Były trener GKS-u Tychy: Z tym klubem mam bardzo wiele miłych wspomnień
W czwartek na Enteria Arenie w Pardubicach miejscowe Dynamo w meczu pierwszej kolejki Ligi Mistrzów zmierzy się z GKS-em Tychy. Jedną z największych gwiazd w historii tego czeskiego klubu jest Jiri Sejba, który jako trener GKS-u Tychy wywalczył pięć medali mistrzostw Polski, w tym złoty w 2015 roku i dwa razy sięgnął po krajowy puchar.

Jiri Sejba jako zawodnik z ówczesną drużyną TJ Pardubice dwukrotnie zdobywał mistrzostwo Czechosłowacji w 1987 i 1989 roku oraz srebro ligi czeskiej w 1994 roku jako zawodnik Dynama. Z tym klubem sięgnął także po mistrzostwo Czech najpierw w 2005 roku jako asystent Vladymira Martinca i Frantiska Vybornego, a następnie siedem lat później już jako dyrektor sportowy klubu z Pardubic. Numer „10” z którym w przeszłości występowali w Pardubicach Sejba oraz Josef Palecek został na stałe zastrzeżony przez władze klubu. Z reprezentacją Czechosłowacji wystąpił na igrzyskach olimpijskich w Calgary w 1988 roku oraz czterokrotnie na mistrzostwach świata ówczesnej grupy A. W 1985 roku wywalczył tytuł mistrza świata, a w latach 1987 i 1989 dołożył do tego dwa brązowe medale. Grał też na mistrzostwach świata w Moskwie w 1986 roku, gdzie jako obrońcy tytułu, w inauguracyjnym meczu przegrali z reprezentacją Polski 1:2, a strzelcem obu goli dla Biało-Czerwonych był Jerzy Christ. Po zakończeniu kariery został trenerem i swoje największe sukcesy w roli szkoleniowca odniósł z GKS-em Tychy, z którym wywalczył pięć medali mistrzostw Polski (złoty w 2015 roku oraz cztery srebra), a także dwukrotnie wygrywał zmagania w Pucharze Polski.
W Polsce pracował Pan łącznie przez siedem lat, z czego pięć jako trener GKS-u Tychy, a dwa – Unii Oświęcim. Czy będzie Pan na meczu Dynama z GKS-em i komu będzie Pan kibicował.
W czwartek rano jadę do Pragi na spotkanie Komisji Legend Czeskiego Hokeja i wszystko na to wskazuje, że dwie godziny przed rozpoczęciem meczu będę już na lodowisku w Pardubicach. Kibicować będę gospodarzom, bo tutaj spędziłem większość swojej kariery zarówno zawodniczej jak i trenerskiej, ale nie ukrywam, że będzie to dla mnie bardzo ciekawe spotkanie. Z tym klubem mam bardzo wiele miłych wspomnień, poznałem w Tychach wielu znakomitych ludzi, z wieloma z nich do dzisiaj utrzymuję kontakt.
W jaki sposób został Pan trenerem GKS-u?
W 2010 roku zaproponowano mi pracę w lidze polskiej. Poprzedni sezon zakończyłem jako asystent w zespole BK Mlada Boleslav i oferta, którą otrzymałem ze strony GKS-u była bardzo interesująca. Po jednym sezonie wróciłem wprawdzie do Czech, ale po kolejnych dwóch latach ponownie zawitałem do Polski, gdzie spędziłem kolejne sześć sezonów. Bardzo dobrze wspominam ten okres.
Jakie cele postawili przed Panem działacze GKS-u kiedy po raz pierwszy pojawiła się możliwość pracy w Polsce,
Osoby z którymi rozmawiałem doskonale wiedziały, że byłem bardzo dobrym zawodnikiem i jako trener pracowałem na poziomie czeskiej Extraligi. Znali sposób mojej pracy i chcieli abym w Tychach pokazał trochę inny hokej, nastawiony na wprowadzanie wielu nowinek. Ta oferta bardzo mi się spodobała i kiedy po raz drugi otrzymałem propozycję pracy w GKS-ie, zbyt długo nie musiałem się zastanawiać. Wiedziałem, że jest to klub bardzo dobrze zarządzany, który dysponował naprawdę mocną kadrą i nie miał żadnych problemów organizacyjnych i finansowych.
Przez pięć lat pracy w Tychach z zespołem GKS-u wywalczył Pan pięć medali mistrzostw Polski, w tym złoto w 2015 roku oraz cztery srebra, a także dwukrotnie wygrywał Pan zmagania w Pucharze Polski. Zdecydowanie najlepszym sezonem był 2014/15, gdy prowadzony przez Pana zespół zdobył podwójną koronę. Jak Pan ocenia swoją pracę w Tychach?
W każdym z tych sezonów byliśmy głównymi faworytami do tytułu i w sezonie zasadniczym graliśmy naprawdę bardzo dobrze. Niestety, w decydujących meczach finałowych czasami brakowało nam szczęścia. Raz tytuł przegraliśmy z drużyną z Sanoka, a w kilku sytuacjach lepsza od nas była Cracovia. W 2016 roku prowadziliśmy w finale z Cracovią 3:2 w meczach, a mimo to przegraliśmy. Rok później w decydującej finałowej serii wygrywaliśmy już z drużyną z Krakowa 3:1, ale to nasi rywale znowu byli górą. Zdecydowanie najlepszy dla mnie był 2015 rok, gdy zostaliśmy mistrzem Polski i zdobyliśmy także krajowy puchar.
Których zawodników tyskiego klubu grających w tamtym okresie wspomina Pan najlepiej?
Było ich naprawdę dużo i nie wszystkich dam radę tutaj wymienić. Na początku pamiętam Sebastiana Gonerę i Adriana Parzyszka, Adama Baińskiego, „Socziego”, czyli Łukasza Sokoła, a także bramkarza Arka Sobeckiego. Później grali u mnie Jarek Rzeszutko, Czesi Martin Voznik i Roman Simiczek, a w ostatnim czasie Bartek Ciura, Filip Komorski i Bartek Jeziorski. Wielu z nich nadal gra w GKS-ie, zresztą „Bagiś” jest asystentem fińskiego trenera, a Jarek Rzeszutko dyrektorem sportowym klubu.
Jakiego meczu możemy spodziewać się w czwartkowy wieczór?
W zespole GKS-u jest bardzo wielu hokeistów z Finlandii, zresztą główny trener też jest Finem, więc wydaje mi się, że możemy oglądać „skandynawski” styl gry. Dynamo nie jest jeszcze w optymalnej formie, ale i tak to gospodarze będą zdecydowanym faworytem. Kluczowe może okazać się to, kto pierwszy strzeli gola. Jeżeli zrobią to Tyszanie, to zaczną grać mocniej w defensywie. Na pewno ich wielkim atutem jest Tomas Fucik, który w takich meczach potrafi bronić bardzo dobrze.
Chciałbym jeszcze wrócić pamięcią do 1986 roku, gdy na MŚ grupy A w Moskwie przegraliście z Polską 1:2. Grał Pan w tym meczu, zresztą rok wcześniej z kadrą Czechosłowacji wywalczył tytuł mistrza świata. Jak Pan wspomina tamto spotkanie?
To była dla nas ogromny szok. Zresztą jeżeli dobrze pamiętam, to był to pierwszy mecz na tamtym turnieju i trochę zlekceważyliśmy Polaków. W naszej kadrze doszło do sporych zmian w porównaniu do poprzednich mistrzostw świata, gdzie zdobyliśmy złoto. Robiliśmy co w naszej mocy, aby odwrócić ten niekorzystny wynik, ale wasz bramkarz (Franciszek Kukla przyp. red.) bronił wtedy fantastycznie.
A czym Pan się obecnie zajmuje. Czy dalej jest Pan związany z hokejem?
Od dwóch lat jestem już na emeryturze i aktywnie z hokejem nie mam już zbyt wiele wspólnego. Spotykamy się z kolegami z którymi grałem tutaj w Pardubicach czy reprezentacji, ale już nie zajmuje się szkoleniem młodych zawodników. Hokej dał mi wiele znakomitych chwil, takich też jak choćby moja praca w Tychach czy Oświęcimiu, ale też teraz daje o sobie znać w ten negatywny sposób. Niedawno przeszedłem wymianę obu bioder i powoli dochodzę do siebie po tych zabiegach.
Transmisja meczu Ligi Mistrzów w hokeju na lodzie: Dynamo Pardubice – GKS Tychy od 17:50 w Polsacie Sport 2 i online w Polsat Box Go.
