Tak Bołądź skwitował triumf w Memoriale Wagnera. Zauważył jedno
- Musi nas ktoś naprawdę przycisnąć, żebyśmy pękli - przyznał Bartłomiej Bołądź w rozmowie z Marcinem Lepą z Polsatu Sport po zwycięstwie nad Francją. Nasz atakujący ocenił również formę indywidualną.

Drużyna Nikoli Grbicia wygrała w Krakowie z reprezentacją Francji 3:1. To spotkanie wyłoniło triumfatora XXIII Memoriału Huberta Jerzego Wagnera. Polacy wygrali tę imprezę po raz dwunasty. Wyprzedzili Francję, Stany Zjednoczone i Słowenię.
ZOBACZ TAKŻE: Marek Magiera: Przyszłość budowana na wygrywaniu
Początek niedzielnego meczu w wykonaniu Polaków nie należał do udanych. Nasz atakujący Bartłomiej Bołądź podkreślił jednak, że po raz kolejny zespół wrócił do gry.
- Czujemy to, że nawet gdy nie zaczniemy dobrze meczu, to do końca jest jeszcze daleko - powiedział w rozmowie z Marcinem Lepą z Polsatu Sport. - Musi nas ktoś naprawdę przycisnąć, żebyśmy pękli. Możemy się tylko cieszyć, ale dalej musimy pracować, żeby szlifować formę - tłumaczył.
Bołądź był również zadowolony z tego, co pokazał na parkiecie. Łącznie zdobył aż 20 punktów. Mało tego, został wybrany najlepszym zawodnikiem turnieju.
- Tytuł MVP jest miłym dodatkiem - przyznał. - Najważniejsze, że wygraliśmy trzy mecze. Pokazaliśmy, że nawet gdy nogi nie są za lekkie i nie ma świeżości, to potrafimy wygrywać - oznajmił.
Do rozpoczęcia mistrzostw Europy pozostały niespełna dwa tygodnie. 31-latek zamierza przystąpić do turnieju w najlepszej dyspozycji.
- Zawsze może być lepiej. Dążę do tego, by poprawiać się w każdym elemencie. Są jeszcze braki, ale najważniejsze, że wszystko idzie do przodu. Wierzę, że forma na mistrzostwa Europy będzie jeszcze wyższa - podsumował.



