"Przestrzelił, przestrzelił Stanley!" Polacy rozpoczynają grę na ME w legendarnej hali
"Przestrzelił, przestrzelił Stanley!" - na wspomnienie tego hasła każdego kibica polskiej siatkówki z pewnością przechodzą ciarki. W 2012 roku, po pierwszym w historii triumfie Polaków w Lidze Światowej, Tomasz Swędrowski tym właśnie okrzykiem na zawsze zapisał się w kanonie sportu. 14 lat później polscy siatkarze wrócili do Sofii, by zagrać tam mecze fazy grupowej ME. Czy będą równie szczęśliwe?

Sofia, 8 lipca 2012 roku. Ten ciepły letni wieczór na zawsze zapisał się w historii polskiej siatkówki. Wieczór, ale także słynne "Przestrzelił, przestrzelił Stanley..." Tomasza Swędrowskiego, bo to właśnie wtedy reprezentacja Polski w męskiej siatkówce osiągnęła wielki, żeby nie powiedzieć precedensowy, sukces.
ZOBACZ TAKŻE: 10 akcji na wagę złota! Jak kończyły się zwycięskie finały polskich siatkarzy?
Gdy dwie godziny wcześniej Biało-Czerwoni, prowadzeni przez Andreę Anastasiego, stawali do odśpiewania hymnów w wielkim finale Ligi Światowej, większość stawiała, że cieszyć po tym spotkaniu będą się ich rywale - Amerykanie. Szybko jednak stało się jasne, że Polska, która rok wcześniej w gdańskiej Ergo Arenie po raz pierwszy stanęła na podium tego turnieju (trzecie miejsce), ma apetyt na znacznie więcej.
I ten apetyt został zaspokojony. Gładki pierwszy set, wyrównana walka w drugim, aż w końcu 24:20 i aut Claytona Stanley'a w trzecim i słynny okrzyk "Przestrzelił, przestrzelił Stanley. To jest koniec, to jest koniec tego meczu. Polacy wygrywają Ligę Światową po raz pierwszy w swojej historii". A potem radość. Wielka, dzika i szczera radość. A kilkanaście minut później "cieszynki" na najwyższym stopniu podium.
14 lat później, w dokładnie tej samej hali, reprezentacja Polski pod wodzą Nikoli Grbicia rozpoczyna walkę o obronę tytułu mistrzów Europy. Za mikrofonem wciąż Swędrowski, który w rozmowie z Polsatem Sport podzielił się spostrzeżeniami na temat zmian, jakie zaszły po ponad dekadzie.
- Paru kolegów, siatkarzy, przypomniało tę sytuację. Pamiętam to, ożyły wspomnienia, tu się praktycznie nic nie zmieniło. Ta hala była nowsza, ale widać, że jest nieźle utrzymana. Tutaj finału nie będzie, ale będą ćwierćfinały i to będą na pewno ważne mecze. Myślę, że drużyna jest świetnie przygotowana, obserwuję ich na co dzień. Jakoś za bardzo się tym wszystkim na razie nie przejmuję. Dopiero poczujemy, że te mistrzostwa Europy się zaczynają na poziomie ćwierćfinałów - powiedział najsłynniejszy głos polskiej siatkówki.
Warto dodać, że w tym roku w składzie Polaków nie ma żadnego medalisty z tamtych czasów. Do niedawna trzon składu stanowili Paweł Zatorski oraz Bartosz Kurek, ale pierwszy z nich zakończył karierę reprezentacyjną, a drugi w tym roku zrobił przerwę od gry w kadrze.
Rozgrywki w pamięci ma za to Wilfredo Leon, on również bowiem brał w nich udział, tyle że wówczas jeszcze w reprezentacji Kuby. 18-latek był jednym z autorów sukcesu reprezentacji, która stanęła wtedy na najniższym stopniu podium.
- Zupełnie inny Wilfredo. To jest człowiek, który zna doskonale swoją rolę w zespole. On wcale nie musi grać w "szóstce" i się z tego powodu nie obrazi. Wejdzie zadaniowo, wyjdzie w "szóstce", to będzie z tego zadowolony i na pewno zawsze da drużynie wszystko. Mamy mocny zespół, nie czarujmy się, my mamy grać w finale. W finale się wszystko może zdarzyć, ale ja myślę, że jesteśmy głównymi kandydatami do wygrania złotego medalu - dodał Swędrowski.

Polska na ME 2026 trafiła do grupy B - z Portugalią, Izraelem, Macedonią Północną, Ukrainą i Bułgarią. Na start Biało-Czerwonych czeka potyczka z Portugalczykami.
Podopieczni Grbicia bronią tytułu mistrzów Europy, wywalczonego przed trzema laty. Wówczas w wielkim finale rozegranym w Rzymie rozbili reprezentację Włoch 3:0.
Transmisja meczu Polska - Portugalia w czwartek 10 września w Polsacie, Polsacie Sport 1, Polsacie Sport Extra 2 oraz na platformie Polsat Box Go. Początek o godzinie 14:45. Studio przed tym spotkaniem rozpocznie się o 13:30 w Polsacie Sport 1, Polsacie Sport Extra 2 oraz na platformie Polsat Box Go.
Przejdź na Polsatsport.pl

