Gwiazdor polskiej kadry wprost o decyzji Grbicia ws. Leona. "Miał odwagę"
Polscy siatkarze obronili w Mediolanie tytuł mistrzów Europy, a jednym z bohaterów wygranego przez nich 3:1 finału z Francuzami był Kamil Semeniuk. W trzecim secie zmienił Wilfredo Leona, uznanego później MVP turnieju. - Trener miał odwagę, że dokonał tej zmiany - przyznał Semeniuk.


Francja - Polska. Skrót meczu

Ceremonia medalowa po mistrzostwach Europy siatkarzy

Drużyna Marzeń mistrzostw Europy wybrana. Wilfredo Leon z tytułem MVP

Tomasz Swędrowski i Wojciech Drzyzga: Byliśmy przez wszystkich skazywani na ten sukces
Poza pierwszą, rozstrzygniętą na przewagi na korzyść Biało-Czerwonych, partią, w każdej kolejnej jeden z zespołów dominował. Drużyna trenera Nikoli Grbicia była lepsza w drugim i czwartym secie, jedynie w trzecim pozwolili rywalom przejąć inicjatywę.
- Myślę, że kluczowe było dobre wejście w czwartego seta, bo w trzeciego nie weszliśmy najlepiej. Francuzi nie mieli już nic do stracenia. Zaczęli jeszcze agresywniej serwować, byli skuteczniejsi w kontrataku i potrafili wykorzystać swoje okazje. Od początku wypracowali sobie przewagę, a z taką reprezentacją, jak Francja, bardzo trudno się gra. To nie jest tak, przy całym szacunku dla Łotwy czy Macedonii, że można odrobić pięć punktów straty jednym zrywem. Francja to klasowy zespół z fantastycznymi zawodnikami. Jeśli wypracuje sobie kilka punktów przewagi, bardzo trudno ją zniwelować - analizował spotkanie Semeniuk.
ZOBACZ TAKŻE: Tego nie spodziewał się nawet on sam! Polski siatkarz otwarcie po wyjątkowym wyróżnieniu na ME
- Trzeciego seta wygrali zasłużenie, ale na czwartego wyszliśmy bardzo zmotywowani. Dobrze rozpoczęliśmy, a później poniosła nas fala. To my zbudowaliśmy przewagę punktową i utrzymaliśmy ją do samego końca - dodał.
Semeniuk był bohaterem zarówno półfinału, jak i finału, bowiem wchodził na boisko w trudnych momentach, zmieniając Leona. Sam zainteresowany jednak tak by siebie nie określił.
- Nie przesadzajmy. Wygraliśmy jako cała drużyna. To był naprawdę ciężki mecz. Każdy dołożył swoją cegiełkę. Ja też miałem okazję pojawić się na boisku, więc jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem dodać coś od siebie do tego tytułu i wywalczenia biletu na igrzyska olimpijskie - powiedział 30-letni gracz włoskiej Perugii.
- Wiadomo, że mecz ma wyższą rangę, więc pojawia się też trochę większy stres. Ja zawsze się stresuję i to chyba normalne. Chcę zaprezentować się najlepiej, jak tylko potrafię, zwłaszcza mając kilka minut na boisku. Kiedy jednak wchodzę do gry, ten stres stopniowo mija. Skupiam się bardziej na swoich zadaniach, na tym, co jako przyjmujący mam zrobić na boisku, i staram się wykonywać wszystkie elementy jak najlepiej. Jeśli od początku wszystko w miarę wychodzi, stres znika jeszcze szybciej. Wtedy czuję już przede wszystkim radość z tego, że jestem na boisku i biorę udział w tak pięknym wydarzeniu, jak finał mistrzostw Europy - zaznaczył.
Siatkarz, który swoją karierę zawdzięcza w dużej mierze właśnie trenerowi Grbiciowi, już po półfinale mówił, że to szkoleniowcowi przyznałby nagrodę dla najbardziej wartościowego zawodnika turnieju. Po zakończeniu rozgrywek Serb rzeczywiście znalazł się w "drużynie marzeń" - otrzymał wyróżnienie dla najlepszego trenera.
- Bardzo się cieszę. Mam nadzieję, że on również, bo naprawdę na to zasłużył. Jak mówiłem wcześniej, jest fantastycznym trenerem, który bardzo dobrze zarządza zespołem. Trzeba też przyznać, że ma odwagę. W takim meczu jak finał o bilet na igrzyska olimpijskie zdecydował się na zmianę za Wilfredo Leona, który został MVP turnieju. Trzeba mieć naprawdę dużo odwagi, żeby podjąć taką decyzję - stwierdził Semeniuk.
Czy zatem przez kolejne dwa lata, kiedy czekają ich m.in. mistrzostwa świata w Polsce, biało-czerwoni nie muszą się o nic martwić?
- Nie wiem, czy z tego powodu będzie łatwiej. Jeśli chodzi o bardziej swobodne granie, to naszym celem będzie udowodnienie, że jesteśmy nie tylko najlepsi w Europie, ale również na świecie. Zwłaszcza że turniej będziemy rozgrywać u siebie, w Polsce - zauważył przyjmujący.
- To będzie fantastyczna okazja do walki o złoto, ale do tego jeszcze daleka droga. Nie jest tak, że teraz wszyscy będą się nas bać. Reprezentacje, które nie mają jeszcze kwalifikacji olimpijskiej, zrobią wszystko, aby ją zdobyć właśnie podczas takiego turnieju. Na pewno niełatwo będzie wygrać mistrzostwa świata - dodał.
Polacy wywalczyli trzeci złoty medal ME; wcześniej triumfowali w 2009 i 2023 roku.
Przejdź na Polsatsport.pl
