facebook twitter youtube instagram RSS

Największe sensacje w historii walk mistrzowskich UFC

Polsat Sport
2018-08-05, 16:46

Georges St-Pierre - Matt Serra, 7 kwietnia 2007, UFC 69

Serra wygrywa przez TKO w pierwszej rundzie

Kanadyjczyk był praktycznie niezniszczalny. Porażkę z Mattem Hughesem w 2004 roku odbił sobie dwa lata później, kiedy "poczęstował" go nokautem. Potrafił też pokonać Franka Trigga, Seana Sherka czy też BJ Penna, więc nikt nie zakładał, że Matt Serra będzie w stanie go zaskoczyć.

"The Terror" otrzymał mistrzowską szansę po tym, jak wygrał czwartą edycję programu The Ultimate Fighter. Zwycięzcą miał zagwarantowane starcie z GSP, ale w zwycięstwo pretendenta wierzyli tylko ludzie z jego obozu. A on zszokował świat, nokautując faworyta już w pierwszym starciu!

BJ Penn - Frankie Edgar, 10 kwietnia 2010, UFC 112

Edgar wygrał jednogłośnie na punkty

Penn przystępował do walki jako mistrz wagi lekkiej oraz były mistrz wagi półśredniej. Jego rywalem na gali UFC 112 był Frankie Edgar, który wygrał trzy ostatnie starcia, w tym jedno z byłym mistrzem Seanem Sherkiem. W żadnym stopniu nie był jednak faworytem, gdyż to Hawajczyk był wielką gwiazdą, a w swojej karierze przegrywał tylko z absolutną czołówką, czyli Mattem Hughesem, Georgesem St-Pierre\'em czy też Jensem Pulverem.

Walka była bardzo wyrównana i zakończyła się decyzją sędziowską. Sędziowie wypunktowali 50:45, 49:46 oraz 48:47 dla Edgara, co było werdyktem bardzo kontrowersyjnym, gdyż dla wielu fanów lepszy był Penn. Nie zmieniło to jednak tego, że sensacja stała się faktem.

Anderson Silva - Chris Weidman, 6 lipca 2013, UFC 168

Weidman wygrywa przez TKO w drugiej rundzie

Brazylijczyk to absolutna legenda MMA i choć z pewnością wielu fanów wiedziało, że kiedyś przyjdzie moment jego upadku, to nikt nie zakładał, że stanie się to w takich okolicznościach! Silva podczas starcia z Weidmanem w swoim stylu prowokował przeciwnika, chcąc dać mu do zrozumienia, że jego ciosy na niego nie działają.

Opuszczał ręce, zachęcał do ataku, ale Weidman robił swoje, by w drugiej rundzie trafić lewym sierpowym, który odłączył Silvę od prądu. Kilka ciosów w parterze i sędzia przerwał walkę. To był absolutny szok!

TJ Dillashaw - Renan Barao, 24 maja 2014, UFC 173

Dillashaw wygrywa przez TKO w piątej rundzie

Niemal do ostatniej chwili Dillashaw nie wiedział, że na gali UFC 173 powalczy o mistrzostwo wagi koguciej. Miał pierwotnie walczyć z Takeyą Mizugakim, ale przez to, że uczestnik walki wieczoru Rafael Assuncao doznał kontuzji, a organizacja chciała ratować galę, to przesunęła Amerykanina do ostatniego pojedynku. Rywalem był Renan Barao.

Barao, który nie przegrał od 9-ciu lat. Barao, który niszczył każdego, kogo spotykał na swojej drodze. Tego samego Barao, który w dominującym stylu ograł dobrego - jeszcze wtedy - znajomego Urijaha Fabera. Dillashaw kompletnie się tym nie przejął, tylko wykorzystał swoją szansę. To był być może jego najlepszy występ w karierze.

 

Dillashaw miażdżył ówczesnego dominatora przez cztery rundy, by w piątej - kiedy wystarczyło, że wytrzymałby do końcowej syreny - go znokautować. To był jeden z najbardziej dominujących występów w historii walk mistrzowskich. Oraz jedna z największych sensacji.

Anthony Pettis - Rafael dos Anjos, 14 marca 2015, UFC 185

Dos Anjos wygrywa jednogłośnie na punkty

Pettis przeżywał wtedy najlepszy okres w karierze, ale nie sposób nie zauważyć, że dos Anjos był w tamtym momencie bardzo niedoceniany - głównie przez bukmacherów, którzy płacili naprawdę dużo za jego zwycięstwo. Brazylijczyk był wtedy notowany na pierwszej pozycji w rankingu wagi lekkiej i w dominującym stylu pokonał mistrza.

Przede wszystkim w oczy rzucała się świetna praca zapaśnicza, z którą nie mógł sobie poradzić Pettis. Dos Anjos miał tę walkę pod kontrolą przez pełne 25 minut i nic dziwnego, że sędziowie zgodnie przyznali mu wszystkie 5 rund.

Ronda Rousey - Holly Holm, 14 listopada 2015, UFC 196

Holm wygrywa przez TKO w drugiej rundzie

Po kolejnych występach Rousey tak bardzo uwierzyła w siebie, że zaczęły pojawiać się głosy, że może rywalizować nawet z mężczyznami. Sama dodała, że może nawet pokonać Caina Velasqueza. Tymczasem wystarczyła konfrontacja z zawodniczką mobilną, która świetnie pracowała w stójce, by brutalnie sprowadzić dominatorkę wagi koguciej na ziemię.

Holm od pierwszej sekundy była nieuchwytna dla Rousey, która jeszcze przed walk przechwalała się, że może wygrać bez pomocy firmowego judo. Tymczasem pretendentka konsekwentnie punktowała i jako pierwsza w historii urwała Rousey rundę. W drugim starciu zrobiła to, o czym nie myśleli nawet najwięksi "hejterzy" mistrzyni - wystrzeliła wysokiem kopnięciem, powalając ją na ziemię.

 

To największa sensacja w historii żeńskiego MMA.

Luke Rockhold - Michael Bisping, 4 czerwca 2016, UFC 199

Bisping wygrywa przez TKO w pierwszej rundzie

Bisping wziął tę walkę na 10 dni przed galą, więc nie mógł być w najwyższej formie. O Rockholdzie mówiło się, że ma okazję, by udowodnić, że jest jednym z najlepszych zawodników wagi średniej w historii. A Anglika już w przeszłości pokonał, więc tamtym razem nie powinno być inaczej.

A jednak było, bo Rockhold dał się ustrzelić Bispingowi, który ruszył za swoim atakiem i wykończył gigantycznego faworyta. Świat MMA był w szoku, Rockhold był w szoku i do tego momentu tak naprawdę nigdy się nie pozbierał.

A Bisping obronił jeszcze pas, przegrał dwie walki i odszedł na emeryturę.

Joanna Jędrzejczyk - Rose Namajunas, 4 listopada 2017, UFC 217

Namajunas wygrywa przez TKO w pierwszej rundzie

Ta walka niestety musiała znaleźć się w tym zestawieniu. Jędrzejczyk regularnie czyściła dywizję słomkową i trudno było znaleźć kogokolwiek, kto na dystansie 5-ciu rund mógłby jej zagrozić. Rose Namajunas miała nie być taką zawodniczką. Wielu ekspertów typowało łatwe zwycięstwo Polki.

Jędrzejczyk nie była tamtego dnia sobą i przegrała przez nokaut już w pierwszej rundzie. Tłumaczyła to fatalnym zbijaniem wagi, co poskutkowało zakończeniem współpracy z Perfecting Athletes.

Cain Velasquez - Fabricio Werdum, 13 czerwca 2015, UFC 188

Werdum wygrywa przez poddanie (gilotyna) w trzeciej rundzie

Ewenement w wadze ciężkiej, czyli Cain Velasquez. Zawodnik, który mógł przewalczyć 25 minut na najwyższych obrotach, by nawet się nie zmęczyć! Jego druga oraz trzecia walka z Juniorem dos Santosem jest tego idealnym przykładem. To właśnie kondycja miała być jednym z głównych atutów w 2015 roku podczas starcia w Mekskyku na dużych wysokościach, gdzie wielu miało problemy z tlenem.

Tymczasem Velasquez po mocnej pierwszej rundzie wyraźnie zwolnił, a do głosu doszedł parterowy specjalista, który zaczął przeważać w stójce! W trzeciej rundzie mistrz zanurkował po nogi, co szybko wykorzystał Brazylijczyk, zapinając ciasną gilotynę. Po chwili mógł już cieszyć się z wygranej, gdyż rywal odklepał.

 

Werdum po świetnym występie zamienił tymczasowy pas na ten główny.

Demetrious Johnson - Henry Cejudo, 4 sierpnia 2018, UFC 227

Cejudo wygrywa niejednogłośnie na punkty

O tej walce powiedziano już wiele. Johnson długo nie mógł znaleźć pogromcy, a rewanż z Cejudo miał być tylko formalnością, gdyż trudno było znaleźć pretendenta, który jeszcze z "Mighty Mouse\'em" nie walczył.

Tymczasem złoty medalista olimpijski zaskoczył i po pięciu rundach mógł cieszyć się ze zwycięstwa.

 

 

Mogą Cię również zainteresować treści:
pobierz aplikację pobierz aplikację
Polsat Sport
Najnowsze wiadomości sportowe z kraju i ze świata!
zamknij