Petrasek: Czeska piłka potrzebuje kogoś takiego jak Boniek

Piłka nożna
Petrasek: Czeska piłka potrzebuje kogoś takiego jak Boniek
fot. Cyfrasport
Czeski wieżowiec - Tomas Petrasek (środku) jest ostoją defensywy Rakowa Częstochowa.

Jego marzeniem jest zostać legendą Rakowa, a także zadebiutować w reprezentacji przeciwko Lewandowskiemu. O władzach czeskiej piłki mówi w ostrych słowach „jeden wielki dramat”, podobnie jak w przypadku niższych klas rozgrywkowych oraz sędziowaniu w swojej ojczyźnie. Z drugiej strony mówi o zaletach w szkoleniu młodzieży i zarobkach w czołowych klubach. Tomas Petrasek zdradza kulisy „czeskiego filmu”.

 

Mówiąc „radzimy” mówisz oczywiście o Rakowie?

 

Oczywiście (śmiech). Tutaj jest jasne komu ja kibicuję.

 

Obiekt w Karwinie przypomina bardziej realia A-klasowe. Ciężko wyobrazić sobie, że jeszcze dwa lata temu rozgrywane były tutaj mecze ligowe. To także pokazuje różnicę jeśli chodzi o infrastrukturę.

 

Ja tutaj grałem w pierwszej lidze. W dziewiątej minucie zszedłem z boiska, przyjechała po mnie karetka, bo miałem dziewięć szwów na głowie. Zderzyłem się z rywalem. W Karwinie jest już jednak bardzo ładny stadion. Niewielki, ale przepiękny. Na takie miasto idealny.

 

Biorąc jednak pod uwagę, że na tym obiekcie rozgrywana była pierwsza liga, to w Polsce nie byłoby na to szans.

 

Absolutnie. Można powiedzieć, że Raków ma najgorszy stadion w Nice 1 Lidze, a i tak jest lepszy od tego w Karwinie (śmiech).

 

Jak wygląda twój stan zdrowia? Kiedy wrócisz na boisko?

 

Teraz już czuję się dobrze, nic mnie nie boli. Mam indywidualne treningi. Nie mogę jeszcze grać meczów, ponieważ nie mogę iść w kontakt z rywalem. Niedługo mam kontrolę u lekarza i mam nadzieję, że mnie dopuści do treningów. Na pewno jadę na obóz do Turcji i tutaj nie ma innej możliwości. Myślę, że tam spokojnie rozpocznę normalne treningi. To wygląda tak jakby mi się nie chciało grać na zimnie (śmiech), ale tak to niestety nie jest.

 

Cały czas rozwijasz się. Bardzo dobrze grasz w obronie, dodatkowo zdobywasz sporo bramek. Możesz zdradzić czy miałeś w tej zimie dobre oferty z innych klubów?

 

Nie miałem żadnej konkretnej oferty. Rozmawialiśmy o tym z trenerem Papszunem. Bardzo mnie cieszyło jak czołowe kluby z ekstraklasy pytały się o zawodników Rakowa i w pierwszej kolejności pytali się o Petraska, jak on sobie radzi? Jak on wygląda? To sprawiło mi bardzo dużo radości. Co prawda przez te półtora roku, które jestem w Rakowie nie czuję, że jeszcze dokonałem wszystkiego, ale wydaje mi się, że zrobiłem już sporo. Jak na taki okres czasu to chyba dokonałem wiele. A to, że strzelam bramki? Taki już po prostu jestem.

 

Czyli w ekstraklasie zagrasz, ale w barwach Rakowa?

 

Mam nadzieję. Byłoby to coś fajnego. To pytanie czy zagram w ekstraklasie myślę, że niedługo przyjdzie z czasem.

 

A jaka jest twoja wymarzona liga, w której chciałbyś zagrać?

 

Wiadomo, że chciałbym zagrać w Anglii. Rozmawiałem o tym z Danielem Boatengiem (piłkarz Rakowa, wychowanek Arsenalu Londyn przyp. red.), który jest teraz naprawdę w świetnej formie i pod koniec rundy był dla nas bardzo dużym wzmocnieniem. On zawsze mi powtarza „kup sobie bilet na samolot, poleć i będziesz tam grał, bo takich tam potrzebują” (śmiech).

 

Pytałeś się go czy ma telefon do Arsena Wengera?

 

Powinien mieć, ale nie wiem czy Wenger go jeszcze pamięta, bo tylu tam zawodników przewinęło się przez ten klub, że może już go nie kojarzyć. Rozmawialiśmy też z Danielem o nim i naprawdę miło się tego słuchało. Przyznał, że Wenger dużo nie mówi, ale kiedy się odzywa to dosadnie. Mogę jednak wrócić do twojego poprzedniego pytania?

 

Jak najbardziej.

 

Tak naprawdę skupiam się na robocie w Rakowie. Tutaj czuję wsparcie klubu, trenera i zawodników. Chciałbym im się odwdzięczyć tym samym. To nie jest żadna pusta fraza ani slogan. Ja chciałbym stać się w tym mieście, w tym klubie prawdziwą legendą i awansować z Rakowem do ekstraklasy. Nie myślę o żadnych innych klubach w Polsce.

 

Myślę, że jak kibice Rakowa przeczytają tę wypowiedź, to będą z ciebie bardzo dumni.

 

Tak naprawdę musiałbym dostać ofertę życia, żebym miał odejść z Rakowa, a o takiej jeszcze nie słyszałem (śmiech). Musicie zapytać prezesa Świerczewskiego lub trenera Papszuna. Mnie to jednak nie przeszkadza. Skupiam się teraz maksymalnie na najbliższym półroczu.

 

Poziom Nice 1 Ligi uważasz, że jest dobry?

 

Bardzo dobry co pokazuje przykład Górnika Zabrze, który przecież nie zmienił się za bardzo odkąd awansował do ekstraklasy. To są praktycznie ci sami ludzie. Poziom Nice 1 ligi jest bardzo wyrównany. Jest wiele niespodzianek w każdej kolejce i to jest interesujące. Jeżeli mówi się, że Nice 1 liga to styl życia, to mnie takie określenie odpowiada (śmiech).

 

W czołówce są Odra Opole i Raków. Oba zespoły, które grały w poprzednim sezonie w drugiej lidze. To cię zaskakuje?

 

Nie. Kłamałbym jednak, gdybym powiedział, że od samego początku sezonu będziemy sobie tak dobrze radzić. Inauguracja była przecież ciężka dla nas. Od meczu z Chrobrym Głogów maszyna jednak zaczęła działać i myślę, że radzimy sobie bardzo dobrze. Nie ma nic piękniejszego dla piłkarza jak wejście na boisko i zagranie bez żadnych kompleksów, bez obaw – jako beniaminek. Przecież nie było takiej drużyny w tej lidze, która nas zdominowała. Mamy swój styl gry, gramy efektownie. Nasza siła to stałe fragmenty gry.

 

A jak wygląda twoim zdaniem sędziowanie w Nice 1 Lidze?

 

Myślę, że na początku było słabo. Z drugiej strony my też o tym rozmawialiśmy w szatni, aby trochę zmienić to nasze podejście do sędziów. Ja od razu staram się poznać jakim człowiekiem jest sędzia i spróbować się do niego dostosować. Oni wtedy zaczynają nas darzyć szacunkiem. Pamiętam, że na początku sezonu żaden arbiter nie chciał nawet z nami rozmawiać, bo byliśmy beniaminkiem. Wyniki osiągane przez nas także powodują, że sędziowie inaczej do nas podchodzą, bo wiedzą, że my chcemy grać w piłkę.

 

Czyli domniemam, że sędziowie w Polsce są lepsi od czeskich?

 

Oczywiście. Tu nie ma tematu (śmiech).

 

Wyobraź sobie, że dostajesz telefon od Sparty Praga lub Slavii Praga. Czy to byłaby właśnie ta „oferta życia”, o której wcześniej wspomniałeś?

 

Dużo ludzi mnie się pyta „Wrócisz do Czech?”. Jakbym miał wrócić do kraju to tylko do Sparty Praga, Slavii Praga albo Victorii Pilzno. Nie ma innej opcji, bo reszta jest bez sensu dla mnie skoro mogę grać w ekstraklasie w Polsce na pięknych stadionach. Jak jakiś klub w Czechach szukał stopera i mój menadżer wspomniał o mnie, to zainteresowanie było spore. Nie zapominam jednak, że dwa lata temu ci sami ludzie pytali się kto to jest Petrasek i że nie mam szans na grę.

 

A powołanie do reprezentacji Czech? Myślisz o tym?

 

Powiem tak. Jakbym zagrał sezon w ekstraklasie i dobrze sobie tam poradził, to wówczas selekcjoner reprezentacji musi na mnie zwrócić uwagę. Oczywiście, żebym chciał zagrać w kadrze i np. zadebiutować przeciwko Polsce i zmierzyć się z Lewandowskim (śmiech).

 

To jest chyba twój cel?

 

Pierwszy mój cel to wrócić jak najszybciej do zdrowia, potem wywalczyć awans z Rakowem do ekstraklasy i stać się legendą tego klubu, a później Bóg wie..., a może trener Marek Papszun? (śmiech).

Krystian Natoński, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze