Tak kibice powitali polskich siatkarzy. Prawdziwe szaleństwo
Polscy siatkarze, którzy w sobotę sięgnęli po złoty medal mistrzostw Europy 2026, wrócili do kraju. Na lotnisku powitały ich tłumy kibiców.


Marian Kmita: Polska siatkówka to wzór nie tylko dla innych dyscyplin w kraju, ale i dla całego świata

Andrzej Lemek: Mistrzostwo Europy jest ważne, ale dla mnie ważniejsza jest kwalifikacja olimpijska

Marcin Komenda: Dla tych kibiców warto trenować i poświęcać się na boisku

Wilfredo Leon: Moim celem jest teraz złoty medal igrzysk w Los Angeles

Marian Kmita: To wielki i bardzo szczęśliwy dzień

Bartłomiej Bołądź: Po sukcesie szybko zapomina się o ciężkich momentach

Sebastian Świderski: To sukces całej polskiej siatkówki

Nikola Grbić: Mój syn idzie do liceum, muszę wrócić do domu, by być taksówkarzem i ojcem

Tomasz Fornal: To są cudowne chwile, fajnie grać dla Polski i fajnie być Polakiem

Tomasz Fornal: Chciałbym podziękować wszystkim kibicom, jesteście świetni

Wilfredo Leon: Mamy złoty medal i o to nam chodziło

Konferencja prasowa reprezentacji Polski po powrocie z mistrzostw Europy siatkarzy

Aleksander Śliwka: Jestem dumny z całej ekipy

Nikola Grbić: Po mojej twarzy tego nie widać, ale jestem zadowolony
- Jesteśmy z nich dumni i wzruszeni, że tak dobrze grają - przyznawali zgodnie fani.
Jako jeden z pierwszych przed godz. 14.00 z hali przylotów wyszedł Wilfredo Leon. Najbardziej wartościowy zawodnik turnieju od razu pozował do dziesiątek zdjęć i rozdał mnóstwo autografów.
ZOBACZ TAKŻE: Tak cieszyli się polscy siatkarze! Tomasz Fornal w roli głównej (WIDEO)
- To samakuje niesamowicie, oprócz tytułu mamy już zapewnioną kwalifikację olimpijska - mówił Leon.
Z kolei Marcin Komenda przyznał, że podobnie jak podczas mistrzostw, tak i na lotnisku, polscy kibice dopisali. - Przyszli dla nas, żeby nam podziękować - przyznał.
To trzeci tytuł mistrzostw Europy wywalczony przez Polskę, w tym w roku 2009. Biało-Czerwoni są drugą drużyną w XXI wieku, która obroniła tytuł. Wcześniej dokonali tego Włosi (2003 i 2005).


