Siemieniec bije się w piersi po starciu z Wisłą Kraków. "Duża nauczka. To się nie powtórzy"
Wisła Kraków nadspodziewanie łatwo pokonała w Ekstraklasie Jagiellonię Białystok 2:0, ale po meczu trener "Jagi" wcale nie zaczął przemówienia od analizy przyczyn porażki, tylko od głośnej sprawy przedmeczowej komunikacji z sędzią.


Mariusz Jop zabrał głos po meczu z Jagiellonią Białystok

Adrian Siemieniec zabrał głos. "Błąd i nauczka na przyszłość"
Gdy rzecznik Wisły Kraków Damian Urbaniec poprosił Adriana Siemieńca o podsumowanie meczu, ten zdecydował się na wygłoszenie oświadczenia na temat głośnej sprawy SMS-a, jaki wysłał w zeszłym sezonie do sędziego asystenta Arkadiusza Kamila Wójcika, przed meczem z GKS-em Katowice.
Adrian Siemieniec: Pierwszy i ostatni SMS do sędziego
- Faktycznie Komisja Dyscyplinarna się odbyła, miała charakter wyjaśniający. Złożyłem na niej swoje wyjaśnienia. Charakter jej był wyjaśniający, co jest kluczowe w tej sytuacji. Wedle mojej wiedzy nie toczy się postępowanie dyscyplinarne. Na tej komisji zdecydowano, że nie zostały naruszone przepisy PZPN-u, jeżeli chodzi o moją osobę. Drugi aspekt, refleksyjny – mam pełną świadomość tego, że wysyłanie tej wiadomości było niepotrzebne, to był po prostu błąd. Jest to tak duża lekcja, nauczka i jestem pewien, że wyciągnę wnioski na przyszłość i taka sytuacja już się nie powtórzy - podkreślał trener Siemieniec.
Dodał także, że to był pierwszy, a zarazem ostatni SMS, jaki kiedykolwiek wysłał do sędziego. Podziękował również przewodniczącemu Komisji Ligi za oświadczenie w tej sprawie.
"Komisja Ligi otrzymała 1 września od Komisji Dyscyplinarnej PZPN materiały dotyczące sprawy do rozpatrzenia. Sprawa nie ma charakteru korupcyjnego ani nie dotyczy manipulowania wynikiem. Komisja Ligi zbada, czy nie doszło do naruszenia przepisów dotyczących dozwolonych kontaktów sędziów z trenerami. W trakcie postępowania Komisja Ligi poprosi zainteresowane osoby o wyjaśnienia i przeprowadzi niezbędne czynności. Po zapoznaniu się z wyjaśnieniami zadecyduje o dalszych krokach w tej sprawie" - oświadczył przewodniczący KL Jarosław Poturnicki.
Anemiczna ofensywa Jagielloni Białystok
Współczynnik goli oczekiwanych ledwie 0.24 i zaledwie jedna sytuacja w meczu – niecelny strzał Jesusa Imaza - tak anemicznej ofensywy Jagiellonia nie pokazała jeszcze w tym sezonie, o ile w ogóle zdarzył jej się taki koszmar w erze Adriana Siemieńca.
- Nie pamiętam tak słabego meczu w naszym wykonaniu. Zwycięstwo Wisły 2:0 to najniższy wymiar kary. Pocieszające jest to, że gorzej już nie zagramy, bo po prostu się nie da - powiedział szkoleniowiec “Jagi”.
Na drugim biegunie znalazła się Wisła Kraków. Jej fani mogli mieć obawy chociażby w związku z nagłym odejściem do Pogoni najlepszego strzelca Ekstraklasy Jordiego Sancheza. Trener Mariusz Jop sprawił jednak, że paradoksalnie strata ta dodała animuszu jego podopiecznym. Zagrali mecz niemal perfekcyjny. Do ideału zabrakło większej skuteczności, zwłaszcza w drugiej połowie. Krakowianie stworzyli tyle sytuacji, że mogli wygrać 3:0, czy nawet 4:0.
- Przejęliśmy inicjatywę, w pełni kontrolowaliśmy spotkanie nawet w okresach, w których nie posiadaliśmy piłki. Byliśmy blisko siebie formacjami. Plan na mecz został w pełni zrealizowany, a przypominam, że rywal nie był przypadkowy. Jagiellonia to bardzo dobra drużyna. Tymczasem nie pozwoliliśmy jej na wiele, w zasadzie na jedną groźną sytuację Jesusa Imaza. Bardzo dobrze funkcjonowała nasza wysoka, średnia i niska obrona - cieszył się trener Wisły Mariusz Jop.
Wisła Kraków zbudowała twierdzę - cztery domowe zwycięstwa z rzędu
Gdy zabrakło Sancheza, znakomicie spisał się Angel Rodado, który po raz pierwszy w karierze strzelił dwie bramki w jednym meczu Ekstraklasy. Po kontuzji barku Hiszpan od strony fizycznej nie jest jeszcze przygotowany na sto procent, ale czas pracuje na jego korzyść.
- Angel lubi być osobą, która bierze odpowiedzialność na siebie. Wychodzą jego cechy bycia jednym z liderów zespołu. Jego forma mnie nie zaskoczyła, bo widział postęp jego formy już na treningach. Bardzo się cieszę, że strzelił dwie bramki. Poczuł, że na tym poziomie będzie zdobywał bramki i może to robić często. Wywiązał się także ze swych działań defensywnych - chwalił trener Jop.
Przy wydatnym wsparciu kibiców, którzy w sile prawie 31 tys. w piątkowy wieczór stawili się na Stadionie Miejskim im. Henryka Reymana, Wiśle udało się zbudować twierdzę - odnieść czwarte z rzędu domowe zwycięstwo. Do pełni szczęścia Krakowianom brakuje triumfów na wyjazdach. Na razie muszą się zadowolić dwoma remisami, jakie przywieźli ze starć z Koroną Kielce i Pogonią Szczecin. 11 października Wisłę czeka wyjazdowe starcie z Legią, ale najpierw, w najbliższy piątek, podejmą Śląsk Wrocław.
Przejdź na Polsatsport.pl


