Boniek nie bierze jeńców po skandalu na całą Polskę! "Nie chcę mącić, ale..."
- Nie chcę mącić, ale w PKOl-u zostało jeszcze kilku innych oprócz Piesiewicza, którzy ryzykują szybkie rozstanie z tą firmą. Najlepszym rozwiązaniem jest wystąpienie przez prezydenta Warszawy do sądu i wprowadzenie kuratora do PKOl-u, który by zmienił statut i całą filozofię funkcjonowania tej instytucji - powiedział nam Zbigniew Boniek.


Adam Korol: Dzisiejsze prezydium było pierwszym małym krokiem, ale krokiem w dobrą stronę

Adam Korol: Zarząd PKOl musi zadecydować, że Radosław Piesiewicz nie będzie już piastował funkcji prezesa

Adam Konopka: Bardzo liczę na to, że to początek odnowy wszystkiego, co dotyczy PKOl-u

Adam Konopka: Musimy jak najszybciej wybrać osobę, która będzie pełniącą obowiązki prezesa
W PKOl-u wrze od kilku tygodni. Prezes Radosław Piesiewicz został aresztowany na trzy miesiące. Wypadają trupy z szafy: pieniędzy na funkcjonowanie biura wystarczy tylko do końca września, Zondacrypto sprzedała zagranicznym podmiotom prawa do wizerunku polskich olimpijczyków. Prezydium zwołało na poniedziałek zarząd, które spośród ośmiu wiceprezesów wybierze prezesa na osiem miesięcy, do kwietniowych wyborów.
Polsat Sport zapytał Zbigniewa Bońka o to, jak pan ocenia ten kryzys.
- Przez prawie sześć lat, jako prezes PZPN-u, byłem członkiem prezydium PKOl-u. Zawsze powtarzałem prezesowi PKOl-u, a był nim wówczas śp. Andrzej Kraśnicki: "Panie Andrzeju, ja tu nie będę przychodził, bo jestem negatywnie nastawiony. Ale jeśli potrzebujesz mnie podczas głosowań, to zawsze możesz na mnie liczyć" - wspomina Boniek.
ZOBACZ TAKŻE: Robią porządki po Piesiewiczu. Finanse PKOl-u w fatalnym stanie!
Były prezes PZPN-u dodał także, że w jego opinii Radosław Piesiewicz nigdy nie powinien zostać prezesem PKOl-u.
- Sęk w tym, że zastąpienie go inną osobą niewiele zmieni, bo to jest skostniała organizacja, która wymaga gruntownej reformy. Dlatego uważam, że jedyny ratunek jest w tym, kto pełni rolę nadzorczą nad PKOl-em, a wydaje mi się, że jest to prezydent Warszawy. Według mnie, najlepszym rozwiązaniem jest wystąpienie przez prezydenta do sądu i wprowadzenie kuratora do PKOl-u, który by zmienił statut i całą filozofię funkcjonowania tej instytucji. Po tych zmianach, za osiem miesięcy, mogłyby się odbyć normalne wybory - uważa Zbigniew Boniek.
- Dzisiaj zarząd może wybrać nowego prezesa do czasu wyborów, ale nie jest władny zmienić statutu organizacji. A to jest najważniejsze. Wystarczy sobie uświadomić, że zarząd jest ponad sześćdziesięcioosobowy, a w prezydium zasiada 17 osób. To jest moloch! Ciężki do zarządzania - dodaje.
Pytanie tylko, czy ingerencja z zewnątrz poprzez wprowadzenie kuratora, nie zaszkodzi sankcjami ze strony MKOl-u, w postaci wykluczenia Polski z igrzysk.
- Przeczytałem statut i po tej lekturze uważam, że Polski Komitet Olimpijski musi się odnowić. Ciężko mu się będzie odnowić w obecnej sytuacji prawnej, bez radykalnych zmian, na czele z tymi w statucie, bez odchudzenia zarządu i prezydium. Przy obecnym porządku 61-osobowy zarząd musi się spotkać cztery razy w roku, do tego prezydia. Według mnie, w zarządzie powinno zasiadać siedem osób, a prezydium powinno być zlikwidowane i działamy! Pozostali mają prawo nadzoru choćby poprzez coroczne Sprawozdawcze Walne Zgromadzenie Delegatów - dowodzi Zbigniew Boniek.
W jego opinii najważniejsze są zmiany strukturalne, a nie osobowe w PKOl-u.
- Czy dzisiaj Piesiewicza zastąpi słynny przed laty nasz kolarz Mietek Nowicki, czy ktoś inny, to ta zmiana porządnie będzie wyglądała tylko w mediach. Archaiczna struktura nie pozwoli na realne reformy. Do tego, aby dobrze zarządzać, musi być dobrze ustawiona cała firma. Nie chcę mącić, ale w PKOl-u zostało jeszcze kilku innych oprócz Piesiewicza, którzy ryzykują szybkie rozstanie z tą firmą - kończy legendarny piłkarz.
Posiedzenie zarządu PKOl rozpocznie się dziś (poniedziałek) o godz. 13.
Przejdź na Polsatsport.pl
