Polska drużyna uciszyła Niemcy! Mamy finał europejskiego pucharu!
Futboliści Panthers Wrocław awansowali do Gold Bowl, czyli finału AFLE - The League Europe! W półfinale europejskiego pucharu ekipa z Dolnego Śląska pokonała w Duisburgu po prawdziwym dreszczowcu Rhein Fire 41:40!

Oba zespoły zakończyły fazę zasadniczą z bilansem 10 zwycięstw i 2 porażek, ale Niemcom pozwoliło to wygrać ich konferencję, zaś Panthers uplasowali się w swojej na drugim miejscu, ustępując kapitalnie spisującym się w tym sezonie Vikings Vienna, którzy w drodze do Gold Bowl przegrali tylko jedno spotkanie (co ciekawe - właśnie z "Panterami").
ZOBACZ TAKŻE: Czekali na to 11 lat. Wielki rewanż w Super Bowl stał się faktem!
Przewagę psychologiczną mieli zawodnicy Fire, którzy w bezpośrednim starciu rozgromili ekipę z Dolnego Śląska aż 48:7, ale podopieczni trenera Dave'a Likinsa zapowiadali, że jeśli w jakikolwiek sposób wspominają tamten mecz, to tylko ze względu na chęć rewanżu. Sam szkoleniowiec podbudowywał zaś swoich podopiecznych, mówiąc, że Wrocławianie grają obecnie swój najlepszy futbol i w półfinale wcale nie stoją na straconej pozycji.
Kibice, którzy licznie przybyli na stadion w Duisburgu, szybko przecierali oczy ze zdumienia, gdyż Panthers potrzebowali zaledwie 8 sekund (!), by wyjść na prowadzenie. Jameson Wang po świetnej zmyłce posłał dalekie podanie do Juana Floresa-Calderona, a Hiszpan zaliczył błyskawiczne przyłożenie, podwyższone po chwili za jeden przez Jakuba Ciurkota. Niespełna trzy minuty później polska ekipa zanotowała drugi touchdown. Jameson Wang, który przy trzeciej próbie &GOAL nie miał czystego podania, postanowił pobiec kilka kroków w kierunku swojej połowy boiska, czym kompletnie zmylił atakującego go Diego Paza Gonzaleza, a następnie zagrał za linię defensywną Fire do Michaela Harveya Juniora, który dał "Panterom" kolejne sześć punktów. Chwilę później celnym kopnięciem popisał się Ciurkot i zespół z Dolnego Śląska prowadził już 14:0! Podopiecznym Dave'a Likinsa nie udało się jednak skończyć kwarty na zero z tyłu. Na nieco ponad dwie i pół minuty przed końcem tej części gry, przy drugiej próbie &GOAL, Kenji Bahar wykorzystał błąd obrony Panthers i zagrał wprost do Harlana Kwofiego, który zaliczył nadspodziewanie łatwe przyłożenie, podwyższone za jeden przez Sebastiana Van Santena. Wrocławianie zdołali jednak jeszcze raz ukłuć rywali. Tym razem Wang zdecydował się na króciutkie podanie, a Dawid Brzozowski fantastycznie przedarł się przez defensywę Rhein Fire i zaliczył touchdown. Szkoda jedynie, że kicker drużyny, Jakub Ciurkot, tym razem pomylił się przy próbie podwyższenia za jeden, ale prowadzenie 20:7 po pierwszej kwarcie wszyscy fani "Panter" z pewnością braliby w ciemno.
Niemcy nie zamierzali się poddawać i na drugą kwartę wyszli nie tylko podwójnie zmotywowani, ale i z dużo lepszym planem na grę ofensywną. Już po niespełna trzech minutach Kenji Bahar posłał krótkie podanie na lewe skrzydło, a Tim Sauerland uwolnił się spod opieki kryjącego go defensora i zaliczył przyłożenie, które... nie zostało jednak uznane, ponieważ sędziowie zauważyli, że w pewnym momencie tej akcji gracz Fire wybiegł poza linię boczną. Co się odwlecze, to nie uciecze - kilka minut później Sauerland znalazł lukę w środkowej strefie obrony Panthers i zapisał na swoim koncie touchdown, podwyższony za jeden przez Van Santena. Wrocławianie odpowiedzieli kapitalną akcją Bartosza Wocha, który przedarł się jak taran przez kilku próbujących go powstrzymać rywali, a sędziowie po długiej analizie wideo ostatecznie zaliczyli Polakowi przyłożenie, podwyższone za jeden przez Ciurkota. Ekipa Dave'a Likinsa prowadziła w tym momencie 27:14 i wydawało się, że jest na jak najlepszej drodze do awansu do Gold Bowl. Rhein Fire ponownie wstało z kolan i jeszcze przed przerwą zdobyło kolejne punkty - Bahar po szybkiej zmyłce znalazł ogromną lukę w defensywie "Panter" i posłał długie podanie na lewe skrzydło, z którego skorzystał Jannik Loercks, notując touchdown, podwyższony przez niezawodnego Sebastiana Van Santena.
Trzecia kwarta była już prawdziwym popisem Fire, którzy nie tylko skrzętnie wykorzystywali nawet drobne błędy Wrocławian, ale i nie pozwolili im ani razu zapunktować! Niemiecka ekipa potrzebowała niespełna trzech minut tej odsłony, by doprowadzić do wyrównania (daleki rzut Bahara na prawe skrzydło wykorzystał Harlan Kwofie), a następnie kolejnego w tym meczu celnego kopnięcia Van Santena, by wyjść na prowadzenie, które wzrosło na niespełna półtorej minuty przed końcem kwarty do 7 punktów po tym, jak Kenji Bahar zdecydował się na zaskakujący samotny rajd, zakończony przyłożeniem. Szczęście w nieszczęściu, że zawodnicy Fire pomylili się przy podwyższeniu za dwa, dzięki czemu "Pantery" potrzebowały zaledwie jednej akcji przyłożenie + kopnięcie, by wyrównać stan rywalizacji.
Sytuacja zrobiła się wyjątkowo trudna niespełna pięć minut po rozpoczęciu czwartej kwarty. Niemcy, wykorzystując czwartą próbę &GOAL, zdołali przedrzeć się środkiem przez defensywę Panthers, zaliczając - za sprawą Sergeja Kendusa - przyłożenie. Tym razem ekipie Fire nie udała się próba podwyższenia za jeden, gdyż Wrocławianie znakomicie zablokowali kopnięcie Van Santena. Na tablicy widniał jednak wynik 40:27 na korzyść Rhein, co oznaczało, że zespół Dave'a Likinsa potrzebował w pozostałe do końca meczu 10 minut już dwóch akcji touchdown + kopnięcie, by odwrócić losy spotkania. Sygnał do ataku dał "Panterom" Dylan St. Pierre, który po podaniu na dwa tempa od Jamesona Wanga złapał piłkę na prawym skrzydle, zaliczając przyłożenie, ale radość drużyny z Dolnego Śląska szybko zmieniła się w smutek, gdyż sędziowie nie zaliczyli tych punktów, uznając, że Kanadyjczyk wybiegł za boisko i pierwszy dotknął piłki po powrocie... Wrocławianie nie podłamali się jednak i na niespełna sześć minut przed końcem meczu wykorzystali drugą próbę &5. Jameson Wang zagrał na środek do Michaela Harleya Juniora, a ten zaliczył touchdown, podwyższony za jeden przez Jakuba Ciurkota. Niespełna półtorej minuty przed końcem meczu Panthers zadali decydujący cios! Jameson Wang, który nie należy przecież do najpotężniejszych graczy, jeśli chodzi o siłę fizyczną, zdecydował się pójść na przebój przez środek defensywy Fire i... ta sztuka mu się udała! Niestety, po wideoweryfikacji sędziowie nie zaliczyli przyłożenia, uznając, że quarterback "Panter" został powtrzymany jeszcze przed linią punktową, a do tego Rhein Fire sprytnie wzięli przerwę na żądanie, by uniknąć zdjęcia 10 sekund z zegara. Przy drugiej próbie &GOAL Wangowi udało się jednak zanotować touchdown, a w chyba najważniejszym momencie sezonu nerwy na wodzy utrzymał - mimo "kociej muzyki" w wykonaniu kibiców gospodarzy - Jakub Ciurkot, podwyższając za jeden celnym kopnięciem. Mimo rozpaczliwych prób ataku Niemcom nie udało się już sforsować obrony Wrocławian! Ekipa Panthers utrzymała prowadzenie 41:40 do końca meczu i awansowała do Gold Bowl, osiągając największy sukces w historii organizacji!
W wielkim finale AFLE - The League Europe Panthers Wrocław zmierzą się z Vikings Vienna. Gold Bowl odbędzie się w niedzielę 6 września. Transmisja oczywiście na sportowych antenach Polsatu.
AFLE - The League Europe - półfinał
Rhein Fire - Panthers Wrocław 40:41 (7:20, 14:7, 13:0, 6:14)



