Biegają szybko, skaczą wysoko. Idzie rekordowy rok w lekkoatletyce?

Inne
Biegają szybko, skaczą wysoko. Idzie rekordowy rok w lekkoatletyce?
Renaud Lavillenie może być jedną z największych gwiazd tegorocznego lata w lekkiej atletyce/ fot. PAP

Jeśli na starcie sezonu biegacze notorycznie biją rekordy mityngów, skoczkowie wzwyż pokonują wysokość 2,40 m, skoczkowie o tyczce podchodzą pod 6 m, a bliżej nieznany rzucający oszczepem Egipcjanin puka do elitarnego grona „90-metrowców”, to znaczy, że szykuje nam się kilka pobitych rekordów świata.

Zapowiedź niesamowitych wyników w świecie lekkoatletyki zapowiedziały nam rozegrane już dwa mityngi Diamentowej Ligi. Lekkoatleci zaskoczyli świat wcale nie w konkurencjach biegowych, gdzie łatwiej poprawić rekord globu, a w konkurencjach technicznych, w których najlepsze rezultaty trwają od dziesięcioleci.

Skoki na najwyższym poziomie

Konkurencja skoku wzwyż mężczyzn już w końcówce poprzedniego sezonu weszła w stany bardzo wysokie, kiedy Ukrainiec Bohdan Bondarenko nie dość, że zdobył mistrzostwo świata, to jeszcze zasadził się na rekord świata Kubańczyka Javiera Sotomayora, który od 21 lat wynosi 2,45 m. Póki co bezskutecznie, ale w ślad za Bondarenką poszedł mistrz olimpijski z Londynu, Rosjanin Iwan Uchow, który wygraną na katarskim mityngu dołączył do elitarnego, ledwie pięciooosobowego grona tych, którzy skakali w historii powyżej 2,40 m.

Tydzień później w Szanghaju dał o sobie znać ten, który w 2014 r. dokonał już spektakularnego osiągnięcia. W sezonie halowym Francuz Renaud Lavillenie bez respektu odebrał Sergiejowi Bubce długoletni rekord świata w skoku o tyczce w hali (6,16 m). Najprawdopodobniej jest jedynym od dziesięcioleci, który jest w stanie zmierzyć się i poprawić osiągnięcie Ukraińca także na otwartym stadionie (gigantyczne 6,14 m). Zapowiedzią tego był niedawny mityng w Szanghaju, gdzie Laviellenie skoczył 5,92 m (najlepszy wynik w sezonie, rekord mityngu) i na razie bezskutecznie próbował później bić swoją życiówkę (6,02 m).

Egipska sensacja

W rzucie oszczepem pobić wyczyn Jana Żeleznego będzie niezwykle trudno. W 1996 r. Czech rzucił 98,48 m (wynik drugiego w historii tej konkurencji oszczepnika jest pięć metrów krótszy!), zawdzięcza niewiarygodnej technice i mocy, które pozwoliły mu rzucać ponadprzeciętnie przez całą karierę.

Jest jednak ktoś, kto w tej konkurencji się objawił. To 25-letni Abd Ihab El Rahman, wicemistrz świata juniorów z Bydgoszczy w 2008 r. W minioną niedzielę w Szanghaju już w pierwszej serii rzucił 89,21 m. I nie był to przypadek, bo w drugiej zbliżył się do tego wyniku. Z kolejnych prób zrezygnował, a rywale z szeroko otwartymi oczami gratulowali mu nie wierząc, w co się stało. Egipcjanina natychmiast obwołano jedną ze wschodzących gwiazd lekkoatletyki, u bukmacherów stał się faworytem do wygranych na kolejnych zawodach.

W rozegranych dotychczas mityngach mieliśmy i nasz akcent - zwycięstwo Piotra Małachowskiego w premierowym starcie w rzucie dyskiem. Polak „zasunął” 66,72 m, zostawiając za sobą m.in. estońskiego mistrza świata i mistrza olimpijskiego Gerda Kantera. Drugi z naszych - Robert Urbanek - był na tych zawodach tuż za podium.

Trzeba walczyć do końca

W Szanghaju mieliśmy troje biało-czerwonych i wszyscy spisali się na piątkę... zajmując piąte miejsca w swoich konkurencjach - Tomasz Majewski w pchnięciu kulą, Justyna Kasprzycka w skoku wzwyż oraz Marcin Lewandowski w biegu na 800 m. Ten bieg akurat każdy początkujący sportowiec powinien zobaczyć ku przestrodze. Wystartował w nim mistrz olimpijski w biegu na 1500 m Algierczyk Taoufik Makhloufi. Znakomicie obrał strategię, przygotował finisz na ostatnią prostą i powinien wygrać. Powinien, bo nagle zaczął po gwiazdorsku celebrować zwycięstwo z rozpostartymi rękami. Spojrzał na zegar i nie zauważył, jak spod prawego boku wyskakuje mu Kenijczyk Robert Biwott. Dziwił się Makhloufi ogromnie.

Podobna rzecz zdarzyła się w biegu na 400 m kobiet, gdzie niespopdziewanie przegrała trzykrotna z rzędu zwyciężczyni całego cyklu Diamentowej Ligi, Botswanka Amantle Montsho. Niespodziewanie, tuż przed metą wypuściła z rąk wygraną na rzecz Jamajki Novlene Williams-Mills.

Skoro o biegach mowa, jest kilka wartych odnotowania faktów. Właśnie na 400 m pań zawiodła czterokrotna złota medalistka igrzysk olimpijskich, wracająca po kontuzji Amerykanka Allyson Felix, która przybiegła dopiero na piątym miejscu. Amerykanin Justin Gatlin wygrał bieg 100 m z czasem 9,92 s., a to najlepszy czas na świecie w tym roku. Oczywiście nie startował jeszcze bóg biegów krótkich Usain Bolt. Blessing Okagbare z Nigerii staje się z kolei jednym z objawień wśród sprinterek. W Doha na 100 m z dominantką tego dystansu Shelly Ann Fryser co prawda nie wygrała, ale tydzień później na podwójnym dystansie pokonała wszystkie rywalki z czasem 22,36 s.

Następny mityng Diamentowej Ligi w sobotę 31 maja w amerykańskim Eugene. I już teraz możemy zapowiedzieć, że z koronnymi konkurencjami biegowymi oraz m.in. skokiem o tyczce mężczyzn będzie tym, na którym padną kolejne rekordy.
Przemysław Iwańczyk, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze