Polska gwiazda podbija świat. "Stać ją na olimpijski medal"

Tomasz LachInne

Klaudia Kazimierska to wschodząca gwiazda światowej lekkoatletyki, najszybsza w tym roku kobieta na dystansie 1500 metrów. Wychowanka Vectry Włocławek na mityngu Diamentowej Ligi w Brukseli uzyskała rewelacyjny wynik 3 minuty, 54 sekundy i 5 setnych, co jest nowym rekordem Polski i najlepszym w tym roku czasem na świecie.

Szczęśliwa lekkoatletka w białej i czerwonej koszulce z napisem "POLSKA" i "KAZIMIERSKA" szeroko rozkłada ramiona w geście triumfu po przekroczeniu linii mety na stadionie.
fot. PAP
Klaudia Kazimierska

W sobotę Kazimierska w kapitalnym stylu wygrała zawody World Athletics Ultimate Championship w Budapeszcie, pokonując po znakomitym finiszu Brytyjkę Georgię Hunter Bell.

 

Naszą rozmówczynią jest pierwsza trenerka Klaudii, Agnieszka Nowakowska, która prowadziła ją przez 8 lat.

 

Tomasz Lach: Pani Agnieszko, co pani czuła, oglądając fantastyczne zwycięstwo Klaudii w stolicy Węgier? Jakie emocje towarzyszyły pani wcześniej, kiedy Klaudia dwukrotnie biła rekord Polski?

 

Agnieszka Nowakowska: Zwycięstwo Klaudii w Budapeszcie oglądałam na rodzinnej 18-tce, w sporym gronie osób, a część z tych osób nie interesuje się sportem. I powiem szczerze: połowa gości się popłakała. Było to dla nas ogromne wzruszenie, wielkie przeżycie, ogromna radość.

 

Czy jest pani zaskoczona tak znakomitymi wynikami Klaudii i tak ogromnym progresem, jeżeli chodzi o czas na 1500 m? Klaudia została wicemistrzynią Europy, wygrała finał Diamentowej Ligi, a rekord Polski 3:54.05 jest o blisko 4 sekundy lepszym wynikiem Klaudii niż jej season best w 2025 roku. Postęp jest kosmiczny.

 

Wie pan co, mam kontakt z Klaudią, ona czasami coś mi napisze i wiedziałam, że kiedy były mistrzostwa świata w Oregonie, ona wtedy robiła super, super treningi i to była tylko kwestia czasu, kiedy ona te 3:54 poleci. Kwestia zgrania kilku czynników. Ja znam Klaudię od dziecka. To jest taki dość trudny i skomplikowany charakter, ale wiem jedno: jak Klaudia już coś złapie, to tego nie puści. W Chorzowie się poświęciła na Memoriale Kamili Skolimowskiej, bo w zasadzie to ona poprowadziła ten bieg i pobiegła na nowy rekord Polski – 3:55.59, ale było widać, że ona ma wtedy dwie sekundy w zapasie.

 

Proszę zwrócić uwagę, że ona każdy bieg rozgrywa inaczej. Czasami prowadzi, czasami jest w środku stawki, czasami gdzieś się z tyłu zaplącze. Teraz w Budapeszcie biegła druga za Francuzką, ale to był jej bieg, bieg pod całkowitą jej kontrolą. Fajne jest to, że ona ma tysiące scenariuszy na bieg i może je stosować. Myślę, że tego nauczyła się w Stanach, bo wcześniej, kiedy trenowała w Polsce, to miała może dwa w roku takie mocne biegi: na Memoriale Szewińskiej i ewentualnie w Chorzowie. Teraz na co dzień ma możliwość ścigać się w takim tempie, ale myślę, że do tego wszystkiego trzeba było dojrzeć.

 

Po srebrnym medalu mistrzostw Europy w Birmingham Klaudia powiedziała właśnie, że nie jest już małą dziewczynką i że jest gotowa na medale, i zamierza o nie walczyć na przyszłorocznych mistrzostwach świata i na igrzyskach olimpijskich w Los Angeles za dwa lata. Wierzy pani w te medale?

 

Myślę, że skoro Klaudia tak powiedziała, to tak po prostu będzie, bo to nie jest osoba, która rzuca słowa na wiatr. Musiałyby się jakieś naprawdę niefajne rzeczy wydarzyć, żeby Klaudia nie zrealizowała swoich planów. Ale myślę, że żeby zdobyć medal na igrzyskach olimpijskich, to trzeba będzie pobiec 3:52. Ją na to na pewno stać. Jak się nic złego nie wydarzy ze zdrowiem, to na pewno ma jeszcze bardzo duże rezerwy. Klaudia ma przede wszystkim ścisły, analityczny umysł i jak sobie coś zaplanuje, to to realizuje. Myślę, że teraz jest już spokojna i pewna siebie, bo wcześniej, jako młoda zawodniczka, nie była przekonana, że jest odpowiednio dobra. Natomiast teraz jej sytuacja zupełnie się zmieniła.

 

Klaudia od czterech lat mieszka i trenuje w Eugene w stanie Oregon, a jej trenerem jest osobowość w tym świecie, Jerry Schumacher. Myśli pani, że decyzja o przeprowadzce za ocean była kluczowa w jej ogromnym sportowym postępie?

 

Ta decyzja dla mnie była niespodziewana. Ja się o niej nagle dowiedziałam, ale Klaudia miała problemy. Ona jest osobą skrytą, nie zwierzała się. To było po COVID-zie. Ona po prostu wtedy wyprowadziła się z Włocławka. No, a na tym poziomie seniorskim trening na kartki czy na SMS-y, no to to nie jest profesjonalne. Nie oceniam, czy to źle, czy dobrze, że wyjechała, choć pewnie dobrze, nawet bardzo dobrze. Tam ma po prostu znacznie lepsze warunki i nie chodzi o same pieniądze, bo te by się u nas jeszcze znalazły, ale o partnerów treningowych, o całą grupę treningową.

 

W Polsce niestety bardzo często czynnik ludzki powoduje, że zawodnikowi podkłada się nogę. W Oregonie cały czas jej ktoś pomaga, ma znakomite koleżanki do treningu, ma też kolegów, którzy służą jako zające. Ja niestety nie mogłabym cały czas jechać przed nią na rowerze, poza tym to nie jest to samo, kiedy słyszysz oddech ludzki i biegniesz.

 

Byłam w Oregonie i mogę powiedzieć, że Klaudia ma super opiekę, wszelkie zabezpieczenie, ma po prostu wszystko, co potrzebne do treningu w jednym miejscu. Ma tam rewelacyjne zaplecze okołotreningowe. Na przykład jeżeli przytrafił się jakiś uraz, to od razu na miejscu robione ma badanie USG czy rezonans magnetyczny. Szybko jest wynik i wdrożona jest procedura. I pod tym względem Amerykanie nam uciekają. W sumie fajnie, że Klaudia tam wylądowała. Oby tylko miała zdrowie na ten bardzo ciężki trening. Pod moim okiem we Włocławku Klaudia nie miała poważniejszych kontuzji. Myśmy spokojnie sobie trenowały. Ja wierzyłam, że ona wystartuje na igrzyskach olimpijskich. Dla mnie to była tylko kwestia czasu. Klaudia jest przy tym pozytywnie uparta, pozytywnie przekorna, ale myślę, że to dobre, bo każdy prawdziwy sportowiec musi mieć trochę taki zawadiacki charakter.

 

Oglądałem większość tegorocznych startów Klaudii na 1500 m i potwierdzam, że praktycznie każdy bieg w jej wykonaniu wyglądał inaczej. Kiedy biegła w Brukseli 3:54.09, zaatakowała 300 m przed metą i pewnie wygrała. W innych biegach atakowała z końcowych miejsc i też była w czołówce. Myśli pani, że ta nieprzewidywalność jest jej atutem?

 

Na pewno tak, bo zawsze może znaleźć jakiś wariant optymalny dla siebie. Myślę, że jeżeli Klaudia będzie w najwyższej dyspozycji, to spokojnie może walczyć z najlepszymi na świecie. Prowadziłam Klaudię 8 lat. Mówiłam to już wielokrotnie i jeszcze raz to powtórzę. Wiem, co robiłyśmy i z ręką na sercu zawsze wiedziałam, że Klaudia ma ogromne możliwości. Już jako juniorka była najlepsza w Europie i miała czwarty czas na świecie.

 

Światowa czołówka w biegu na 1500 metrów jest naprawdę szeroka, bo w tym roku aż siedem zawodniczek pobiegło poniżej 3 minut 56 sekund. Klaudia ma zatem bardzo mocną konkurencję.

 

To prawda, ale w przyszłym roku na pewno pojawią się kolejne bardzo mocne nowe zawodniczki, które będą biegać tak samo szybko, jak Klaudia. Dlatego ona mówi, że nie można spoczywać na laurach i trzeba celować w 3:50. Konkurencja się bardzo mocno rozwija. Zmienił się trening, technologia obuwia i moim zdaniem to wciąż będzie szło do przodu. Proszę zobaczyć, jak szybko biegają te dziewczyny także na 400 i 800 m. Jeżeli Klaudia leci ostatnie okrążenie w 57,3, no to to jest naprawdę bardzo szybko. Jak ktoś biegał 400 m, to może to sobie wyobrazić. Dla kobiety ostatnie okrążenie poniżej 58 sekund to jest naprawdę bardzo mocno, ale na zawodowych meetingach to już jest teraz standard.

 

Czy Klaudia Kazimierska jest największą gwiazdą w historii Vectry Włocławek?

 

No, myślę, że w tej chwili to już tak, bo wcześniej taką gwiazdą była Kasia Kowalska. Trzykrotnie uczestniczyła w igrzyskach olimpijskich, zdobyła blisko 50 medali mistrzostw Polski, ale Kasi brakowało szybkości na finiszowych metrach. Biegała głównie przez przeszkody, była dwa razy młodzieżową mistrzynią Europy, a pamiętajmy, że Kasia trenowała w czasach, kiedy u nas we Włocławku nie było jeszcze bieżni. Musieliśmy na treningi jeździć do Płocka czy do Torunia.

 

Natomiast Klaudia wychowała się w czasach, kiedy bieżnia już była, zresztą ona mieszkała tuż obok stadionu. Teraz myślę, że Klaudia potrzebuje odpoczynku, trochę spokoju, wyciszenia się, bo wiadomo, jakie jest zainteresowanie mediów. A wkrótce trzeba będzie wrócić do ciężkiej, codziennej biegowej roboty.

 

Dziękuję pani Agnieszko za rozmowę i w pani codziennej treningowej pracy życzę kolejnych tak wielkich talentów jak Klaudia Kazimierska.

 

Agnieszka Nowakowska: Dziękuję bardzo.

Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie