Pogoń podkupiła Wiśle snajpera. Zbigniew Boniek komentuje. "Królewski się uczy"
Muszę powiedzieć, że pan Królewski to inteligentny człowiek, lubi polemikę, na platformie X lubi się “boksować”, ale inteligencja pozwala mu na wycofanie się w odpowiednim momencie. Już przy sporze o niewpuszczanie kibiców Wisły Śląsk miał przegrać walkowerem - powiedział nam Zbigniew Boniek.

Michał Białoński, Polsat Sport: Pana słowa z czerwcowego wywiadu dla Polsatu Sport o tym, że Aleksandar Vuković siedzi na tykającej bombie, okazały się być proroctwem. Serb nie jest już trenerem Widzewa. Klub nie za bardzo się pospieszył z tą decyzją?
Zbigniew Boniek: Nie wiem, nie chcę tego oceniać. Ja muszę oficjalnie i szczerze podziękować "Vukowi". Dzięki niemu Widzew się utrzymał w Ekstraklasie. Ostatnio gra zespołu nie najlepiej wyglądała, ale to nie jest wina tylko trenera, natomiast trener zawsze ponosi konsekwencje. Muszę powiedzieć, że nie było żadnej chemii między Masłowskim a "Vuko" i to czuło się od pierwszego dnia. Masłowski oficjalnie powiedział, że nie jest to trener z jego bajki. Masłowski rządzi pionem sportowym Widzewa, doszedł do wniosku, że pora na zmianę trenera i przekonał do tego prezesa. I w piątek zostanie zaprezentowany pewnie Mateusz Stolarski.
To dobry wybór? W Motorze radził sobie całkiem dobrze.
Sam jestem ciekaw. To nie są łatwe tematy. Zobaczymy, czy będzie to trener na lata, czy na chwilę.
Zbigniew Boniek o sporze Wisły Kraków z Pogonią Szczecin o Jordiego Sancheza
Na platformie X emocje wzbudzała też szermierka słowna między właścicielem Wisły Jarosławem Królewskim a właścicielem Pogoni Aleksem Haditaghim. Królewski dociekał, czy Pogoń dopuściła się nielegalnego czynu, jakim jest kontaktowanie się z mającym ważny kontrakt z Wisłą Jordim Sanchezem, bez wiedzy klubu. Szef "Portowców" bronił się klauzulą, która zezwalała na wykupienie piłkarza, co Pogoń uczyniła. Ale kilka tygodni temu Haditaghi alarmował, że Wieczysta próbowała wykraść Pogoni Nsame, bez wiedzy Szczecinian. Różnica jest oczywiście taka, że Nsame nie miał klauzuli odstępnego, ale nie zalatuje tu moralnością Kalego?
Ale po to piłkarze mają menedżerów, żeby kluby mogły się z nimi kontaktować. Jeśli jakiś piłkarz ma klauzulę odejścia w kontrakcie, to na ogół nie jest to tajna wiedza. Muszę powiedzieć, że pan Królewski to inteligentny człowiek, lubi polemikę, na platformie X lubi się “boksować”, ale inteligencja pozwala mu na wycofanie się w odpowiednim momencie. Już przy sporze o niewpuszczanie kibiców Wisły Śląsk miał przegrać walkowerem, ale okazało się, że przegrała w ten sposób Wisła.
Natomiast w sporze z Pogonią pan Królewski w ogóle nie ma racji. Zatrudnił Sancheza, który miał w kontrakcie klauzulę. Wystarczyło w niej po prostu doprecyzować, że w oknie letnim klauzula obowiązuje do np. 30 czerwca. Gdyby ktoś z niej skorzystał, Wisła miałaby miesiąc na sprowadzenie następcy. A gdyby nikt się nie zgłosił po piłkarza, to już 1 lipca Wisła miałaby kontrolę nad losami Jordiego. Z kolei zimą wystarczyło zrobić zapis, że klauzula obowiązuje tylko do 10 stycznia. Wtedy nikt by Królewskiemu nie wykupił piłkarza z dnia na dzień, już po rozpoczęciu rozgrywek. Sanchez mógłby odejść tylko w pauzie między rozgrywkami.
Prezes Królewski nie zdecydował się na takie zapisy, bo on po prostu o tym nie wie, bo on ciągle się uczy prowadzenia klubu. Sanchez trafił do Wisły za darmo i wywalczył sobie klauzulę odejścia w kontrakcie. Poza tym, ten przypadek pokazuje jeszcze jedną rzecz: klub kochają kibice i to oni są jego największą wartością. Z kolei piłkarze dają wszystko, co możliwe dla klubu i tak samo postępował Sanchez, bo jest zawodowcem. Ale gdy tylko ktoś inny zaoferuje im większą kasę, to natychmiast pakują manatki. Tak Legia straciła Radovicia w lutym 2015 r., przed rewanżem z Ajaksem, bo Chińczycy zapłacili więcej.
W takich sytuacjach dla piłkarzy nie liczy się to, że jeszcze wczoraj całowali godło klubu. Za pięć minut chcą odejść. Niestety, czasy, w których piłkarze niemal przez całe życie reprezentowali jeden klub, tak jak Deyna Legię, minęły. Dziś piłkarzy tak przywiązanych do swego klubu już prawie nie ma. Jednym z ostatnich był "Jędza" (Artur Jędrzejczyk - przyp. red.). Poza tym obowiązuje zasada: daje ci ktoś więcej pieniędzy, to z dnia na dzień odchodzisz.
Zbigniew Boniek o Robercie Lewandowskim w starciu z Interem Miami Leo Messiego
Robert Lewandowski ostatnio zdobył piękną bramkę dla Chicago Fire w starciu z Interem Miami. O ile z Lionelem Messim Robert miał bardzo przyjazną konwersację, o tyle nieładnie w stosunku do niego zachował się Rodrigo de Paul. MLS gra na okrągło, bez przerwy na najbliższe mecze Ligi Narodów. To z pewnością zmartwienie dla selekcjonera Urbana.
Nie wiem, jak to będzie z przyjazdami Roberta na mecze kadry. Ale jego Chicago Fire z ostatnich pięciu meczów zremisowało cztery, Robert strzelił bramkę. Zawsze będzie je zdobywał. Meczu z Interem Miami nie widziałem, ale gdy poczytałem o nim w mediach społecznościowych, to myślałem, że Chicago wygrało z 5-0. Tymczasem zakończyło się kolejnym remisem, w MLS drużyna jest na czwartym miejscu. A jeśli chodzi o reprezentację, zobaczymy, co Janek Urban wymyśli.


