Marian Kmita: Traktuję najbliższe miesiące jako okres naprawczy

Inne

- Nie chcę przeczekać i dojechać do kwietniowych wyborów, lecz poprawić tyle rzeczy, ile tylko się da, przede wszystkim wizerunek i ogólną kondycję PKOl. Już rozpoczęliśmy intensywną pracę - śpimy niewiele, a robimy bardzo dużo - powiedział p.o. Prezesa PKOl Marian Kmita, który był gościem Magazynu Polskiego Sportu na antenie Polsatu Sport.

Dwóch mężczyzn w eleganckich garniturach idzie w kierunku widza. Mężczyzna po lewej ma na sobie granatowy garnitur i białą koszulę, a po prawej ciemny garnitur z czerwoną krawatą i białą koszulę. W tle widać innych ludzi i sprzęt filmowy.
fot. PAP
Marian Kmita zapowiada intensywną pracę nad odnową wizerunku PKOl

W poniedziałek członkowie zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego wskazali, w drodze głosowania, Mariana Kmitę jako pełniącego obowiązki Prezesa do końca obecnej kadencji, upływającej w kwietniu 2027 roku. Tym samym Dyrektor ds. Sportu Telewizji Polsat przejął kompetencje należące dotychczas do aresztowanego pod koniec sierpnia Radosława Piesiewicza. Wybór dokonał się w myśl artykułu 21. statutu, który mówi m.in., że wobec "niemożności pełnienia funkcji przez prezesa PKOl", na mocy uchwały, zarząd powierza ją jednemu z wiceprezesów.

 

ZOBACZ TAKŻE: Marian Kmita: Krok po kroku będziemy przywracać normalność


- Traktuję tych kilka najbliższych miesięcy jako okres naprawczy. Nie chcę przeczekać i dojechać do kwietniowych wyborów, lecz poprawić tyle rzeczy, ile tylko się da, przede wszystkim wizerunek i ogólną kondycję PKOl. Już rozpoczęliśmy intensywną pracę - śpimy niewiele, a robimy bardzo dużo. Mam wsparcie zacnych ludzi, począwszy od wiceprezesów, a skończywszy na pracownikach komitetu - powiedział Marian Kmita, który był gościem sobotniego Magazynu Polskiego Sportu na antenie Polsatu Sport.


Prowadząca program Aleksandra Szutenberg zadała swojemu gościowi pytanie, dlaczego zdecydował się wziąć na siebie tak dużą odpowiedzialność podczas jednego z największych kryzysów w historii PKOl.


- To jest pewna kategoria odpowiedzialności. Jestem człowiekiem, który w życiu doświadczył już wielu rzeczy, były zwycięstwa, ogromne zwycięstwa, porażki, duże porażki. Skoro w 2023 roku zdecydowałem się wziąć czynny udział w pracach PKOl, to wydaje mi się, że dziś należy to kontynuować. Chcę skorzystać ze swojego doświadczenia i pomóc tej instytucji. Oczywiście, że towarzyszą mi obawy, ale mam przekonanie, że cokolwiek zrobimy przez najbliższe pół roku, może wyjść PKOl tylko na dobre - wyjaśnił.


W czwartek Marian Kmita został przyjęty przez ministra sportu i turystyki Jakuba Rutnickiego oraz jego zastępcę Piotra Borysa. To spotkanie jest początkiem drogi do normalizacji stosunków pomiędzy resortem a PKOl. W ostatnich miesiącach kanał dyplomatyczny pomiędzy tymi instytucjami upadł.


- Te rozmowy nie polegają na tym, że rzucamy się sobie nawzajem w ramiona i mówimy, że teraz możemy wreszcie coś razem zrobić. Odpowiadam raczej na pytania, dlaczego do zmiany doszło tak późno, na co tak długo czekaliśmy i dlaczego niektórzy ludzie nadal pracują w PKOl. Ja jestem jednak zwolennikiem ewolucji i uważam, że jest to proces skuteczniejszy niż wrzucenie granatu do środka i zalanie wszystkiego benzyną. Łatwo wówczas bowiem o błąd, można komuś zrobić krzywdę - wytłumaczył Marian Kmita.


Podczas rozmów w ministerstwie p.o. Prezesa poruszył także tematy bieżące.


- Kalendarz narzuca hierarchię priorytetów. Pierwsza wizyta w Ministerstwie Sportu i Turystyki dotyczyła kwestii wyjazdu naszej kadry na Młodzieżowe Igrzyska Olimpijskie do Dakaru. Historie bardzo prozaiczne, ale jednocześnie konkretne: jak polecą, kto ich ubierze, kto wyposaży. Będziemy ściśle kooperować z resortem, podobnie jak w przypadku innych zbliżających się imprez - zapewnił.


Sanacja stosunków z ministerstwem to tylko jedno spośród wielu zadań rozpisanych na najbliższe pół roku. Na liście rzeczy do zrobienia znajduje się kilka priorytetów.


- Po pierwsze praca nad odbudową wizerunku. Chcemy nie tylko przekonać do siebie środowisko sportowe, ale również media. Przez ostatni rok proporcje wiadomości dobrych do złych na nasz temat były zdecydowanie zachwiane. To był niezwykle trudny okres dla PKOl, a aresztowanie prezesa Radosława Piesiewicza było jak cios prosto w serce. Mam możliwości komunikować się bezpośrednio z dziennikarzami, ponieważ wielu z nich to moi dobrzy znajomi. Działam więc zarówno prywatnie, jak i instytucjonalnie - powiedział Marian Kmita.


Cała rozmowa z p.o. Prezesa PKOl Marianem Kmitą w załączonym materiale wideo.

 

Polsat Sport
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie