Sprzęt - forma - pasja. Za nami Dogmagedon K9 2026
Stefan Wnorowski wśród mężczyzn, Karina Sibilska wśród kobiet oraz Modrzejewski/ Modrzejewski wśród duetów wygrali Dogmagedon K9 2026, wyjątkowy bieg przeszkodowy dla służb mundurowych i cywili z psami.


Stefan Wnorowski: Przyjechałem się dobrze bawić, a wygrana przyszła niespodziewanie

Karina Sibilska: Właściciel jest podobny do psa - uparte i jedno, i drugie

Tomasz Paszylk: Dogmagedon to duże wyzwanie logistyczne

Ramię w łapę po zwycięstwo. Reportaż z Dogmagedonu K9 2026
Tegoroczna edycja wydarzenia, będącego jednocześnie memoriałem upamiętniającym Zbyszka "Bosmana" Matysiaka, założyciela i prezesa Polskiego Związku Instruktorów i Przewodników Psów Służbowych, odbyła się pod hasłem "Sprzęt - forma - pasja". Organizatorzy, którzy już w ubiegłym roku otworzyli bieg także dla osób cywilnych (początkowo Dogmagedon K9 miał być zawodami, w których sprawdzali się wyłącznie mundurowi), postanowili tym razem ograniczyć liczbę rywalizujących do 100 par, więc walka o zwycięstwo była jeszcze bardziej zacięta. A warto zaznaczyć, że zadanie było niezwykle trudne i wymagało nie tylko doskonałej kondycji od psów i ich przewodników, ale i doskonałego zrozumienia oraz współpracy ludzi z czworonogami.
ZOBACZ TAKŻE: Leon opowiedział o niezwykłej historii. „Nie wiem, na ile to jest wiara czy jakieś czary mary”
- To już trzecia edycja imprezy, a bieg za każdym razem jest trudniejszy. Dogmagedon to duże wyzwanie logistyczne. Jest tu dużo przeszkód, a sama trasa była wydzielana jeszcze wczoraj do godziny 23.00. W tym roku najtrudniejszą częścią było chyba przepłynięcie kilkudziesięciu metrów jeziora - powiedział w rozmowie z Dominikiem Woźniakiem z Polsatu Sport Tomasz Paszylk, prezes Polskiego Związku Instruktorów i Przewodników Psów Służbowych imienia Zbigniewa "Bosmana" Matysiaka, organizator biegu.

Uczestnicy musieli zmierzyć się z sześciokilometrową, upstrzoną "przeszkadzajkami" (zarówno naturalnymi, jak i tymi sztucznie postawionymi) trasą, której aż kilometr stanowiła przeprawa kajakiem. Nie były to zdecydowanie zawody dla tych, którzy boją się pobrudzić: zawodnicy musieli przepłynąć wpław niewielki przesmyk, brodzić w błocie i pokonywać małe, przyprawiające niemal o klaustrofobię przestrzenie. W konfiguracji przewodnik plus pies triumfował Stefan Wnorowski z adoptowaną suczką Fridą.
- Przyjechałem się dobrze bawić, a wygrana przyszła niespodziewanie. Jaka jest recepta na sukces? Cierpliwość, poświęcenie i bieganie z psem. Pamiętajcie, że pies jest najważniejszy. Jeśli psu się coś stanie, do mety nie dobiegniecie - zaznaczył Wnorowski.

Zwycięzca biegu miał dużo więcej powodów do zadowolenia. Wśród pań najlepsza była bowiem trenująca pod jego okiem Karina Sibilska.
- Właściciel jest podobny do psa: uparte i jedno, i drugie. Ale ta zawziętość sprawiła, że byłam najlepsza wśród kobiet, a w klasyfikacji ogólnej zajęłam trzecie miejsce. Nie poddawaliśmy się ani na moment - podkreśliła na mecie zmęczona, ubłocona, ale niezwykle szczęśliwa Sibilska.

Polski Związek Instruktorów i Przewodników Psów Służbowych zadbał również o tych, którzy kibicowali startującym poza trasą. Dogmagedon K9 był bowiem jak co roku połączony z okazałym piknikiem kynologicznym, podczas którego można było obejrzeć między innymi pokazy niesamowitego posłuszeństwa psów oraz ich umiejętności neutralizowania zagrożenia ze strony agresora, pokazy psich sztuczek, a także... pokaz wyszkolenia kury Teresy! Dla najmłodszych przygotowano zaś miniaturową, dużo bezpieczniejszą wersję biegu Dogmagedon Kids.

Jak co roku część pieniędzy z wpisowego została przeznaczona na cele charytatywne, a konkretnie na Zakątek Weteranów, czyli schronisko dla emerytowanych koni i psów służbowych w Gierłatowie.
Przejdź na Polsatsport.pl
