Tajemnica Hurkacza. Może pójdzie w ślady Świątek
Hubert Hurkacz wygrywa Challengera w Cancun, Iga Świątek wygrywa jeden z dwóch turniejów przygotowujących do US Open. - To jest ta dwójka, na którą możemy najmocniej liczyć przed kolejnym Wielkim Szlemem – mówi nam Marcin Muras, komentator Polsatu Sport.

Dariusz Ostafiński, Polsat Sport: Hubert Hurkacz wygrywa Challengera w Cancun. To dobry prognostyk przed US Open, czy też rywale zbyt słabi, żeby można było z tego wyciągać aż tak optymistyczne wnioski?
Marcin Muras, komentator tenisa w Polsacie Sport: Safiullin, z którym Hubert grał w ćwierćfinale, zawsze jest niebezpieczny. Wygrany finał z Baezem też ma swoją wartość. Co innego mnie jednak zastanawia.
Tak.
Turniej w Cancun to nie był poziom ATP, nie było tej presji, błysku fleszy. Mam wrażenie, że taka psychologiczna strona odgrywa w przypadku gry i wyników Huberta ogromne znaczenie. Świetnie zaczął sezon od mocnych wygranych w United Cup. Tam był częścią zespołu, presja rozkładała się na więcej osób. Po tym mocnym wejściu zaczął seryjnie przegrywać, a z każdym kolejnym turniejem miał coraz trudniej. Presja go zjadała. Gdy jej nie ma, to ewidentnie idzie mu lepiej.
Czyli nie ma się co cieszyć, ten wygrany Challenger nie musi się na nic przełożyć.
Może jednak tym razem się przełoży. Powoli zaczyna się jednak odbudowywać. Ma nowego trenera, który jest też niezłym psychologiem. Musi być, skoro wytrzymał z Daniłem Miedwiediewem. Myślę sobie jednak: poczekajmy. Z Hubertem może być jednak tak, jak z Igą, której współpraca z nowym trenerem w końcu zaczęła przynosić efekty. Poza wszystkim Hubertowi był potrzebny taki sukces, jak wygrana tego Challengera. Jeśli teraz przełoży to na ćwierćfinał US Open, to będzie już dobrze.
Jest szansa, że pójdzie do przodu?
Jest, bo teraz mamy okres grania głównie na kortach twardych, a on to lubi. Dobrze się na nich czuje. Kiedyś wygrał Mastersa w Szanghaju. Jeśli teraz trafi formę, jeśli ten Challenger jest dobrym początkiem, to jeszcze skończy ten sezon w czołowej trzydziestce.
Hurkacz już miał w tym sezonie jeden dobry moment. Myślę tutaj o Wimbledonie, gdzie zwyczajnie miał pecha.
Miał, ale też mógł to zamknąć w trzech setach i dostalibyśmy jeszcze mecz z Sinnerem. Ten Wimbledon tylko utwierdził nas finalnie w przekonaniu, że Hubert jest zawsze tajemnicą. Jak się wydaje, że łapie formę, to nagle zaczyna przegrywać. A jak jest dołek, to nagle wygrywa. W ogóle ta nasza czołowa dwójka, czyli Hubert oraz Iga zrobiła się taka bardzo tajemnicza.
Z tym że Świątek jest teraz uważana przez wielu ekspertów, jako jedna z głównych kandydatek do wygranej w US Open.
Jest jedną z czterech. Nie może być inaczej, jeśli z dwóch dużych turniejów, które mają przygotować do US Open, wygrywa jeden, a w drugim melduje się w półfinale. A jeszcze pokonała Rybakinę, Kostiuk czy Switolinę. A jak się popatrzy, co robi Sabalenka, to można być optymistą. Będę jednak ostrożny. Myślę, że dopiero w trakcie US Open dostaniemy odpowiedź na pytanie, czy
Toronto i Cincinnati jej pomogło.
Mimo porażki z Pegulą w Cincinnati Iga zostawiła po sobie dobre wrażenie.
Dlatego na nią szczególnie liczę. Jakby jeszcze dorzuciła dobry US Open, to już wróciłaby na dobre tory. Natomiast w przypadku Huberta ważne będzie losowanie. Żeby tylko nie dostał mocarza w pierwszej rundzie. W Cincinnati był Paul i szybko się pożegnał, choć pokonał go w Wimbledonie. Z Hubertem jest, jak z Jankiem Błachowiczem, który mówi, że w takich walkach turniejowych lubi dostać na początek kogoś lżejszego, a potem mogą mu dawać mistrza. Jeśli Hurkacz dostanie kogoś lżejszego, to jest w stanie się rozpędzić.
A czego można się spodziewać po Chwalińskiej?
Zaskoczyła na French Open, ale ciężko będzie jej drugi raz to zrobić. Ja jej mocno kibicuje, żeby przechodziła dwie, trzy rundy w turniejach i zbierała punktu. Żeby po przyszłorocznym French Open nie wypadała poza setkę. Oby tylko zdrowie jej dopisywało, bo jest wątła i krucha. Natomiast ona zawsze może zaskoczyć. Teraz jest w Meksyku, bo też potrzebuje grania. Natomiast nie ograniczałbym się do Mai. Może Magdalena Fręch zrobi coś fajnego. Ostatnio pokonała Ostapenko, z Rybakiną odpadła, ale zagrała dobry mecz. Fręch jest jednak silna, może zagrać parę ciekawych spotkań. Z kolei z Majchrzakiem, to będzie, jak z Hubertem. Oby miał dobre losowanie, to może dwie rundy przejdzie.
Przejdź na Polsatsport.pl
