0:4 i czerwona kartka. Trudny mecz Lecha Poznań na inaugurację Ligi Europy
Lech Poznań przegrał z Crystal Palace 0:4 w meczu pierwszej kolejki fazy ligowej Ligi Europy. "Kolejorz" kończył to spotkanie w "dziesiątkę" po czerwonej kartce dla Radosława Murawskiego. W kolejnym starciu tych rozgrywek, 15 października, mistrzowie Polski zmierzą się z Bayerem Leverkusen.


Crystal Palace - Lech Poznań. Skrót meczu

Crystal Palace - Lech Poznań. Gol Yeremiego Pino

Crystal Palace - Lech Poznań. Gol Chrisa Richardsa

Crystal Palace - Lech Poznań. Gol Jorgena Stranda Larsena

Blisko katastrofy! Kuriozalny gol samobójczy Lecha Poznań nieuznany

Crystal Palace - Lech Poznań. Gol Eddiego Nketiaha

Roman Kołtoń: Mam nadzieję, że Lech się odkręci i jeszcze zapunktuje z jakimś gigantem

Analiza Dariusza Rolaka: Mecz Crystal Palace - Lech Poznań z Ligi Europy

Mikael Ishak: Na tym poziomie błędów się nie wybacza

Wojciech Mońka: Uważam, że 0:4 to trochę za wysoki wynik, ale nie możemy się załamywać

Niels Frederiksen: 0:4 to dość surowa kara, ale nie zmiażdżono nas

Mateusz Lis: Przy wszystkich golach można było zrobić coś więcej i to trochę boli
Poznaniacy zaczęli swoją przygodę z europejskimi pucharami od eliminacji Ligi Mistrzów, z którymi pożegnali się w szokujących okolicznościach - odpadli z duńskim Aarhus po karnych, mimo zaliczki 4:1 z pierwszego meczu. Po tym ciosie "Kolejorz" szybko podniósł się w kwalifikacjach Ligi Europy. Najpierw gładko wyeliminował KI Klaksvik z Wysp Owczych, a awans przypieczętował wysokim zwycięstwem nad szwajcarskim FC Thun (7:0 u siebie i 2:2 na wyjeździe).
ZOBACZ TAKŻE: Gol i asysta reprezentanta Polski! Kapitalny mecz w Lidze Europy z Milanem (WIDEO)
Pierwszym rywalem Lecha było Crystal Palace, czyli ubiegłoroczny triumfator Ligi Konferencji UEFA. W nagrodę za ten sukces przedstawiciel Premier League otrzymał możliwość rywalizacji w Lidze Europy.
Już w pierwszych minutach spotkania mistrzowie Polski ruszyli do ofensywy, przeprowadzając dwie niezwykle groźne akcje. Najpierw przed doskonałą szansą stanął Mikael Ishak, jednak Szwed uderzył nieczysto, posyłając piłkę obok bramki. Chwilę później o krok od szczęścia był również Pablo Rodriguez, ale jego strzał pewnie wyłapał golkiper rywali.
Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, i tak też było tym razem. W 10. minucie fatalny błąd przy wznowieniu gry z autu popełnił Terry Yegbe. Złe zagranie sprawiło, że piłka wylądowała prosto pod nogami Yeremy'ego Pino, a ten z zimną krwią umieścił ją w siatce, dając swojemu zespołowi prowadzenie.
Podopieczni trenera Nielsa Frederiksena byli wprawdzie stroną przeważającą, jednak nie potrafili sfinalizować swoich ofensywnych zapędów. Tę sztukę do perfekcji opanowali za to gracze Crystal Palace, którzy już w 27. minucie powiększyli swoją przewagę. Chris Richards świetnie zamknął dośrodkowanie Adama Whartona z rzutu rożnego i strzałem głową umieścił piłkę w siatce. Mateusz Lis zdołał jeszcze musnąć futbolówkę rękawicą, ale nie był w stanie zapobiec utracie gola.
Jeszcze przed przerwą gospodarze podwyższyli prowadzenie za sprawą Jorgena Stranda Larsena. Napastnik pewnie wykorzystał rzut karny, podyktowany po faulu Radosława Murawskiego we własnej "szesnastce". Chwilę później doszło do kuriozalnej sytuacji. Po prostopadłym zagraniu na wolne pole Lis ratował się dalekim wyjściem z bramki. Zawodnik ekipy z Premier League zdołał jednak posłać szybkie podanie do boku, które niefortunnie przeciął Yegbe. Defensor "Kolejorza" zrobił to na tyle pechowo, że... wpakował piłkę do własnej siatki z niemal 30 metrów. Mistrzów Polski uratował gwizdek arbitra, który dopatrzył się w tej akcji spalonego i anulował trafienie.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Lech ambitnie próbował konstruować kolejne akcje, ale miał ogromne problemy z przedarciem się w pole karne i wykreowaniem sytuacji strzeleckich. Gospodarze z kolei wyraźnie stonowali swoje zapędy, zadowalając się wysokim prowadzeniem.
W 87. minucie spotkania drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę obejrzał Radosław Murawski, przez co jego zespół musiał kończyć ten mecz w dziesiątkę.
O tym, jak groźna potrafi być ekipa "Orłów", goście przekonali się raz jeszcze w samej końcówce. Wprowadzony z ławki rezerwowych Eddie Nketiah wykorzystał swoją szansę i ustalił wynik meczu na 4:0.

Crystal Palace - Lech Poznań 4:0 (3:0)
Bramki: Yeremy Pino 10, Chris Richards 27, Jorgen Strand Larsen 34 (rzut karny), Eddie Nketiah 89.
Palace: Walter Benitez - Chris Richards (73. Jaydee Canvot), Axel Disasi, Honest Ahanor - Anan Khalaili (61. Oscar Mingueza), Quinten Timber (62. Dwight McNeil), Adam Wharton, Tyrick Mitchell - Daichi Kamada (73. Ismaila Sarr), Jorgen Strand Larsen (73. Eddie Nketiah), Yeremy Pino.
Lech: Mateusz Lis - Joel Pereira (70. Robert Gumny), Wojciech Mońka, Terry Yegbe, Michał Gurgul - Radosław Murawski, Pablo Rodriguez (82. Daniel Hakans) - Patrik Walemark (70. Leo Bengtsson), Luis Palma, Allahyar Sayyadmanesh (61. Filip Jagiełło) - Mikael Ishak (61. Yannick Agnero).
Żółta kartka: Radosław Murawski.
Czerwona kartka: Radosław Murawski (druga żółta).
Sędziował: Michal Ocenas (Słowacja).
Przejdź na Polsatsport.pl
