Naukowcy sprawdzili, co 10 minut "ślimaczego biegu" robi z mózgiem. Wyniki były zaskakujące
Czy dziesięć minut truchtu w tempie spaceru może cokolwiek zmienić w naszym nastroju? Sprawdzili to naukowcy z japońskiego Uniwersytetu w Tsukubie pod kierunkiem prof. Hideakiego Soyi. Na trop jednego z możliwych wyjaśnień naprowadził ich ruch, którego podczas biegu zwykle nawet nie zauważamy.

"Ślimaczy bieg" to nic innego jak trucht w tempie zbliżonym do zwykłego chodu. W badaniu prędkość dobierano indywidualnie: mężczyźni biegli średnio z prędkością ok. 5,5 km/h, a kobiety ok. 3,9 km/h. Organizm pracuje wtedy na poziomie około 35 proc. szczytowego poboru tlenu, więc wysiłek nie jest zbytnio intensywny. Wyniki eksperymentu opublikowano w 2026 roku w czasopiśmie naukowym "Imaging Neuroscience".
Bieg kontra odpoczynek
Badanie przeprowadzono w warunkach laboratoryjnych i składało się ono z dwóch sesji. Udział w nim wzięło 24 ochotników (13 mężczyzn i 11 kobiet). Każdy przeszedł obie z nich. Podczas jednej przez 10 minut uczestnik biegł na bieżni mechanicznej w wolnym tempie. Podczas drugiej przez ten sam czas siedział spokojnie na krześle ustawionym na wyłączonej bieżni.
Przed każdą sesją i po niej naukowcy badali aktywność mózgu uczestników za pomocą czujników umieszczonych na głowie. Oceniali też ich nastrój według Dwuwymiarowej Skali Nastroju (TDMS), która mierzy poziom pobudzenia i przyjemności. Sprawność umysłową sprawdzano testem opracowanym w 1935 roku przez amerykańskiego psychologa Johna Ridleya Stroopa. W klasycznej wersji trzeba w nim nazwać kolor czcionki, którą zapisano nazwę innego koloru, np. słowo CZERWONY wydrukowane na niebiesko. Mózg odruchowo czyta słowo, więc badany musi powstrzymać ten odruch i skupić się na kolorze. W japońskim badaniu uczestnicy nie mówili na głos, tylko przyciskami "tak" i "nie" oceniali, czy kolor czcionki zgadza się z nazwą koloru wyświetloną poniżej. Ponadto podczas osobnego, dwuminutowego biegu mierzono ruchy głowy, czyli to, jak mocno podskakuje ona w górę i w dół przy każdym kroku.
Lepszy nastrój i szybsze reakcje po 10 minutach
Po niewielkiej aktywności fizycznej uczestnicy, w porównaniu z sesją, podczas której siedzieli, szybciej radzili sobie z przetwarzaniem sprzecznych informacji w teście Stroopa. Co więcej, jak piszą autorzy, przeprowadzone badanie "wykazało korzystny wpływ 10-minutowego pojedynczego biegu w bardzo wolnym tempie na poprawę nastroju i funkcji wykonawczych [umiejętności pozwalające m.in. panować nad uwagą i reakcjami - przypis red.] czemu towarzyszyła aktywacja bocznej kory przedczołowej". Po biegu wzrosły oba wskaźniki mierzone skalą TDMS - pobudzenie oraz przyjemność.
Badacze zwrócili też uwagę na pewną zależność. U osób, których głowa podczas biegu mocniej kołysała się w górę i w dół, poczucie przyjemności rosło zwykle nieco bardziej. Jak wytłumaczono w pracy badawczej, różnice w ruchu głowy wyjaśniały 17 proc. różnic w poprawie nastroju między uczestnikami.
Naukowcy przypuszczają, że ten rytmiczny ruch, charakterystyczny dla biegu, może mieć udział w tym, że nawet wolny trucht poprawia samopoczucie. Zaznaczają jednak, że to na razie hipoteza, którą trzeba potwierdzić w kolejnych badaniach.
