Wypadł z trasy, a jego samochód stanął w płomieniach. Dramatyczna śmierć kierowcy rajdowego
Tragiczna informacja nadeszła z Galicji. Nie żyje 48-letni Jesus Lopez. Mężczyzna wpadł w poślizg i uderzył drzewo w trakcie wyścigu Subida a Taboadela.

Do dramatu doszło w niedzielę 23 sierpnia. Lopez brał udział w galicyjskim wyścigu mistrzostw górskich Taboadela Hill Climb. W pewnym momencie mężczyzna wypadł z trasy i uderzył w drzewo. Jego samochód zaczął się palić, a on sam nie przeżył tego zdarzenia.
ZOBACZ TAKŻE: Tragiczne wieści. Nie żyje znany polski żużlowiec
W wypadku brały udział jeszcze dwie inne osoby: kierowca oraz przypadkowy kibic. Auto Lopeza uderzyło bowiem w inny pojazd. Obie osoby trafiły do szpitala, a ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
"Wraz z odejściem Jesusa, czyli "Pijo", tracimy przyjaciela i współzawodnika, który zawsze pomagał innym we wszystkim, czego mógł, i który pozostawił głęboki ślad w naszych sercach. Chcemy wyrazić nasz najgłębszy smutek z powodu śmierci sportowca o długiej i znakomitej karierze w naszym sporcie, który w ostatnich sezonach, oprócz rywalizacji, stał się promotorem i mentorem kilku naszych sportowych talentów dzięki stypendium Mountain Carcross" - przekazali organizatorzy zawodów.
Po tragedii wyścig został przerwany.
Przejdź na Polsatsport.pl
