Lorek: Halo Paryż?! Tu Boston

Tenis
Lorek: Halo Paryż?! Tu Boston
fot. PAP
Tenisowa wojna rozgorzała na dobre. Francuska federacja, bez konsultacji z innymi stowarzyszeniami, podjęła decyzję, że wielkoszlemowy Roland Garros odbędzie się na przełomie września i października 2020 roku.

Tenisowa wojna rozgorzała na dobre. Francuska federacja, bez konsultacji z innymi stowarzyszeniami, podjęła decyzję, że wielkoszlemowy Roland Garros odbędzie się na przełomie września i października 2020 roku. Kolubrynę wytoczyła Tennis Australia, jeden z organizatorów Laver Cup. Amerykanie również są oburzeni.

Sarkazm Sandgrena

 

Amerykanin Tennys Sandgren, ćwierćfinalista Australian Open’2018 i 2020, słynnie z sarkastycznych wpisów na twitterze. Dał upust złości i podsumował działania Francuzów w swoim stylu. „Chrzanić to, zagrajmy trzy Wielkie Szlemy tydzień po tygodniu”. To idealny komentarz do decyzji Francuzów. Skoro nowojorski US Open ma odbyć się w niezmienionym terminie: 31 sierpnia – 13 września, oznacza to, że zawodowe tenisistki i zawodowi tenisiści będą mieli niespełna tydzień, aby przenieść się z kortów twardych na mączkę. Istne szaleństwo. Sandgren proponuje zatem, aby po US Open i French Open rozegrać Wimbledon i będzie cacy Pankracy. Skoro i tak nikt nie konsultuje terminów z głównymi aktorami widowisk, czyli tenisistami, to po cóż sobie nimi zaprzątać głowę? Na przestrzeni siedmiu tygodni można rozegrać trzy Szlemy i po… zabawie. Szkopuł w tym, że nawet nadludzko wytrenowany organizm tenisowego herosa nie wytrzyma takiej dawki wysiłku…

  

Ludzie, którzy nabywali bilety, aby oglądać gwiazdy podczas Laver Cup, nie zadowolą się trzecim garniturem. Można w ciemno obstawiać, że Roger Federer wybierze występ w Bostonie, gdyż jest jednym z pomysłodawców tego fascynującego tenisowego Triduum. Począwszy od pierwszej edycji rozegranej nad Wełtawą, Laver Cup cieszy się niesłabnącym powodzeniem. 300 tysięcy kibiców w Pradze – to był znakomity wynik frekwencyjny. Niezgorzej było w Chicago i w Genewie. Co więcej, tenis zyskał promocyjnie dzięki Laver Cup, bo dziś każdy miłośnik tego sportu wysupłałby sporo dukatów z trzosika za możliwość obejrzenia w akcji debla: Federer – Nadal. Atmosfera panująca podczas Laver Cup jest bliska szaremu zjadaczowi chleba. Rok temu w Genewie, Rafa Nadal niezwykle humorystycznie tłumaczył Stefanosowi Tsitsipasowi jak Grek ma przemieszczać się po korytarzach deblowych i na jaki sygnał ma stać w miejscu, a kiedy ma ruszyć z kopyta i zakończyć akcję wolejem. Kibic łaknie powiewu normalności, a nie nadętych klimatów… Przeto, zrozumiały jest gniew Australijczyków, którzy nie chcą konfliktu dat, bo rozumieją, że kibice płacą za gwiazdorską obsadę. W sytuacji, w jakiej Francuzi postawili resztę tenisowego świata, Rafa ma pozostać w Ameryce Północnej po US Open i grać w Laver Cup czy wracać do Europy, aby w Paryżu walczyć o trzynasty triumf w Roland Garros? Pomieszanie z poplątaniem.

 

Nikt nie chce oddać swojego skrawka tortu za darmo. Walka o to, kto bardziej napręży muskuły i postawi na swoim, osiągnęła apogeum. Nick Hilmy Kyrgios i Roger Federer zagrali rewelacyjnie w klipie przedstawiającym ich w hali chicagowskich Byków przed drugą edycją Laver Cup. Scottie Pippen, legenda Byków, spotkał się z Kyrgiosem. Pod kątem marketingowym, agent Federera – Tony Godsick – udowadnia, że jest łebskim gościem, a wsparty archiwaliami Tennis Australia, robi cacko z turnieju, który miał być jedynie towarzyską igraszką. Z drugiej strony mamy historię i niebywały prestiż Roland Garros, który sugeruje, że nic nie może równać się z turniejem Wielkiego Szlema. I bądź tu mądry i pisz wiersze: jak poukładać klocki w tej biznesowej układance, aby wilk był syty i owca cała? Nawet Salomon i jego siedemset żon Edomitek nie znalazłoby idealnego rozwiązania. Każdy potrzebuje chleba, ale świat sportowych krezusów choruje na wirus, na którego nie wynaleziono szczepionki – chciwość…

Tomasz Lorek, Polsat Sport  

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze