Bobić: Jestem wdzięczny Papszunowi, ale…

Dyrektor sportowy Legii Warszawa Fredi Bobic przyzwyczajony jest z Niemiec do normalnej narracji, a nie do mówienia "blabla". Na wstępie wywiadu dla „Prawdy Futbolu” bardzo pochwalił Marka Papszuna, ale później ocenił pewne rzeczy bez oglądania się na głupie konwenanse.

Dwa portrety mężczyzn. Po lewej stronie trener w czapce z daszkiem i okularach. Po prawej stronie mężczyzna w czarnym golfie.
fot. PAP
Marek Papszun i Fredi Bobić

Umówiliśmy się na 90 minut rozmowy, ale wyszło więcej. "Nie jestem fanem sposobu grania, jaki praktykuje Marek Papszun. Gdy jednak mówiłem, że to właściwy trener, to chodziło mi tylko o Legię. Chodziło mi o to, co przysłuży się Legii, a nie mi osobiście. W takich sytuacjach musisz schować swoje ego. Wiadomo, że kocham inny sposób grania w piłkę. A mimo to tyleż respektuję, co jestem wdzięczny za to, co wniósł do klubu Papszun" - deklaruje Bobić, który pierwszą rozmowę z Markiem Papszunem odbył w jego domu. Trwała cztery godziny i wyznaczyła ramy współpracy.

 

Bobić jest ze świata Bundesligi i tam o polityce kadrowej zawsze decyduje dyrektor sportowy. Trener jest konsultowany - rzecz jasna, ale naprawdę nie jest decydujący. Hansi Flick, po zdobyciu 7 trofeów z Bayernem, próbował chwycić lejce, jeśli chodzi o kadrę Bayernu. I przedwcześnie rozwiązano z nim kontakt…

 

Augustyniak i Kapustka, czyli trener walczył?

 

Ostatnio trener Legii powiedział, że musiał powalczyć o nowe kontrakty dla Augustyniaka i Kapustki - ze względu na opinię publiczną. "Nie musiał walczyć, to była jego prośba, która nie wzbudziła wielkiej polemiki. Jedno chciałbym zaznaczyć - Marek za dużo mówi publicznie o takich sprawach, bo konstrukcja kadry to przede wszystkim zadanie dyrektora sportowego, a nie trenera. Widać, że Papszun ceni Augustyniaka i Kapustkę, ale przecież ja nie jestem ich wrogiem. Tyle że miałem krytyczne spojrzenie właśnie na tych piłkarzy, jeśli chodzi o poprzedni sezon. W końcu obaj są liderami. Tymczasem nie byli tymi liderami w kilku sytuacjach, gdy naprawdę tego potrzebowaliśmy. Co nie znaczy, że nie widziałem ich postępu już pod wodzą Marka. To było bardzo pozytywne. Jedno warto jednak dodać - musimy myśleć o przyszłości. Nie wiem, ile lat jeszcze Kapustka i Augustyniak będą grali na wysokim poziomie. Dla mnie niech grają jak najdłużej, ale musimy przygotowywać młodych piłkarzy, aby zajęli ich miejsce. I takie kwestie są powodem do dyskusji z trenerem. Nie chodzi zresztą tylko o Marka Papszuna - wszyscy trenerzy są podobni w tym względzie: ciągle i wciąż chcą piłkarzy kompletnych. Doświadczonych, prawa noga, lewa noga, taktycznie świetnie przygotowanych. Żartuję czasami, że jakbyś dał trenerowi Messiego, to zaraz poprosi o Ronaldo".

 

Wróćmy jednak do Augustyniaka i Kapustki. Bobić tłumaczy: "Złożyliśmy im oferty, ale to nie były takie same propozycje, jakie mieli wcześniej. Jeśli chcą zostać dalej w Legii i wpływać na jej rozwój, jeśli chcą kontynuować to wszystko, co dobrego zadziało się wiosną, gdy brali na siebie odpowiedzialność, to musieli zgodzić się na umowy, w których pieniądze są do podniesienia z murawy". Czy trener chciał dać sygnał kibicom w sprawie Augustyniaka i Kapustki? "Rozumiem wiele, ale czasami lepiej milczeć" - oznajmia człowiek, który odpowiada za sferę sportową w całym klubie. "Zawsze powtarzam - zawsze pracujemy dla klubu. I dotyczy to wszystkich. I mojej osoby i Marka Papszuna i każdego innego pracownika" - mówi Bobić. I dodaje szczerze: "Być może inaczej jest w Częstochowie".

 

Płace kadry Legii w dół o 26 procent!

 

Bobić nie gryzie się w język, gdy konfrontowany jest z kilkoma wypowiedziami trenera Legii. I tłumaczy: "Przecież Marek Papszun zdaje sobie sprawę, że potrzebujemy 2-3 okien transferowych, aby przebudować kadrę". Niemiec, który wcześniej pracował w Stuttgarcie, Eintrachcie i Hercie, zaznacza: "W letnim oknie transferowym udało nam się naprawdę dużo! Marek mówi co prawda, że powinniśmy się jeszcze pozbyć czterech graczy. To ja odpowiadam naszemu trenerowi: Marek, ale po pierwsze muszą się znaleźć kluby, które ich zechcą. A po drugie - i tak odeszło aż 18 zawodników. Podam jeden przykład - Stojanović. Był kontuzjowany, a i tak udało nam się porozumieć z Mariborem. Colak od kilku miesięcy pauzuje ze względu na kontuzję twarzy".

 

Kibice spekulują, jakich piłkarzy Papszun miał na myśli. Padają nazwiska - Colak, Chodyna, Reca i Biczachczjan. "Nie chcę komentować, o których piłkarzy chodzi. To nie było właściwe ze strony Marka, że powiedział o czterech nazwiskach" - zaznacza Bobic. "Rozumiem jednak, że jest emocjonalny i czasami zabiera głos bez potrzeby" - dodaje. Właściciel Legii postawił przed Bobicem jasny cel. Ograniczenie kosztów. Legia obniżyła budżet płacowy na 1. zespół o 26 procent, a kupiła piłkarzy zaledwie za 780 tysięcy euro.

 

Marek Wawrzynowski poprosił, żeby zadać pytanie, gdzie są piłkarze, którzy robią różnicę - i żebym to pytanie powtórzył 30 razy na 30 różnych sposobów. Mistrz Europy z 1996 roku najpierw się roześmiał, a później mówił: "Są - pewne, że są, ale w Liverpoolu, w Manchesterze City, w Bayernie Monachium. Proszę powiedźcie mi, gdzie widzicie takich piłkarzy w Ekstraklasie? Takich, którzy naprawdę robią różnicę - gdzie oni są?". 37-krotny reprezentant Niemiec mówi: "Gdy ktoś na poważnie pyta mnie o graczy, którzy robią różnicę w Legii, to od razu przychodzi mi do głowy jedno - drużyna, drużyna jest najważniejsza. A jak już mam kogoś wymienić, to Otto Hindrich. I drużyna doskonale zdaje sobie sprawę, że mają klasowego bramkarza za sobą".

 

Marek Papszun już prorokował sprzedaż Hindricha za duże pieniądze. "Nie ma sprawy - jak tak się stanie, to będziemy mogli dużo zainwestować. Marek nie jest specjalnie szczęśliwy, że nie inwestujemy dużo. Tak, wiem, że w Częstochowie portfel był zawsze otwarty".

Prawda Futbolu
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie