Mocne słowa gwiazdora Resovii przed sezonem w Tauron Lidze. "To są jakieś głupoty"
Do rozpoczęcia sezonu w Tauron Lidze zostało jeszcze sporo czasu, ale drużyny nie próżnują i przygotowują się do nadchodzących rozgrywek. W tym gronie jest Asseco Resovia Rzeszów, w barwach której już siódmy rok będzie grał Klemen Cebulj. Słoweniec stanowczo zaprzecza jakoby doświadczeni zawodnicy ekipy z Podkarpacia mieli już odcinać kupony. - Jesteśmy cały czas bardzo zaangażowani - podkreśla.

Resovia ostatni raz cieszyła się z mistrzostwa Polski w sezonie 2015/2016. Od tamtej pory zespół z Rzeszowa wywalczył jeszcze srebro i brąz ówczesnej PlusLigi oraz sięgnął po pierwsze i drugie miejsce w Pucharze CEV w dwóch ostatnich latach. Zdaniem wielu kibiców, ekspertów oraz dziennikarzy to za mało, patrząc na potencjał klubu.
Praktycznie co roku Resovia była wymieniana w gronie ścisłych kandydatów do czołowych lokat, ale wielokrotnie kończyło się to rozczarowaniem. Tak było chociażby w poprzednim sezonie, kiedy podopieczni Massimo Bottiego zajęli dopiero szóste miejsce w lidze. Włocha, który z Bogdanką LUK Lublin potrafił wywalczyć mistrzostwo Polski, już nie ma. Jego miejsce zajął Gheorghe Cretu, którego Cebulj zna doskonale z kilkuletniej współpracy w reprezentacji Słowenii.
- Wiem jak Gianni pracuje i jakie są jego wymagania. Podoba mi się taki styl pracy, więc jestem bardzo pozytywnie nastawiony do tego trenera i czekam na niego. Zresztą do wszystkiego jestem pozytywnie nastawiony tutaj w Rzeszowie i cieszę się, że zaczęliśmy już razem pracować - przyznał przyjmujący w rozmowie z portalem "Tauron Liga".
ZOBACZ TAKŻE: Marek Magiera: Tydzień prawdy dla reprezentacji siatkarek
W sezonie 2026/2027 siatkarze Resovii nie są typowani do medalowych pozycji. Tutaj w pierwszej kolejności mówi się o ubiegłorocznych medalistach, czyli Aluron CMC Warcie Zawiercie, Bogdance LUK Lublin i PGE Projekcie Warszawa. To właśnie ten tercet ma nadawać ton rozgrywkom. Rzeszowianie spróbują sprawić niespodziankę.
- Może to i lepiej i może faktycznie będzie mniej gadania o nas. Zawsze jednak dużo się mówi o Asseco Resovii, na początku najczęściej bardzo pozytywnie, a jak nie zrobimy tego, czego od nas oczekiwano, to potem już skrajnie negatywnie. Odkąd pamiętam, to zawsze tak było. Może w tym roku będzie troszkę mniej tego gadania o nas, bo specjaliści, którzy tyle mówią, dużo wiedzą i przewidują co się wydarzy jednak nie zawsze trafiają z tymi swoimi przewidywaniami, więc może dla nas to akurat lepiej. Jestem też przekonany, że presja na naszym zespole na pewno będzie, bo tutaj w Rzeszowie zawsze tak było. W końcu jesteśmy w klubie, który celuje wysoko co roku i tak musi być. To nam się też podoba i dlatego tutaj jesteśmy - powiedział Cebulj.
34-latek nie zgadza się ze stwierdzeniem, że w kadrze Resovii jest zbyt dużo wiekowych zawodników, którzy nie mają już w sobie tyle determinacji, aby powalczyć o kolejne medale i trofea.
- To są jakieś głupoty jeśli ktoś tak mówi, że jesteśmy starzy, odcinamy kupony i nie zależy nam na wynikach drużyny. Każdy, kto jest profesjonalnym zawodnikiem, chce oczywiście zrobić wszystko co najlepsze dla drużyny, w której gra i my tym wszystkim naprawdę żyjemy. To nie jest tak, że robimy coś tylko po to, żeby cokolwiek robić i czekamy już tylko na następny sezon. Jesteśmy cały czas bardzo zaangażowani. Może wiekowo jesteśmy starsi, ale uważam, że nie tylko my mamy w zespole zawodników, którzy mają ponad 35 lat i to może być tylko nasz plus, że trzymamy wciąż tą energię, też jak coś nie idzie. Są przecież takie momenty i na pewno w sezonie będą, chociaż postaramy się żeby ich było jak najmniej, ale po to mamy doświadczonych zawodników, żeby z tymi trudnymi momentami sobie poradzić, jak najszybciej o nich zapomnieć i startować dalej z czystą głową - przyznał Słoweniec.
Przejdź na Polsatsport.pl
