Jak piłkarz Manchesteru City został prezydentem? Futbol rządzi Gruzją
Kakhaber Kaładze, Lewan Kobiaszwili i Michaił Kawelaszwili - to nie tylko skład reprezentacji Gruzji z przełomu wieków, ale ludzie, którzy objęli stanowiska posła, mera stolicy, a nawet prezydenta kraju. Jak to się stało, że Gruzini oddali władzę w ręce byłych piłkarzy oraz kto z politycznego krajobrazu kaukaskiego państwa stoi za sukcesem najbliższego rywala Jagiellonii w europejskich pucharach?

Z perspektywy objęcia władzy przez ludzi szeroko rozumianego futbolu Gruzja pozostaje fenomenem, bowiem tak dużego przedstawicielstwa świata piłki w kręgach rządowych nigdzie na świecie nie ma. Trzeba oddać, że funkcję prezydenta Liberii w latach 2018-2024 pełnił George Weah - zdobywca Złotej Piłki, który z Kaładze minął się w AC Milan o rok, ale podobnie jak Gruzin, miał okazję poznać Silvio Berlusconiego - człowieka, który jednocześnie sięgał po polityczne i piłkarskie szczyty we Włoszech.
ZOBACZ TAKŻE: AS Monaco poważnie osłabione przed meczem z Górnikiem. Dwóch graczy zawieszonych
Zdaniem wielu komentatorów to premier Italii był inspiracją dla Kaładze w drodze do świata polityki, a wytrawna retoryka i drogie mediolańskie garnitury, wzorem swojego byłego prezesa, mają mu w tym pomóc. Kaładze zanim został merem Tbilisi, był wicepremierem i ministrem energetyki, a dziś jest sekretarzem generalnym partii rządzącej. Do "Gruzińskiego Marzenia" wstąpił tuż po jego założeniu - na przełomie 2011 i 2012 roku.
Kontaktu z Berlusconim nie miał za to aktualny prezydent - Michaił Kawelaszwili, który europejską karierę zrobił najpierw jako profesjonalny piłkarz. Tym co opozycja wytyka aktualnemu prezydentowi jest fakt, że mimo goli dla takich klubów jak Manchester City czy Dinamo Tbilisi nie on posiada wyższego wykształcenia. Co więcej - ukończył jedynie osiem klas szkoły, ale nie stanowiło to przeszkody do wyboru na stanowisko przez 300 elektorów. Po raz pierwszy prezydenta Gruzji wybrano nie w powszechnych wyborach, a przez przedstawicieli parlamentu, Rad Najwyższych Abchazji i Adżarii oraz samorządowców.
Kandydaturę Kawelaszwilego ogłosił honorowy przewodniczący "Gruzińskiego Marzenia", oligarcha Bidzina Iwaniszwili, powszechnie uważany za najważniejszą postać w kraju i ojca politycznej kariery Kaładze. Jedna z najbardziej wpływowych osób Gruzji przez wiele lat mieszkała w Rosji. Iwaniszwili posiadał również paszport tego kraju, ale zrzekł się go.
Coraz częściej jednak mówi się o tym, że działania partii rządzącej Gruzją znacząco oddalają ją od Europy, nawet mimo otwartego procesu akcesyjnego do Unii Europejskiej. Sama Gruzja również jest spolaryzowana politycznie, a czynnikiem, który ma ją łączyć jest właśnie futbol.
Jak zauważył tuż po wyborach w 2024 roku Instytut Europy Środkowej największe poparcie dla "Gruzińskiego Marzenia" odnotowano w regionach zamieszkanych przez mniejszość ormiańską i azerbejdżańską (Ninotsminda 88%, Bolnisi 81%, Akhalkalaki 87,8%), a najmniejsze – w lokalach utworzonych za granicą (13,3%) oraz w stolicy i dużych miastach (Tbilisi 42%, Rustawi 41%, Kutaisi 47%, Batumi 49%, Zugdidi 50%). Także sam Kaładze nie ma zbyt dobrych notowań w swoim mieście. Jest uznawany za polityka niedotrzymującego złożonych obietnic, ale jego popularność jako byłego piłkarza i kapitana reprezentacji daje mu polityczny kapitał praktycznie nie do roztrwonienia.
Piłka jak religia. Piłkarze jak bogowie
"Dla Gruzji piłka nożna to coś więcej niż sport, to religia. Z tego powodu gruzińscy gracze wchodzą do polityki" – powiedział Konstantin Trufanow, rosyjski politolog i komentator polityczny. Jego zdaniem jeśli kiedyś do polityki wejdzie Chwicza Kwaracchelia, to niezależnie od poglądów zostanie wybrany na ważne stanowisko - stwierdza, cytując zagraniczne źródła Bartłomiej Banasiewicz, analityk Polskiego Instytutu Dyplomacji Sportowej.
Poza wspomnianymi Kaładze i Kawelaszwilim w polityce odnajduje się także Lewan Kobiaszwili - były pomocnik Schalke, a obecnie od 2015 roku szef gruzińskiego związku piłkarskiego. Do parlamentu dostał się z list bloku "Gruzińskie Marzenie" w 2020 roku.
Do grona politycznej elity związanej z piłką puka za to były minister sportu - Tariel Checzikaszwili. Iberia, która będzie rywalem Jagiellonii Białystok w walce o Ligę Europy, zawdzięcza swoją stosunkowo nową nazwę firmie prowadzonej przez właściciela klubu.
Gruziński biznesmen to kolejna postać z piłkarskiego krajobrazu kraju, który prowadzi jedną z największych firm branży automotive w swoim kraju - Iberia Business Group. W latach 2015-2017 pełnił funkcję ministra sportu i spraw młodzieży w Gruzji, a firmę założył w 1999 roku - stąd również aktualna nazwa klubu - Iberia 1999, co pokrywa się z rokiem utworzenia organizacji, a który to do 2024 roku występował jako Saburtalo Tbilisi.
Co więcej - pod tą nazwą zdobył również mistrzostwo kraju przerywając niejako dominację Dinama - zarówno tego z Tbilisi jak i Batumi. Teraz po raz pierwszy Checzikaszwili wprowadzi swój klub do fazy ligowej europejskich pucharów. Pozostało tylko pytanie czy będzie to Liga Europy, czy Liga Konferencji.
Pierwsze spotkanie czwartej rundy eliminacji Ligi Europy Jagiellonia Białystok - Iberia Tbilisi odbędzie się w czwartek 20 sierpnia. Początek transmisji o godzinie 17:50. Transmisja w Super Polsacie, Polsacie Sport 1, Polsacie Sport Premium 1 oraz na platformie Polsat Box Go.
Studio przed meczem od godziny 17:00 w Polsacie Sport 1 i Polsacie Sport Premium 1 oraz online w Polsat Box Go.
Liga Europy UEFA i Liga Konferencji UEFA aż do sezonu 2030/2031 w kanałach Polsat Sport Premium! Transmisje meczowe dostępne także w streamingu Polsat Box Go, w tym na urządzeniach mobilnych. Skróty wszystkich spotkań oraz najciekawsze akcje zawsze do obejrzenia także na Polsatsport.pl oraz w social mediach i serwisie YouTube.
Przejdź na Polsatsport.pl
