujemy dobrych przygotowań, spokoju i życzymy sukcesów. Za polskimi siatkarzami stoi cała grupa kibiców, która pojawia się właściwie w każdym miejscu świata. To też jest fenomen polskiej siatkówki.


Wróćmy więc do tego, od czego zaczęliśmy. Kolejny medal, kolejne złoto, kolejne pokolenie. Czy ministerstwo może obiecać, że za kilka czy kilkanaście lat nie obudzimy się z pytaniem: co dalej?


Właśnie temu ma służyć cały system. Nie możemy opierać sportu wyłącznie na jednym pokoleniu. Musimy pracować zespołowo i długofalowo. Przede wszystkim pracujemy zespołowo. Chciałbym jeszcze raz podziękować Polskiemu Związkowi Piłki Siatkowej za bardzo dobrą, wręcz doskonałą współpracę. Ona od wielu lat przynosi efekty.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie