Ruch zdobył Wrocław. Emocje w końcówce

Piłka nożna
Ruch zdobył Wrocław. Emocje w końcówce
Marek Zieńczuk walczy o piłkę z Daliborem Stevanovicie/fot. PAP

Śląsk Wrocław okazał się słabszy na własnym obiekcie od Ruchu Chorzów. Zespół Jana Kociana zwyciężył na wyjeździe 3:2 i awansował na 4. lokatę w T-mobile Ekstraklasie. Bohaterem spotkania został strzelec dwóch bramek Maciej Jankowski. Napastnik Ruch znakomicie uczcił swój setny mecz w najwyższej klasie rozgrywkowej.

W rundzie jesiennej w Chorzowie padł remis 1:1. Na listę strzelców wpisywali się wówczas Tomasz Hołota i Grzegorz Kuświk. W zespole Śląska od pierwszych minut wystąpił były obrońca chorzowian – Rafał Grodzicki. Zawodnik pochodzący z Krakowa przez blisko pół dekady reprezentował niebieskie barwy. Niespełna 31-letni obrońca wystąpił w 117 meczach ligowych i zdobył 3 bramki dla ekipy ze stadionu przy ulicy Cichej.  

Nokaut na samym początku


Początek meczu był niezwykle udany dla drużyny przyjezdnej. Ruch wyszedł na prowadzenie już w 4. minucie po uderzeniu Grzegorza Kuświaka, któremu drogę do bramki otworzył Filip Starzyński. Wrocławianie byli oszołomieni stratą gola już na samym początku. Podopieczni Stanislava Levy’ego sprawiali wrażenie jakby byli sparaliżowani i nie potrafili przeciwstawić się konsekwentnie grającym chorzowianom.

Po niecałym kwadransie gry „Niebiescy” wygrywali już dwiema bramkami. W 13. minucie Marek Zieńczuk popisał się precyzyjnym dośrodkowaniem, do którego doszedł Maciej Jankowski. 24-letni napastnik pięknym strzałem głową nie dał najmniejszych szans Marianowi Kelemenowi. Gospodarze zostali „znokautowani” przez drużynę Jana Kociana. Śląsk nie miał zupełnie żadnej koncepcji na grę.

Gospodarze pierwsze zagrożenie pod bramką chorzowian stworzyli po blisko półgodzinie gry. W 27. minucie Dalibor Stevanovic zagrał świetną piłkę z głębi pola w kierunku Sylwestra Patejuka. Były zawodnik Podbeskidzia Bielsko-Biała znakomicie odnalazł się w „szesnastce” gości, ale jego strzał głową był minimalnie niecelny. W pierwszej odsłonie goście oddali dwa celne strzały na bramkę Śląsk i oba znalazły drogę do bramki. Chorzowianie wykazali się nie lada skutecznością.

Druga celna „główka” Jankowskiego. Gole Paxaio i Adameca

Po godzinie gry było prawie pewne, że Ruch wyjedzie z Wrocławia z kompletem punktów. Drugą bramkę w tym spotkaniu zdobył Maciej Jankowski. Napastnik przyjezdnych ponownie umieścił piłkę w siatce strzałem głową, a drugą asystę w tym meczu zanotował Marek Zieńczuk. Wrocławianie nie byli w stanie nawiązać wyrównanej walki z drużyną Jana Kociana.

Jednak trzecią drużynę ubiegłego sezonu było stać na strzelenie dwóch goli. Marco Paxaio wykorzystał dośrodkowanie Pawła Zieliński i z bliskiej odległości wpakował piłkę do bramki strzeżonej przez Michała Buchalika. Szansę na strzelenie hat-tricka miał Maciej Jankowski, ale piłkarz rodem z Warszawy w końcówce meczu uderzył piłkę nad poprzeczką.

Pięć minut przed upływem regulaminowego czasu gry na boisku pojawił się Lubos Adamec. Czeski defensor w 88. minucie zdobył kontaktowego gola, ale to było wszystko na co było stać Śląsk tego dnia. W końcówka spotkania było mnóstwo emocji, ale ostatecznie gości utrzymali korzystny wynik.

Po meczu powiedzieli:

Jan Kocian (trener Ruchu): - Oglądaliśmy ciekawy mecz. Przez 20 minut zdecydowanie dominowaliśmy i strzeliliśmy dwie piękne bramki po kombinacyjnych akcjach. Rywale nie mieli żadnej szansy w tym okresie i zdecydowanie dominowaliśmy. W drugiej połowie strzeliliśmy na 3:0 i wydawało się, że spokojnie wygramy. Sami sobie zafundowaliśmy jednak dramatyczną końcówkę i musieliśmy drżeć o wynik do ostatniej akcji. Ale myślę, że remis nie byłby zasłużony, bo byliśmy dzisiaj lepsi. Dobrze, że ci zawodnicy, których pozyskał Śląsk, dojdą do wrocławskiego zespołu po naszym meczu, bo to będą duże wzmocnienia.

Stanislav Levy (trener Śląska): - Trudno ocenić mecz, kiedy po 12 minutach było po spotkaniu. Nie mam usprawiedliwienia dla moich zawodnikach przy tych golach. Mieliśmy później swoje szanse i mogliśmy zdobyć kontaktowego gola jeszcze w pierwszej połowie, bo sytuacje mieli Sylwek i Marco. Nie udało się, ale wierzyłem, że możemy jeszcze nawet wygrać. Rywal ma jednak stały fragment gry, każdy wie, co ma robić i jak kryć, ale znowu dajemy sobie strzelić gola. Było 0:3 i to był definitywny koniec. Chwała dla moich zawodników, że jeszcze walczyli, zdobyli dwa gole, ale trudno było myśleć o korzystnym wyniku, jeżeli tak łatwo tracimy gole. Trudno teraz mówić o pierwszej ósemce, ale nadzieja umiera ostatnia.

ŚLĄSK WROCŁAW - RUCH CHORZÓW 2:3 (0:2)

Bramki: 0:1 Grzegorz Kuświk (4), 0:2 Maciej Jankowski (13-głową), 0:3 Maciej Jankowski (61-głową), 1:3 Marco Paixao (70), 2:3 Lubos Adamec (88).

Żółta kartka: Oded Gavish.

Sędzia: Adam Lyczmański (Bydgoszcz). Widzów: 12 141.

ŚLĄSK: Marian Kelemen - Tom Hateley (64. Tadeusz Socha), Oded Gavish, Rafał Grodzicki, Dudu Paraiba (86. Lubos Adamec) - Kamil Dankowski (46. Paweł Zieliński), Adam Kokoszka, Dalibor Stevanovic, Sebastian Mila, Sylwester Patejuk - Marco Paixao.

RUCH: Michał Buchalik - Martin Konczkowski, Marcin Malinowski, Marek Szyndrowski, Daniel Dziwniel - Jakub Kowalski (83. Jakub Smektała), Łukasz Surma, Filip Starzyński, Maciej Jankowski, Marek Zieńczuk (90+2 Kamil Włodyka) - Grzegorz Kuświk.
Adrian Janiuk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze