Biegler w Kulisach Sportu: Irytowałem się, gdy jeszcze latem świętowano brązowy medal z Kataru

Piłka ręczna

Od początku postawiono przede mną cel – 2016 rok. Z tego punktu widzenia medal mistrzostw świata przyszedł nawet trochę za wcześnie. Trochę się irytowałem, bo jeszcze latem był świętowany - to słowa Michaela Bieglera, który był gościem Romana Kołtonia w Kulisach Sportu. Niemiecki selekcjoner reprezentacji Polski zdradził przed kamerami Polsatu Sport wiele swoich tajemnic.

Stara generacja zawodników i młoda generacja – ma Pan w drużynie mieszankę pokoleń.

Ci starsi są wspaniali.

Chodzi o charakter?

Tak, dla nich największą wartością jest tworzyć drużynę narodową, reprezentować kraj. Oni zdają sobie sprawę, że przyjdzie kiedyś taki czas, że będą musieli zakończyć kariery, a przecież ta dyscyplina będzie musiała dalej funkcjonować. Naprawdę, proszę mi wierzyć, nie ma najmniejszego problemu, gdy zapraszam na zgrupowanie młodych zawodników. Ci starsi są zawsze gotowi do pomocy, potrafią ich wziąć na bok, wyjaśnić reguły, zwrócić uwagę na co powinni uważać, „Lijek” robi to fantastycznie z leworęcznymi zawodnikami, „Dzidziuś” z praworęcznymi, Bartosz Jurecki też każdemu jest gotowy pomóc, podobnie jak „Kasa”. Mariusz Jurkiewicz także służy pomocą, dlatego ci młodzi piłkarze potrafią dobrze się wprowadzić.

Widzę, że ma Pan wielką przyjemność pracy z tymi zawodnikami.

W pełni identyfikuję się z tym wyzwaniem od 2012, z tym co udało nam się wspólnie zbudować już od finałów mistrzostw świata w 2013 roku, gdy nie wszystko było w porządku – przygotowania nie były optymalne, ale mieliśmy swoje kolejne cele na lata 2014, 2015 r., chcieliśmy się potwierdzać za każdym razem a nie tylko myśleć co nas czeka w 2016.  Żyliśmy każdym poszczególnym krokiem na naszej drodze. Zdobyliśmy niezwykłe doświadczenie i osiągnęliśmy wspaniałe rezultaty. Już mistrzostwa w Danii z szóstym miejscem to było coś. Wszyscy byli jednak rozczarowani, ja sam byłem zły, że nie udało nam się zająć piątego miejsca..

Ale to już było coś.

Tak, tak, bo byliśmy w grze do samego końca turnieju. Później czekały nas trudne mecze eliminacyjne z niezwykle silnym rywalem z niezwykle dramatycznym meczem rewanżowym, i drużyna poradziła sobie z tym. Później był Katar, a przed nami Mistrzostwa Europy w ojczyźnie. W czasie tej drogi bardzo wiele się zdarzyło, dochodzili do nas również kontuzjowani wcześniej zawodnicy, z którymi potrafiliśmy pracować indywidualnie, i których potrafiliśmy przygotować na wielkie imprezy. Jest zaufanie do lekarzy i fizjoterapeutów, do całego procesu treningowego, który zresztą rozwinął się, co pozwala zachować mi spokój.

Związek Piłki Ręcznej zorganizował konkurs na selekcjonera, można nawet mówić o sensacji, a na pewno była to niespodzianka, że Michael Biegler został trenerem kadry. Sądzę, że sam był Pan zaskoczony, czy jednak nie?

Byłem, owszem, nie zdarza się to zbyt często, można być źle ocenianym, nie znałem wszystkich, musiałem się rozeznać jaka jest procedura.

Wielkim celem są finały Mistrzostw Europy, ale także Igrzyska Olimpijskie, one dla zawodników w Polsce są czymś absolutnie szczególnym. Może Pan sobie wyobrazić, że będzie Pan selekcjonerem nie cztery, a osiem lat?

To nie jest moja decyzja, dlatego nie myślę o tym. W tym biznesie najistotniejsze są wyniki. Jeśli wyniki są odpowiednie i dalej jest zaufanie, to można dalej pracować. Tak właśnie pracowaliśmy w 2013, w 2014 roku, gdy tak istotne były eliminacje przeciwko Niemcom, później Katar. Gdyby po drodze coś nie zafunkcjonowało, byłby pewnie pomysł, aby spróbować czegoś nowego. Naprawdę pracuję z ogromną przyjemnością dla Pańskiego kraju, dla federacji piłki ręcznej, federacji, która ma w osobie Andrzeja Kraśnickiego, nadzwyczajnego człowieka sportu, którego jako człowieka bardzo szanuję. To nie jest tylko nasz szef, ale także szef PKOl-u, dla niego bardzo chętnie bym dalej pracował, dla tych młodych zawodników, z którymi zacząłem współpracę, ale to zależy od wyników, stąd myślami nie wybiegam w przyszłość. Gdyby ktoś dalej zaoferował mi zaufanie, byłoby to piękne. Ale zobaczymy, czas przyniesie odpowiedź.

To w takim razie medal jest możliwy?


On musi być naszą aspiracją.

Roman Kołtoń, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze