Aleja Gwiazd siatkówki w Miliczu - Anastasi i Śliwa z odciskami dłoni

Mecze siatkarskich reprezentacji Polski kobiet i mężczyzn w Lidze Europejskiej będą głównymi punktami programu 10. edycji Alei Gwiazd, która odbędzie się 6 czerwca w Miliczu. Odciski dłoni pozostawią tym razem m.in. Andrea Anastasi i Magdalena Śliwa.
– Tym razem odwróciliśmy kolejność. Zawsze najpierw było odciskanie dłoni w Alei Gwiazd, a później były mecze, a tym razem najpierw będą mecze, a później impreza z udziałem sław. To ze względu na telewizję – wyjaśnił prezes Dolnośląskiego Związku Piłki Siatkowej Paweł Wachowiak.
Aleja Gwiazd to impreza mająca na celu promocję i popularyzację siatkówki w Polsce. Odbywa się cyklicznie i jest na stałe wpisana do kalendarza Polskiego Związku Piłki Siatkowej.
Wielkie święto siatkówki w Miliczu rozpocznie się o godz. 14.30 meczem kobiet Polska – Grecja [transmisja w Polsacie Sport]. Później męska reprezentacja biało-czerwonych zmierzy się z Czarnogórą [transmisja od godz. 17.30 w Polsacie Sport News]. Oba pojedynki będą rozgrywane w ramach Ligi Europejskiej, w której polskie drużyny zadebiutują.
Po meczach na milickim Rynku w Alei Gwiazd tablice z odciśniętymi swoimi dłońmi odsłonią Andrea Anastasi (mistrz świata z 1990 roku, były selekcjoner polskiej reprezentacji), Andrea Gardini (mistrz świata z 1990, 1994 i 1998 roku), Leon (wicemistrz świata z 2010 roku), Artur Popko (założyciel i prezes profesjonalnej męskiej ligi siatkówki w Polsce), Karch Kiraly (trzykrotny złoty medalista igrzysk olimpijskich) i Magdalena Śliwa (mistrzyni Europy z 2003 i 2005 roku).
– Miała być jeszcze Jekatierina Gamowa, ale nie może do nas przyjechać akurat w piątek i przekładamy odsłonięcie jej tablicy na przyszły rok – dodał Wachowiak.
Podczas poprzednich edycji swoje odciski dłoni w Alei złożyli m.in. Ryszard Bosek, Sebastian Świderski, Daniel Castellani, Edward Skorek, Małgorzata Glinka, Dorota Świeniewicz, Piotr Gruszka, Mariusz Wlazły i Paweł Zagumny. Pośmiertnie odsłonięte zostały także dwie tablice - Huberta Wagnera i Wiesława Gawłowskiego.
Komentarze