Tomaszewski do Bońka: Współczuję Ci drugiej kadencji. Wypleń beton

Piłka nożna
Tomaszewski do Bońka: Współczuję Ci drugiej kadencji. Wypleń beton
fot. CyfraSport

Nawet w Watykanie jest paru księży, którzy nie pasują do swojego środowiska. Wszędzie są czarne owce i mam nadzieję, że Zbyszek postawi sobie jako jeden z punktów, by wyplenić beton. Te za przeproszeniem plewy są właśnie na dole, w okręgach, w klubach z nieznajomą historią działalności. Mam nadzieję, że Zbyszek to zrobi, bo już z nikim nie będzie musiał się układać – tak widzi nową kadencję legendarny polski bramkarz Jan Tomaszewski.


To postulat Ekstraklasy, która samostanowi o sobie, a PZPN zaaprobował ten pomysł.

A moim zdaniem nie powinien tego robić, bo PZPN reprezentuje wszystkie rozgrywki. To ta organizacja reprezentuje nas w UEFA, a nie Ekstraklasa. Na to Boniek nie powinien się zgodzić. Trzecia sprawa, Boniek powinien rozpocząć kampanię wyborczą do Komitetu Wyborczego UEFA. Byłem zaproszony na losowanie grup eliminacji Euro w Nicei, był tam Boniek i Nawałka, losowałem grupy i widziałem, jakim szacunkiem cieszy się Zbyszek. My od czasów pana Rylskiego nie mieliśmy przedstawiciela w tym komitecie. Komitet wykonawczy to takie biuro polityczne w futbolu, musimy tam być . Finał Ligi Europy w Warszawie i mistrzostwa Europy do lat 21 w Polsce to kwestia jego znajomości, ale on o tym nie decyduje faktycznie. Jeśli tam będzie, możemy uzyskać jeszcze więcej i powinno nam na tym zależeć. Zbyszek zrobił jeszcze jedną ważną rzecz: wcisnął dużo ludzi do organizacji UEFA.

Faktycznie? Ilu Polaków dzięki Bońkowi pracuje w komórkach UEFA?

Dokładnie nie wiem, ale kiedy Boniek zaczął być prezesem, wcisnął bardzo wielu ludzi.I bardzo dobrze. Oby jak najwięcej, nigdy o nas bez nas. Wiadomo, że wszyscy marzymy o tym, aby finał Ligi Mistrzów odbył się w Warszawie, a kto załatwił nam finał Ligi Europy? Surkis, czyli szef ukraińskiej federacji i Komitetu Wykonawczego UEFA. I tak powinno być.

Miałem Zbyszkowi jeszcze za złe, że nie zmienił nazwy PZPN. Teraz o związku już się źle nie mówi, ale wciąż źle się kojarzy. Zupełnie jak PZPR.

Mnie się źle kojarzy, kiedy widzę zjazd wyborczy. Cztery lata dobrych rządów zmieniają wizerunek federacji, ale później przychodzi do zjazdu, wychodzi towarzysz Hańderek i mamy do czynienia z ludźmi, którzy przypominają działaczy z czasów Gierka. Wciąż mamy w PZPN beton, do którego nawet Boniek musiał się umizgiwać, aby zyskać poparcie. Oni nadal oczekują czegoś w zamian, a nie działają na rzecz dobra piłki.

W stu procentach z tym zgadzam. Niestety, taki jest statut, że wybierają doły, a jest w nich różnie. Trzeba ich eliminować, być może będzie to naturalna selekcja i mam na nią nadzieję, ale jeśli nie, trzeba wybierać większością. Nie wszyscy wiedzą, na czym polega profesjonalny futbol i wytłumaczę to na przykładzie. Uparli się i to chyba nawet pan Hańderek, że musi być papierowe głosowanie. Nie ma on zielonego pojęcia, przy wielkim szacunku dla niego, mówiąc, że UEFA i FIFA też tak głosuje. Otóż obie te organizacje zarejestrowanie są na terenie Szwajcarii, podlegają tamtejszej jurysdykcji, więc muszą głosować za pomocą kotary i papierowych kart, bo takie jest tam prawo. Nasz związek z racji zarejestrowania na terenie Polski dopuszcza głosowanie za pomocą maszynek. Głosowanie może trwać pięć minut, a u nich pięć godzin. Szef firmy, która produkuje te maszyny powiedział, żeby się maszynkami zamienili, bo nie są przypisani do nich delegaci.

To był pretekst, żeby Józef Wojciechowski zrezygnował. Serdecznie mu gratuluję, to była najlepsza decyzja. Widząc, co się święci, Wojciechowski też nie chciał powrotu do przeszłości.

Nie widzi Pan słabości polskiej piłki? Przez cztery lata rządów Bońka środowisko nie potrafiło wykreować dla niego kontrkandydata. Boniek też nie jest nieomylny i być może jest ktoś w środowisku, kto może chciałby kandydować, aby przedstawić swoje pomysły. Niekoniecznie musiałby wygrać, ale mógłby zostać potem zaproszony do rozmów, do zarządu i te pomysły mogłyby zostać zrealizowane. Dlaczego nie ma nikogo takiego?

Dlatego, że nikt nie ma takich pomysłów. Większość tych ludzi zna problemy zawodowego futbolu z komiksów i opowiadań. Mało jest takich, którzy znają problemy. Cztery lata temu tych kandydatów było sześciu, każdy miał jakiś pomysł. I jak się zachował Boniek?: Zaprosił Antkowiaka, którego pokonał, zaprosił Koseckiego, który miał być głównym kandydatem i Platforma Obywatelska robiła wszystko, aby wygrał, do zarządu. Był to naprawdę kapitalny gest, wszyscy zaczęli dmuchać w jedną trąbę.
 
Może znajdzie się jednak wizjoner, który będzie miał pomysł na szkolenie od podstaw. Byłem w sobotę na meczu dziesięciolatków, przyjeżdża sędzia i prowadzone są dyskusje, czy piłkę z autu wrzucamy, czy wprowadzamy nogą. Na dziesięć meczów tej drużyny, sześć było granych tak, a cztery inaczej, bo sędzia nie wiedział. Chodzi o to, aby unifikować systemy.

Zgadzam się, niech się trafi ktoś taki i pomoże. My w tej chwili robimy unifikację szkolenia na wzór niemiecki. Co by o nim nie mówić, musimy się na nim wzorować, bo tam są zdecydowanie lepsze warunki. Nie mamy takich dzieci i klimatu, jak Hiszpanie, Włosi. Dla nas dobrymi wzorami są Holendrzy, Czesi i przede wszystkim Niemcy. I to będzie zrobione. Boniek wykorzystuje boiska i orliki, ale sam tego nie zrobi, potrzeba ludzi. W każdym województwie jest wszystko rozpisane, jak powinno się trenować dla każdej grupy wiekowej. Zapytałem na moim osiedlu, czy ktoś przyszedł po ten plan i nikt się po niego nie zgłosił.

Boniek stworzył Akademię Młodych Orłów, monitorowanie 11-latków w Gniewinie. Mamy teraz najwięcej w Europie Akademii Piłkarskich i to będzie procentowało, ci zawodnicy będą wprowadzani do lig. W szkoleniu młodzieży nigdy nie osiąga się granicy i zawsze można zrobić coś lepiej, ale dlaczego nikt nie powiedział tego na zjeździe?

Podsumowując wybór Bońka, źle się dzieje, że mamy jedynie dwukadencyjność prezesa. Wtedy Boniek wygrałby po raz trzeci. A przed drugą kadencją Bońkowi współczuję. W oczach opinii publicznej wszedł na szczyt, a tam ciężko się utrzymać. Życzę mu sukcesów z całego serca.

Zna Pan Zbigniewa Bońka z boiska. Boniek jest osobowością autokratyczną, przeniósł te wartości z boiska do zarządu. Powiedzieć mu „nie” może co najwyżej osoba bardzo odważna. Znałem i znam wielu ludzi, którzy odpowiadają za piłkę nożna i mało jest takich, którzy potrafią to zrobić. Boniek lubi mieć rację i być o niej przekonany. I teraz pytanie, jak ta druga kadencja będzie wyglądała?

Zbyszek ma twardą rękę, ale ja zawsze z nim dyskutuję. Kiedy był wiceprezesem u Listkiewicza krytykowałem go, mieliśmy swoje zdania. Teraz on jest szefem i on wykonuje swoje obowiązki. Wydaje mi się, że tutaj Boniek zrobi coś, czym nas wszystkich zaskoczy. Jeśli nie będzie tej trzeciej kadencji, to nie będzie musiał zabiegać o nic i może dokonać czystki. I tego mu życzę, bo nawet w Watykanie jest paru księży, którzy nie pasują do swojego środowiska. Wszędzie są czarne owce i mam nadzieję, że Zbyszek postawi sobie jako jeden z punktów, by wyplenić ten beton. Te za przeproszeniem plewy są właśnie na dole, w okręgach, w klubach z nieznajomą historią działalności. Mam nadzieję, że to zrobi, bo już z nikim nie będzie musiał się układać.

Przemysław Iwańczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze