Kamiński: Postulat do PZPN - pięciu młodzieżowców w niższych ligach!

Piłka nożna
Kamiński: Postulat do PZPN - pięciu młodzieżowców w niższych ligach!
fot.Cyfrasport

Krzysztof Kamiński, jedna z legend Widzewa, przez ostatnie dziesięć lat zjadł zęby na szkoleniu dzieci i młodzieży. - Minimum dwóch młodzieżowców na boiskach niższych klas rozgrywkowych to zdecydowanie za mało. Mój postulat do PZPN – co najmniej pięciu! Aby ogrywać młodzież!

 

A to dlaczego?

 

Mam zabraniać grać w piłkę, jak ktoś się do mnie zgłosi? Jestem tylko malutkim trybikiem w maszynie pod hasłem „polska piłka”. Nie jestem Widzewem, czy ŁKS-em. Nie mam wielkiej nazwy. A i tak jestem na piątym miejscu, jeśli chodzi o nabór w Łodzi – po tych dwóch klubach, SMS-ie, a także AKS-ie. Jest Widzew, ŁKS, SMS, AKS i jest Kamiński. Po kilku latach systematycznego treningu potrafimy rywalizować co najmniej na równi z tymi klubami, mimo że ich kadry co roku zmieniają się – dzięki selekcji. Sport Perfect pracuje „na bazie” naboru. Tym większa satysfakcja, jak zdarza nam się – i to wcale nie rzadko – zlać Widzew. To tylko napędza nas do jeszcze większej pracy i świadczy o metodach szkoleniowych, które stosujemy. Nota bene od lat pukam do Widzewa i... nie mogę się dobić...

 

Jak to? Ty, jedna z legend Widzewa, zawodnik, który zagrał w półfinale Pucharu Europy, sięgał z Widzewem po mistrzostwo Polski i Puchar Polski, zaliczyłeś 23 mecz w europejskich pucharach – tylko Włodek Smolarek o jeden więcej...

 

Pierwsze rozmowy miałem z dziesięć lat temu, gdy w Widzewie był jeszcze Zbigniew Boniek. Byliśmy blisko, aby się porozumieć, ale nagle słyszę, że komuś nie pasuję. Później rozmawiałem z Wlaźlikiem – od Cacka. Też padło. Później powstał nowy Widzew – z Ferdzynem. Nic z tego. Ostatnio były rozmowy z Klemenowskim. Dostałem jednak informację, że są przekształcenia własnościowe i nici z tego. Ja naprawdę nie muszę pracować na rzecz Widzewa. Daję sobie radę bez szyldu Widzew. Kto jednak, jak nie ja, zna się na szkoleniu dzieci i młodzieży? Kto przetestował to w różnym zakresie. Od lat jestem aktywny – całym sercem i umysłem. Mam za sobą ciekawą przeszłość piłkarską, prowadzili mnie tacy fachowcy, jak Bronisław Waligóra, Jacek Machciński, Władysław Żmuda. Naprawdę przydałbym się Widzewowi – wiem, co trzeba zrobić, żeby było dobrze. Jednak Widzew woli mi płacić ekwiwalent za chłopaków. Rok temu zapłacili za trzech. W tym roku za jednego – 3700 złotych. Poszło z konta Widzewa, choć ktoś mi mówił, że rodzice się złożyli. Ok, nie słucham plotek.

 

fot. Krzysztof Kamiński

 

Może z Tomkiem Łapińskim – nowym doradcą Widzewa ds. sportu – dojdziesz do porozumienia?

 

Może, ale na razie to słyszę, że robione jest wszystko, co mówi Franz...

 

Inna legenda Widzewa, Franz Smuda.

 

Jak Franz, coś powie, to tak ma być – miał być Kapka, jest Kapka, miał być Broniszewski, jest Broniszewski, miał być „Łapa”, jest Tomek... Tyle, że Franz będzie myślał o pierwszym zespole. Może Tomek Łapiński spojrzy szerzej...

 

A jak wygląda codzienność w Twoim klubie?

 

Praca od rana do nocy. Zatrudniam czterech trenerów, sam jestem piąty. Wynajmujemy boiska i hale. Na mecze jeździmy prywatnym transportem. Nie stać nas na busy. Po co wydawać po 500 złotych, jak i tak rodzice jeżdżą i chcą oglądać swoje pociechy. U mnie płaci się 100 złotych miesięcznie za szkolenie chłopaka. Wszędzie szukamy pieniędzy – dostajemy dofinansowanie z miasta, a także z ministerstwa sportu, o czym już mówiłem. Również z kuratorium – na obozy. A wiesz, co mnie napędza? Marzenia – o tym, że wyszkolę ciekawych piłkarzy, którzy coś będą znaczyć w polskim futbolu. Ciągle myślę, co można ulepszyć.

 

Korzystasz z „Narodowego Modelu Gry”, który przygotował zespół pod kierownictwem Marcina Dorny?

 

Tak, korzystam – tam można podpatrzyć różne ciekawe ćwiczenia. Jednak jeszcze lepszy jest podręcznik - „Nowoczesne nauczanie i doskonalenie gry w piłkę nożną”, przygotowany przez Pawła Grycmanna i Władysława Szyngierę. Mam licencję UEFA B. Teraz zastanawiam się nad UEFA A...

 

Nie przyda Ci się w przypadku awansu Andrespolii do czwartej ligi?

 

Trenerzy, którzy awansują z danym zespołem, mogą prowadzić zespół dalej z dotychczasową licencją. Jednak rzeczywiście myślę o UEFA A. Choć to nie jest mały kosz w naszej łódzkiej rzeczywistości – 4 tysiące złotych... Nie mówię jednak, że nic się nie korzysta na kursach, kursokonferencjach. Trafiają do człowieka bezcenne materiały, ciekawe spojrzenie. Tyle, że trudno nas porównywać z Ajaksem Amsterdam, co jest niesamowicie popularne – również wśród dziennikarzy.

 

Warto się wzorować na najlepszych.

 

Nie mówię, że nie. Oglądałem chłopaków w Ajaksie – dziesięciolatków. I powiem ci tak – tam każdy już rokuje, co bierze się z selekcji. U mnie – może jeden w drużynie. Pięciu-sześciu gra przyzwoicie, a reszta – będzie kibicami.

 

Może to bierze się ze słabości młodzieży w Polsce – o czym często mówi Zbigniew Boniek.

 

Mogę tylko potwierdzić. Przewrót w przód? Nawet nie ryzykuję, aby coś takiego robili – żartuję... Przez osiem lat prowadziłem zajęcia w szkole podstawowej – dla dzieci z klas 1-2. Przychodziłem po lekcjach do świetlicy i zabierałem regularnie 20 chłopaków. Jednak 80 zostawało w świetlicy. Rodzice nie byli zainteresowani, choć miesięcznie płaciło się za to 40, później 60 złotych...  Tymczasem dzieciaki nie mają żadnej koordynacji ruchowej. To tragedia, która utrudnia pracę nad ćwiczeniami technicznymi w futbolu. Brak zajęć wychowania fizycznego w klasach 1-3 to jakiś dramat, z którego tylko nieliczni zdają sobie sprawę. Dramat w aspekcie futbolu – ale także zdrowotności społeczeństwa. Marzy mi się, żeby w PZPN-ie zebrało się grono ludzi – praktyków takich, jak ja. Może wówczas łatwiej byłoby wypracować sporo ciekawych wniosków. Od tych mniejszych, które można wprowadzić choćby i jutro, po te większe, które będą elementem strategii. Takiej na lata, aby był dopływ talentów – do Ekstraklasy i reprezentacji.

 

Na razie w Ekstraklasie to kwitnie handel – z reguły zagranicznych piłkarzy.

 

Śledzę to i... Nie rozumiem, dlaczego właściciele klubów na to pozwalają. Nie tędy droga.

 

Patrzę na Twój plan i znowu szykuje się pracowity weekend – mecze juniorskie, seniorzy w A klasie, Andrespolia w lidze okręgowej.

 

Tak, ale zaplanowałem także niedzielną wizytę z chińskiej restauracji z Żoną. Moją największą bolączką jest, że mam za mało czasu dla Małżonki...

Roman Kołtoń, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze