5:0! Festiwal strzelecki w Katowicach
GKS Katowice pokonał przed własną publicznością Wisłę Płock aż 5:0 w niedzielnym spotkaniu piątej kolejki PKO BP Ekstraklasy. Dzięki temu zwycięstwu podopieczni trenera Rafała Góraka przedłużyli swoją domową serię meczów bez porażki. Nie przegrali na własnym stadionie od listopada 2025.

Katowiczanie, po odpadnięciu z kwalifikacji Ligi Konferencji, musieli się przestawić na tryb wyłącznie krajowy. W poprzedniej kolejce zespół trenera Rafała Góraka przegrał w Lublinie z Motorem 0:1, ale w niedzielę potwierdził, że u siebie trudno go pokonać. Gospodarze zaaplikowali Wiśle pięć goli, nie tracąc żadnego.
Kibiców gospodarzy poderwał z miejsc już w 2. minucie Eman Markovic, próbując trafić do bramki rywali przewrotką. Potem kilka groźnych akcji przeprowadzili przyjezdni. Dobrą okazję do zdobycia gola miał Marcus Haglind-Sangre, który spudłował z sześciu metrów.
ZOBACZ TAKŻE: Reprezentant Polski bohaterem w Niemczech! Zdobył dwie bramki
Konkretniejsi okazali się Katowiczanie. Bardzo ofensywnie usposobiony w niedzielne popołudnie Markovic szybko rozegrał piłkę z Borją Galanem, po czym z narożnika pola karnego ulokował ją w "okienku" bramki Wisły. Kwadrans potem bramkarz gości Rafał Leszczyński sfaulował w sytuacji sam na sam Ilię Szkurina, sędzia podyktował rzut karny, a pewnie wykorzystał go kapitan GKS Arkadiusz Jędrych.
Do przerwy mogły być 3:0, bowiem Markovic minął Leszczyńskiego, ale piłkę zdołał zatrzymać Haglind-Sangre. W odpowiedzi mocne uderzenie Jorge Jimeneza zza pola karnego obronił Gabriel Kobylak.
Krótko po przerwie podwyższyć prowadzenie gospodarzy mógł Szkurin, przegrał jednak pojedynek z golkiperem rywali. Dwie szanse na zdobycie kontaktowego gola dla Wisły miał chwilę później Said Hamulić, tyle że najpierw posłał piłkę wysoko ponad poprzeczką, a potem Kobylaka zdążył przed linią bramkową zaasekurować Mateusz Kowalczyk.
Goście wydawali się zbliżać do - przynajmniej częściowego - odrobienia strat, tymczasem w 73. minucie po raz kolejny skapitulował ich bramkarz. Dośrodkowanie Bartosza Nowaka z rzutu rożnego wykorzystał głową Pau Resta.
Defensywa Wisły kompletnie pogubiła się w 81. minucie i Szkurin bez problemu trafił do pustej bramki w pięciu metrów. Wydawało się, że to już koniec emocji. Płocczanie nie rezygnowali z walki o honorowego gola. Cieszyli nawet z jego zdobycia, sędzia odgwizdał jednak pozycję spaloną i trafienia nie uznał. A w doliczonym czasie "dzieła zniszczeni" dokonał rezerwowy napastnik GKS Jakub Kokosiński, ustalając z bliska wynik na 5:0.
GKS Katowice - Wisła Płock 5:0 (2:0)
Bramki: 1:0 Eman Markovic (16), 2:0 Arkadiusz Jędrych (33-karny), 3:0 Pau Resta (73), 4:0 Ilja Szkurin (81), 5:0 Jakub Kokosiński (90+1).
GKS Katowice: Gabriel Kobylak - Lukas Klemenz, Arkadiusz Jędrych, Pau Resta - Marcin Wasielewski (64. Erik Jirka), Mateusz Kowalczyk (82. Sebastian Milewski), Bartosz Wolski, Borja Galan (74. Mateusz Wdowiak) - Eman Markovic (74. Szymon Bartlewicz), Ilja Szkurin (82. Jakub Kokosiński), Bartosz Nowak.
Wisła Płock: Rafał Leszczyński - Marcus Haglind-Sangre, Marcin Kamiński, Afonso Silva (82. Marcin Więckowski) - Żan Rogelj, Adam Radwański, Krystian Pomorski (61. Fabian Hiszpański), Patryk Kun (82. Gleb Kuczko) - Jorge Jimenez (71. Łukasz Sekulski), Said Hamulić (82. Deni Jurić), Dion Gallapeni.
Żółta kartka - GKS Katowice: Marcin Wasielewski. Wisła Płock: Dion Gallapeni.
Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa). Widzów: 10 889.
Przejdź na Polsatsport.pl
