Krzysztof Głowacki przed Babilon 60: Marzy mi się pas

Sporty walki

Były zawodowy mistrz świata w boksie Krzysztof Głowacki nie zamierza zwalniać tempa, choć jego dotychczasowa przygoda z MMA bywała wyboista. W sobotę 26 września na gali Babilon 60 w Skierniewicach „Główkę” czeka kolejny pojedynek w klatce. Rywalem Polaka będzie brazylijski „Aquaman” Cally de Oliveira.

Grafika z pięcioma zawodnikami sportów walki na pomarańczowym tle z motywem plastra miodu, w centralnym punkcie mężczyzna z zaciśniętą pięścią.
fot. Materiały prasowe
Krzysztof Głowacki przed kolejnym wyzwaniem w formule MMA na gali Babilon 60

Głowacki zdaje sobie sprawę, że czeka go trudne zadanie, ale po pechowym zakończeniu ostatniej walki nie zamierza rozpamiętywać przeszłości. – Teraz wszystko powinno być dobrze. Nastawiam się na mega ciężką walkę i na zwycięstwo – zapowiada.

 

Krzysztof Głowacki ma już za sobą kilka zawodowych pojedynków w MMA. Każdy kolejny występ oznacza dla byłego mistrza świata nowe doświadczenia i kolejne elementy, których musi nauczyć się w zupełnie innej formule niż boks.

 

Sam zawodnik przyznaje, że coraz lepiej odnajduje się w nowych płaszczyznach, ale szczególnie cieszą go możliwości zadawania ciosów w małych rękawicach.

 

– Czuję się coraz lepiej w parterze, najbardziej podobają mi się małe rękawice – mówi Głowacki.

 

Zmianę widać również w jego stójce. Choć właśnie boks pozostaje fundamentem jego sportowej kariery, 40-letni zawodnik z Wałcza podkreśla, że MMA wymusiło na nim zupełnie inne spojrzenie na walkę. – Myślę, że cała stójka już się u mnie zmieniła i widzę teraz dużo więcej – zauważa.

 

„Na wszystko jestem gotowy”

 

W sobotę Głowackiego czeka konfrontacja z Callym „Aquamanem” de Oliveirą (6-3). Brazylijczyk słynie z nokautującego uderzenia, ale ma też mocny parter, może więc próbować narzucić własne warunki zarówno w stójce jak i w parterze. Głowacki nie zamierza jednak skupiać się na przewagach rywala. – Na wszystko jestem gotowy – deklaruje krótko.

 

Ostatni pojedynek „Główki” z Damianem Kostrzewą jest już w przeszłości. Walka zakończyła się w pechowych czy nawet kontrowersyjnych okolicznościach, a po niej pojawiły się również komentarze kwestionujące sens dalszej przygody Głowackiego z MMA.

 

Były pięściarz nie zamierza jednak pozwolić, by to wpłynęło na jego nastawienie przed kolejnym występem. – Ostatni pojedynek zakończył się pechowo, więc teraz wszystko powinno być dobrze. Tak się nastawiam, na mega ciężką walkę i na zwycięstwo – mówi.

 

Pas Babilonu? Najpierw trzeba wygrać

 

Mimo że Głowacki nie chce wybiegać zbyt daleko w przyszłość, nie ukrywa, że ma jeszcze w MMA konkretne sportowe ambicje. Były mistrz świata nie zamierza jednak wskazywać kolejnych rywali przed wykonaniem najbliższego zadania.

 

– Ja nigdy nie patrzę za plecy przeciwnika. Oczywiście marzy mi się walka o pas Babilonu, ale trzeba najpierw zrobić robotę w sobotę – podkreśla.

 

To właśnie wynik i jakość najbliższego występu mają być dla niego najważniejsze. Głowacki spodziewa się ciężkiej walki, ale wierzy, że po jej zakończeniu to jego ręka powędruje w górę.

 

– Czuję, że będzie dobrze, ale też wiem, że będzie ciężka walka. Zrobię swoje i po ciężkiej przeprawie to moja ręka powędruje w górę – zapowiada.

 

Krzysztof Głowacki vs Cally „Aquaman” de Oliveira to jedna z głównych walk gali Babilon 60. Wydarzenie odbędzie się w sobotę 26 września w OSiR Skierniewice. Transmisja w Super Polsat, Polsat Sport Fight oraz Polsat Box Go.

Informacja prasowa
Przejdź na Polsatsport.pl

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Przeczytaj koniecznie