Mecz mierzony liczbą skoków. Siatkarska reprezentacja Polski ma problem

Polscy siatkarze rozbili Portugalię na otwarcie mistrzostw Europy (3:0). - Szkoda tylko, że za mało się zmęczyli, bo już Nikola Grbić narzekał, że nie ma kiedy trenować. Dali mu halę w piątek na dziesiątą rano. To nie jest dobra pora – mówi nam Jakub Bednaruk, ekspert Polsatu Sport.

Grupa siatkarzy w białych strojach z czerwonymi numerami i napisami, otoczona wokół trenera. Wszyscy patrzą na trenera, słuchając go uważnie. Scena sugeruje moment analizy taktycznej lub odprawy drużyny.
fot. PAP
Trener Nikola Grbić i reprezentacja Polski podczas meczu z Portugalią

W meczu Polski z Portugalią nie było niespodzianki, choć wyniki setów (do 12, 18 i 20) mogłyby wskazywać na to, że rywal po kiepskim otwarciu trochę się postawił. – Na parkiecie nie było tego widać – komentuje Bednaruk, dając do zrozumienia, że to był mecz do jednej bramki.

 

Nie utrzymaliby się w PlusLidze

 

- Spodziewano się, że to spotkanie będzie tak wyglądać i tak wyglądało. My jesteśmy zadowoleni, bo trener Grbić dał pograć wielu zawodnikom i o to chodziło – stwierdza nasz ekspert i nietrudno się z nim zgodzić. Komentujący spotkanie Wojciech Drzyzga powiedział, że Portugalia nie jest w tej chwili nawet średniakiem, więc niby jak miałaby się postawić. - Według mnie ta drużyna miała duży problem z tym, żeby utrzymać się w PlusLidze – dodaje Bednaruk, odnosząc się do słów Drzyzgi.

 

Zobacz także: Polska - Izrael. Kiedy mecz ME siatkarzy 2026?

 

Zdaniem Bednaruka trudno też po takim meczu wyciągać jakiekolwiek wnioski. - To nie jest taki mecz, po którym można powiedzieć, że ten jest w formie, że tamtemu coś brakuje, a drużyna jeszcze nie jest zgrana. Różnica klas jest tak duża, że wychodzisz, bijesz i schodzisz.

 

Nie wykonali normy skoków

 

I nasi reprezentanci dokładnie to zrobili. - Szkoda tylko, że za mało się zmęczyli, bo już Nikola Grbić narzekał, że nie ma, kiedy trenować. Dali mu halę w piątek na 10.00 rano. To nie jest dobra pora. Jak tu ma trenować w takich warunkach – zauważa Bednaruk. - Nie ma jednak co narzekać. Teraz ważne jest to, żeby wszyscy byli w dobrej formie.

 

 

- Natomiast na normalnym treningu zawodnik robi sto skoków, a w meczu z Portugalią żaden nie zrobił nawet czterdziestu. I to jest to, o czym mówię, że nawet się dobrze nie spociliśmy, a w kontekście tych problemów z treningiem i halą by się jednak przydało – wraca Bednaruk do tematu hali zarezerwowanej dla Polaków na 10.00 rano.

 

Z Izraelem będzie trudniej, ale nie ma się czego bać

 

W sprawie wniosków wróciliśmy jeszcze do pochwał, jakie w studio Polsatu Sport kierowano pod adresem Marcina Komendy. Eksperci bili mu brawo za dobrą dystrybucję piłek, za to, że dawał pograć wszystkim zawodnikom. - Bo tak było, ale trzeba by jednak chwalić wszystkich, bo nasi dobrze weszli w ten mecz i ten turniej.

 

Bednaruk nie przewiduje większych kłopotów w grupie. Zwłaszcza w dwóch następnych meczach, które gramy z Izraelem i Macedonią. - Choć Izrael będzie jednak trudniejszym rywalem niż Portugalia – wyrokuje, zgadzając się jednak z tym, że jako drużyna, która na ME przyjechała po złoto, nie powinniśmy się bać ani tego meczu, ani kolejnych, gdzie przyjdzie nam grać z Ukrainą czy Bułgarią, a więc tymi teoretycznie najmocniejszymi grupowymi rywalami.

 

 

- Natomiast ten drugi dzień mistrzostw pokazał, że może być ciekawie. Wystarczy spojrzeć na Francuzów, którzy wygrali, ale po secie granym na przewagi i w dość dramatycznych okolicznościach. Nie spodziewałem się po Szwajcarach, że tak się postawią. Raczej widziałem ich w gronie drużyn, które mogą nie zdobyć seta – kończy Bednaruk.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie