Merebaszwili dla Polsatsport.pl: Mam oferty z MLS i Azji

Piłka nożna
Merebaszwili dla Polsatsport.pl: Mam oferty z MLS i Azji
fot. Cyfrasport

Dużo działo się w 2017 roku w Wiśle Płock. Największe emocje wzbudzała walka o utrzymanie czy niespodziewana zmiana trenera. O tych sprawach, ale też o planach na przyszłość, z Polsatsport.pl porozmawiał gracz "Nafciarzy" i reprezentacji Gruzji Giorgi Merebaszwili.

Doświadczyłeś podobnych problemów w Polsce?

Nie i mam nadzieję, że tak zostanie. Ludzie mogą pytać: "Dlaczego grasz źle?", ale na to, jak grasz składa się wiele rzeczy.

Musisz przyznać, że dużym szokiem była latem zmiana trenera.

Tak, oczywiście. To nie było dobre z racji czasu. Teraz jest w porządku, ale wtedy nie wiedzieliśmy, kim jest nowy trener, a liga startowała za chwilę.

Czyli nie byłeś wśród piłkarzy, którzy domagali się zmiany trenera?

Nie. Usiedliśmy tylko z drużyną, trenerem i klubem, żeby porozmawiać o przyszłości. Ciężko było mi to rozumieć z racji języka, ale osobiście zgodziłem się na to, że jeśli piłkarze zdecydują, że chcą mieć nowego trenera, to ja to przyjmę. Takie życie. A Kaczmarkowi nadal jestem wdzięczny.

W opinii mediów Dominik Furman był tym, który odegrał wtedy największą rolę. To normalne, by piłkarze mieli wpływ na decyzje władz klubów?

Nie wiem. Chcieliśmy wszyscy spotkać się z trenerem osobiście, ale powiedziano nam, że on sam chce odejść. Później tego nie roztrząsaliśmy, bo za kilka dni ruszała liga. Na obozie w Siedlcach, gdzie ta cała sytuacja miała miejsce, w trakcie meczu ściągnięto mnie z boiska i poszedłem do hotelu. Coś stało się na stadionie, choć do tej pory wszystko grało.

I jak jest teraz? To była dobra zmiana?

Kaczmarek w klubie był już długo. Potrzebowaliśmy świeżej krwi, więc generalnie dla nas to było dobre posunięcie.

Powiedziałeś kiedyś, że przyjechałeś do Polski dzięki nowo poznanemu agentowi.

Proponowano mi w Grecji nowy kontrakt, ale nie chciałem zostać ani w Levadiakosie, ani w tym kraju. Nie wiedziałem o Polsce nic, ale pojawił się agent. Podpytałem więc Dwaliszwilego, który grał m.in. w Legii i Pogoni. Powiedział mi o ludziach, o mentalności.

Standardowy krok, Luka Zarandia też wspominał, że przed przyjazdem do Gdyni zrobił "wywiad" wśród Gruzinów.

Tak, nie jesteśmy dużym narodem, jest nas jakieś cztery miliony. Powinniśmy trzymać się razem. To bardzo ważne. A mój transfer do Ekstraklasy to był dobry krok. Mimo wszystko się rozwinąłem. Ale jeśli przychodzą nowe oferty, to je rozważam.

Masz jakieś obecnie? Jakieś europejskie kluby?

Nie tylko, są też kluby z MLS i z Azji, konkretnie Arabii Saudyjskiej. Mam umowę z moim agentem, ale inni też do mnie dzwonią i pytają o moją sytuację. Na razie odpoczywam, a po około miesiącu wszystko powinno być jasne.

Masz jakiś sprecyzowany cel, miejsce, w którym chciałbyś jeszcze zagrać?

Barcelona (śmiech). To prawie niemożliwe, ale cóż, trzeba zawsze myśleć pozytywnie. Na każdym treningu i meczu daję w końcu 100%!


Odnowiłeś niedawno swój kontrakt z Wisłą.

Tak, do 2019 roku, ale klauzula to 100 tysięcy euro. Jeśli zdecyduję, że chcę być wolnym zawodnikiem, to nim będę. Mogę nawet wyciągnąć te pieniądze z własnej kieszeni. Wisła wtedy nie może zrobić nic. Na razie jednak o tym nie myślę. Byłem kilka dni w Dubaju, teraz jestem w Gruzji i ładuję baterie na nowy rok!

Jakub Komincz, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze