25:4, 25:6, 25:6! Kuriozalny występ siatkarek na mistrzostwach
Równolegle do toczących się mistrzostw Europy siatkarek, trwają mistrzostwa Ameryki Północnej i Centralnej oraz mistrzostwa Azji, gdzie dysproporcja pomiędzy czołowymi reprezentacjami, a tymi słabszymi jest nad wyraz widoczna. Przekonały o tym sobotnie mecze Kanady z Trinidadem i Tobago oraz Chin z Irakiem.

Siatkarscy kibice na Starym Kontynencie żyją mistrzostwami Europy siatkarek, które rozpoczęły się 21 sierpnia. Udział w nich bierze 24 reprezentacji, a w gronie faworytek do czołowych lokat wymienia się Włoszki, Turczynki czy Serbki. Dużo do powiedzenia powinna mieć też Polska, która zaczęła od wygranej z Węgrami bez straty seta.
Tymczasem w innych zakątkach świata też toczą się zmagania kontynentalne z udziałem najlepszych siatkarek. Mowa m.in. o Ameryce Północnej i Centralnej oraz Azji. Dochodzi w nich do kuriozalnych wyników.
W przypadku Ameryki Północnej i Centralnej faworytkami do medalu są Kanadyjki, które postarają się pokonać broniące tytułu Dominikanki i największe kandydatki do złota - siatkarki Stanów Zjednoczonych. Z tymi drugimi dojdzie do szlagierowej konfrontacji już w poniedziałek w ramach fazy grupowej.
Na razie obie nacje wygrały swoje mecze bez straty seta. Na uwagę zasługuje różnica klas jaka dzieli najlepsze reprezentacje od tych słabszych, określanych mianem "kopciuszków". I tak oto Kanadyjki potrafiły pokonać Trinidad i Tobago bez straty seta, co akurat nie jest żadnym zaskoczeniem. Sęk w tym, że ekipa spod znaku liścia klonowego pozwoliła rywalkom na zdobycie... 21 punktów. Pierwszy set zakończył się wynikiem 25:10, natomiast kolejne to 25:6 i 25:5.
ZOBACZ TAKŻE: Były trener Węgierek wspomniał o Polce. "Każdy, kto kocha siatkówkę, może żałować, że jej nie ma"
Do podobnego scenariusza doszło w starciu USA z Trinidadem i Tobago. W premierowej odsłonie niżej notowane zawodniczki zdobyły sześć "oczek". Najbardziej "wyrównany" był drugi set, w którym padł rezultat 25:11. Trzecia partia to znowu katastrofa, czego dowodem wynik 25:4.
To i tak nic w porównaniu do meczu Chin z Irakiem na mistrzostwach Azji siatkarek. Finalistki poprzedniej edycji turnieju nie miały litości i wygrały to grupowe starcie 3:0 w setach, pozwalając przeciwniczkom na zdobycie... 16 punktów w całym spotkaniu (z czego siedem po błędach rywalek)! Debiutujące na imprezie tej rangi Irakijki miały gigantyczne problemy z przyjęciem zagrywki, a następnie z przebijaniem piłki na drugą stronę siatki. Nie zanotowały żadnego udanego bloku ani żadnego punktowego serwisu. Tylko dziewięciokrotnie zapunktowały w ataku. Wyglądało to na starcie profesjonalistek z absolutnymi amatorkami, co akurat w tym przypadku nie jest przesadnym stwierdzeniem.
To spotkanie zakończyło się wynikiem 3:0 (25:4, 25:6, 25:6). Liderką gospodyń w ataku była Zhuang Yushan, która zdobyła 13 punktów. Dla porównania w ekipie Iraku najlepiej poradziła sobie środkowa Doreem Shamow, która jako jedyna zdobyła więcej niż punkt w swoim zespole. W sumie uzbierała sześć "oczek".
Powyższe przykłady rzucają zupełnie inne światło na spotkania mistrzostw Europy, które zdarza nam się nazywać jednostronnymi. Tak było chociażby w konfrontacji Austrii z Serbią zakończonej triumfem zespołu z Bałkanów 3:0 (25:17, 25:9, 25:21) lub Włoch z Czarnogórą 3:0 (25:13, 25:20, 25:19). W porównaniu z tym, co dzieje się na innych kontynentach, owe mecze należy uznać za bardzo zacięte.
Przejdź na Polsatsport.pl
