Afolabi dla Polsatsport.pl: Kołodziej nie bez powodu jest niepokonany

Walczyłem już dwukrotnie z Polakami i z nimi naprawdę niełatwo się wygrywa. Jest to jednak kolejne wyzwanie, którego muszę się po prostu podjąć – mówi Polsatsport.pl Ola Afolabi. „Kryptonit” 26 lipca zmierzy się w legendarnym Madison Square Garden z Pawłem Kołodziejem o miano oficjalnego pretendenta do tytułu mistrza świata wagi junior ciężkiej federacji IBF.
Karolina Owczarz: Mówiło się o tym już od dawna, ale dopiero teraz możemy oficjalnie powiedzieć, że Twoim najbliższym rywalem będzie Paweł Kołodziej. Pasuje Ci ta opcja?
Ola Afolabi: To jest po prostu kolejne wyzwanie, którego się muszę podjąć, aby moc walczyć o mistrzowskie pasy. On w rankingu IBF jest numerem dwa, ja cztery, więc taka jest naturalna kolej rzeczy. Jeśli wygram, to następny będzie mistrz, czyli Yoan Pablo Hernandez, o czym naprawdę marzę. Nie wybiegam jednak w przyszłość i teraz skupiam się tylko na Kołodzieju.
Wiesz coś o nim?
Wiem, że jest wysoki, boksuje na dystans i chyba nigdy nie walczył poza Polską. Z pewnością go nie lekceważę. Według mnie to, zaraz po Krzysztofie Włodarczyku, najlepszy pięściarz w Polsce. Też przecież nie bez powodu jest niepokonany.
Jest to dla Ciebie jakieś wyzwanie?
Każda walka jest dla mnie wyzwaniem. Robię się coraz starszy, jeśli myślałbym przed jakimkolwiek starciem inaczej, mógłbym znaleźć się w kłopotach.
Już dwukrotnie walczyłeś z Polakami. Najpierw był Łukasz Rusiewicz, następnie Łukasz Janik. Jak możesz porównać do nich Kołodzieja?
Kołodziej to bez wątpienia lepszy pięściarz, niż dwaj poprzedni. Tamci mieli jednak bardzo mocne głowy i każdy jeden udowadniał, że z Polakami nie walczy się łatwo, a jeszcze ciężej wygrywa.
Oficjalny przetarg na tę walkę ma wynosić 40 tysięcy dolarów. 75 procent dla Polaka, 25 dla Ciebie, czyli po przeliczeniu, po podziale z team’em, Twoja gaża ma wynieść około pięciu tysięcy. Jakoś ciężko mi w to uwierzyć.
Nic takiego nie słyszałem. Nie mam pojęcia ile dostanę, ale na pewno nie tyle. Jeśli jednak miałbym dostać coś takiego, to do walki na pewno nie dojdzie, to by nawet nie wystarczyło na pokrycie kosztów przygotowań.
Z Kołodziejem zmierzycie się 26 lipca. Tego dnia w Madison Square Garden walką wieczoru będzie starcie Gennady Gołowkin – Daniel Geale. Masz swojego faworyta?
To jest boks i tu wszystko może się zdarzyć, a obaj trenują bardzo ciężko do tej potyczki. Jeśli miałbym jednak postawić na kogoś pieniądze, to postawiłbym na Gołowkina. Staram się jednak nie skupiać na cudzych pojedynkach, dla mnie liczy się teraz tylko Kołodziej, bo to dla mnie ogromna szansa. Już próbowałem odebrać pas Marco Huckowi, a teraz chciałbym powalczyć o tytuł innej federacji.
Z mojej strony to już wszystko. Chyba, że chciałbyś jeszcze coś dodać?
Może i tak, ale teraz musimy jak najszybciej skończyć tę rozmowę. Za chwilę dzwonię do moich promotorów pogadać o tych trzech tysiącach (śmiech).
Pięciu tysiącach!!!
To rzeczywiście zmienia postać rzeczy (śmiech).
Komentarze