MICHU: Za dużo od siebie wymagam

E-sport
MICHU: Za dużo od siebie wymagam
fot. HLTV.org

Choć jego drużynie ostatnio nie idzie najlepiej, śmiało można powiedzieć o nim – jeden z najbardziej utalentowanych graczy Counter-Strike’a: Global Offensive na świecie. Z Michałem ‘MICHem’ Müllerem szczerze porozmawialiśmy o kryzysie w Team Kinguin i tym, jak zawodnicy starają się z niego wyjść.



Viktor Wanli cały czas w was jednak wierzy. Stwierdził, że jeśli przeprowadzicie się do Warszawy, do końca roku skończycie w czołowej piętnastce świata. Trudno było porzucić ci Grudziądz?

Wierzy w nas bardzo, to prawda. Wie, że nie jesteśmy „chłopcami z łapanki” i potrafimy grać. Stara się zrobić wszystko co w jego mocy, aby nam pomóc i z pewnością się nie poddaje.

Czy trudno było porzucić moje rodzinne miasto?

 

Po prostu wiedziałem, że przeprowadzka do Warszawy całym zespołem to bardzo dobry pomysł, który jedynie może nam pomóc. Nadal uważam, że to dobre posunięcie i nasze wyniki będą poprawiały się z dnia na dzień.

Od tego czasu treningi są bardziej intensywne?

Dokładnie, bardziej intensywne, ale i bardziej efektywne. Spędzamy w biurze 8 godzin dziennie na poprawie i dopracowywaniu naszej gry. Przez cały ten czasjesteśmy w 101% skupieni i zmobilizowani do działania.

Efekty powoli widać. Ostatnio byliśmy świadkami dwóch ważnych wygranych. Ważnych głównie dla – tak myślę – podniesienia waszej pewności siebie. PENTA Sports, która jest na językach wszystkich od miesięcy nie miała z wami najmniejszych szans. Została po prostu zniszczona.

Na razie wygraliśmy dwa mecze BO1 z rzędu w lidze ESEA, a jak wiadomo jedna jaskółka wiosny nie czyni. Mieliśmy dobrze przeanalizowaną PENTĘ i dokładnie wiedzieliśmy, czego się spodziewać. Do tego doszła bardzo duża chęć wygranej i wola walki zaowocowała tym, że bez żadnych problemów wygraliśmy mecz wynikiem 16:5. Co do meczu z FilpSid3 Tactics - graliśmy drugą połowę meczu na 4 przeciwników z powodu problemów jednego z graczy, więc też nie było jakoś trudno. Myślę, że na efekty naszej ciężkiej pracy będzie trzeba jeszcze poczekać.

SZPERO wspomniał, że możecie wygrywać z silnymi formacjami, ale brakuje wam detali.

Nie wiem, co Grzech miał na myśli, ale moim zdaniem popełniamy wiele błędów indywidualnych i sporo złych decyzji w środku meczu. Mamy też problem z CT na większości map, wiec przed nami sporo pracy. Przez najmniejsze błędy i detale można przegrać całe spotkanie, a gdy w kwalifikacjach trzeba wygrać ich nawet dziesięć z rzędu, by awansować na turniej, to już naprawdę trzeba dobrej dyspozycji i odpowiednio ułożonej gry.



Pod koniec ubiegłego roku, tuż po zmianach, stwierdziliście, że waszym celem jest wzbicie się w światowym rankingu tak wysoko, by organizatorzy zaczęli zapraszać was do kwalifikacji i na turnieje. Udało się. Byliście nawet blisko wbicia się do dziesiątki. A teraz? Znowu wchodzenie po szczeblach rankingu, czy może jakieś bardziej szczegółowe plany?

Nasz plan to przede wszystkim wygrywanie meczów i kwalifikowanie się na turnieje. Dzięki temu awansujemy również w rankingu. Małymi krokami do celu!

Ostatnio polska scena przeżywa istny renesans. PLE, nowa forma ESL Mistrzostw Polski, liczne LANy, a także ELIGA, z którą Team Kinguin jest mocno powiązane. Dacie radę połączyć to wszystko z europejskimi rozgrywkami, czy siłą rzeczy odpuścicie niektóre inicjatywy nad Wisłą?

Fajnie, że w końcu dzieje się coś w Polsce i powstają takie ligi jak właśnie PLE czy ELIGA i turnieje ze sporymi nagrodami. Zajmowanie najlepszych lokat w polskich rozgrywkach to minimum naszych ambicji, lecz jak można zauważyć ostatnimi czasy, przytrafiają nam się porażki z polskimi drużynami, wiec rywalizacja i udowodnienie TOP2 Polski będzie trudniejsze niż dotychczas. Myślę, że damy radę to wszystko połączyć z europejskimi zawodami i wystąpimy w największych polskich rozgrywkach.

Nawiązując do turniejów w Polsce – właśnie rozgrywa się PGL Major w Krakowie. Myślisz, że Virtus.pro – które aktualnie spiera się podobnie do was z kryzysem - radę wrócić na właściwe tory?

Mam nadzieje! To odpowiedni czas na odbicie się od dna i pokazanie całemu światu, ze Virtus.pro nadal liczy sie w walce o podium największych zawodów na świecie. Nam pozostaje jedynie trzymać kciuki i dopingować, aby przede wszystkim wyszli z grupy i nie stracili tytułu legend, bo przebijanie się przez kwalifikacje to ciężki orzech do zgryzienia dla każdej formacji. A potem będzie już z górki!

Jednym z częściej wymienianych remedium na słabszą formę Virtusów jest wprowadzenie u nich zmiany. Najczęściej wyliczanym zawodnikiem, który miałby ich wspomóc jesteś ty. Gdyby nagle zadzwonił do  Ciebie ktoś z VP i powiedział: MICHU, potrzebujemy ciebie! Z jednej strony decyzja wydaje się prosta, z drugiej…

Virtus.pro jest jedyną na świecie drużyną, która nie wprowadziła żadnych zmian w składzie od około czterech lat. Widocznie tego nie potrzebują i czują się najlepiej w obecnym zestawieniu. Nie chcą tego zmieniać. A zresztą – obecnie skupiam się na jak największych sukcesach mojego obecnego zespołu. 

Szymon Groenke, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze