Kołtoń: Brazylia, Scolari, faworyt!

Piłka nożna
Kołtoń: Brazylia, Scolari, faworyt!
Luiz Felipe Scolari i Neymar byli bardzo wyluzowani na przedmeczowej konferencji / fot. PAP

Kiedyś Brazylia czarowała techniką i ofensywą. Jednak dwa ostatnie tytuły mistrza świata - z 1994 i z 2002 roku - wywalczone zostały również w oparciu o żelazną defensywę. W 2002 roku Canarinhos do zwycięstwa poprowadził Luiz Felipe Scolari, który ponownie został selekcjonerem w grudniu 2012, gdy jasnym stało się, że Mano Menezes zupełnie sobie nie radzi. I Scolari znowu ułożył zespół! To dzięki niemu Brazylia jest faworytem.

Sam Luiz Felipe Scolari już kilka miesięcy przed turniejem - udzielając wywiadu magazynowi "World Soccer" - był pełen optymizmu: "Jeśli będziemy tak pracowali, jak pracujemy, będzie nas trudno pokonać". Scolari od razu uformował silną jedenastkę, a drużynę wzmocnił triumf w Pucharze Konfederacji. W 2013 roku nie było to oczywiste, ale Brazylia z meczu na mecz grała lepiej, aby w finale rozbić Hiszpanię aż 3:0.

Z Kanady też można

Scolari trafił we wszystkich decyzjach personalnych. Prasa od dawna głosiła, że Julio Cesar jest skończony. Gdy grał we Włoszech, czy Anglii, to był okey, ale skoro wylądował w Kanadzie i stoi między słupkami FC Toronto, to jego czas bezpowrotnie się skończył - głosili eksperci. Tymczasem w bramce podczas Pucharu Konfederacji stał Julio Cesar i bronił, jak za najlepszych lat. Krytycy głosili, że Neymar będzie dla reprezentacji Brazylii tym, czy Leo Messi przez lata dla Argentyny.

Może lepiej sięgnąć po doświadczonych, ale posuniętych w latach Ronaldinho, czy Kakę? Scolari dał jednak Neymarowi trykot z numerem dziesięć i wolność na boisku, której tak potrzebuje. I błyskawicznie przyniosło to efekt! A już mistrzowska była decyzja postawienia w ataku na Freda. Franz Smuda takich piłkarzy określa mianem "drewniaków". I rzeczywiście Fred nie jest wirtuozem na miarę mistrza świata z 1994 roku, Romario, czy mistrza świata z 2002 roku Ronaldo. Jednak do siatki potrafi trafić, co udowodnił w Pucharze Konfederacji.


Fred nie jest napastnikiem z najwyższej półki, ale w reprezentacji robi swoje

Napastnik Fluminense został królem strzelców z 5 golami, a warto zaznaczyć, że trafiał do siatki w najważniejszych meczach - raz pokonał bramkarza Urugwaju, Fernando Muslerę w półfinale, a dwa razy Hiszpania Ikera Casillasa w finale. Teraz też Fred zasygnalizował, że jest w odpowiedniej dyspozycji, bo właśnie 30-letni napastnik strzelił zwycięską bramkę w ostatnim sprawdzianie przed Mundialem - z Serbia w Sao Paulo.

Jeden grał nawet w ŁKS-ie


Skład z finału Pucharu Konfederacji pokrywa się ze składem, który w Sao Paulo ma wybiec przeciwko Chorwacji! Na jakiej zasadzie Scolari budował ekipę? - Najpierw wybrałem taktykę, którą chciałem realizować, a później przyszła kolej na zawodników - przyznaje Scolari. Niewielu selekcjonerów ma jednak aż taki rezerwy piłkarzy, jak opiekun Brazylii. Ciekawostką jest fakt, że ważnym elementem drugiej linii jest Paulinho, który był w ŁKS-ie, ale został skreślony i nie znalazł zatrudnienia w żadnym innym polskim klubie. Dla ŁKS-u - w sezonie 2007/2008 - rozegrał 17 meczów ligowych. To jest też przyczynek do dyskusji o oku polskich trenerów, czy jakości skautingu w Polsce. 20-letni Paulinho musiał wrócić do Brazylii, gdzie występował najpierw w malutkim klubie Pao de Acucar, a później przez Bragantino i Corinthians trafił do Tottenhamu.

Wymieniłem nazwisko Smudy, a warto nadmienić, że Scolari ma podobny pogląd na budowę drużyny narodowej, co nasz były selekcjoner. - Trudno jest stworzyć zespół bez walki o punkty. Tylko walka o stawkę daje prawdziwy obraz drużyny, pokazuje, czy praca którą wykonujesz, daje efekty" - głosi Brazylijczyk. Skąd u niego pasja do futbolu? "Gdy miałem 10 i 14 lat rozgrywane były finały mistrzostw świata w Szwecji i Chile. W obu tych turniejach Brazylia triumfowała, a ja słuchałem relacji w radiu. Nie obyło się bez charakterystycznych trzasków w czasie transmisji, ale natchnęło to mnie do pokochania piłki.

"Mamy psi obowiązek wygrać Puchar Świata!"


Brazylia jeśli chce zagrać na legendarnej Maracanie w Rio de Janeiro, musi awansować do finału. Nie brakuje pytań o jedyny Mundial w historii, który Brazylia organizowała wcześniej, a który zakończył się niesamowita sensacją. W decydującym spotkaniu Urugwaj pokonał Brazylią 2:1 na wypełnionej 200-tysiącami widzów Maracanie. Scolari tak mówi o 1950 roku: - Moja wizja jest zupełnie inna, niż ludzie to sobie wyobrażają. Przed 1950 nigdy nie byliśmy w finale. Piłkarze z 1950 to prekursorzy pięciu tytułów, które później wywalczył nasz kraj. Liczę na kolejny finał na Maracanie. Tamten z 1950 był fantastyczny... A rezultat? Cóż - teraz jest inna sytuacja: my nie tyle jesteśmy faworytami, co mamy psi obowiązek wygrać Puchar Świata! I mamy wszystko, co trzeba, aby zostać championem.

Cafu wszedł w finale w 1994 roku, a w finale w 2002 roku był kapitanem i wzniósł Puchar Świata. Teraz mówi w wywiadzie dla "Kickera": - Cieszę się na mundial w Brazylii i żałuję, że już sam nie gram". Pytany o "jogo bonito", a więc przesłanie pięknej gry, która przez dziesiątki lat przyświecała brazylijskiemu futbolowi: - To się już nie liczy. Już nie chodzi o piękno, czy spektakl. Liczy się siła i efektywna gra, która może przynieść sukces. Wcześniej oczekiwano, że my Brazylijczycy będziemy strzelać dużo bramek, a każda kolejna będzie piękniejsza. Dziś liczy się tylko jedno - tytuł!


Czy będziemy często oglądali brazylijską radość?

W Brazylii głoszone jest hasło: "Mission Hexa", czyli misja wywalczenia szóstego mistrzostwa świata. Pierwszą przeszkodą będzie Chorwacja. Piłkarze z tego kraju są wielce uzdolnieni i bez kompleksów. Ivica Olić z Wolfsburga zapowiada: - Co prawda Brazylia ma silną obronę, ale strzelimy im co najmniej jedną bramkę. Z Brazylią nie może wystąpić Mario Mandzukić, który pauzuje za czerwoną kartkę z barażowego spotkania z Islandią.

Selekcjoner Chorwacji, Niko Kovać zastanawia się, czy w ataku wystawić Nikica Jelavica z Hull City, który strzelił zwycięską bramkę w towarzyskim meczu z Australią, czy Brazylijczyka Eduardo. Ten ostatni od wielu lat ma paszport Chorwacji i gra dla tej bałkańskiej republiki. - Nigdy nie przypuszczałbym, że dojdzie do takiej sytuacji, że Brazylia będzie organizowała finały, a ja wystąpię w nich w trykocie innego zespołu. I w dodatku spotkamy się w meczu otwarcia - mówi z uśmiechem na ustach autor 29 bramek dla Chorwacji.

W meczach otwarcia brakuje goli!

Oficjalne mecze otwarcia rozgrywane są od 1966 roku. I z reguły brakowało w nich bramek! Aż trzy razy padł rezultat 0:0, a cztery razy 1:1. Więcej niż dwa gole oglądali tylko widzowie dwa razy - w 1998 roku, kiedy Brazylia wygrała ze Szkocją 2:1, a także w 2006 roku, kiedy Niemcy pokonali Kostarykę 4:2. Bezbarwny był również mecz otwarcia Mundialu w 1978 roku z udziałem Polaków, którzy zmierzyli się z Niemcami. W Buenos Aires było bez bramek, a rzeczywistość starał się zakłamać I sekretarz KC PZPR, Edward Gierek, który pośpieszył z gratulacjami, które wydrukowała cała prasa. Zbigniew Boniek do dziś nie może przeboleć, że mistrzostwa w 1978 roku zaczął na ławce rezerwowych. Niedawno spotkał w Gdańsku Jacka Gmocha i wypalił z uśmiechem na ustach: - Proszę zanotować, że gdybym grał od początku, bylibyśmy mistrzami świata". Na co Gmoch odparował: - Na pewno pozwoliłby na to dyktator Argentyny, Videla...

Teraz presja na Brazylii jest podobna, jak na Argentynie w 1978 roku. Wówczas gospodarzom bardzo pomogli sędziowie. Tak było w wielu finałach Mundiali, a szczególnie w 1934 roku, gdy sprzyjali Włochom, w 1962, gdy gwizdali pod Chile, czy w 2002 roku, gdy robili wszystko, aby jak najdalej zaszła Korea Południowa.

MUNDIALOWE FAKTY

* Przypuszczalny skład Brazylii: JULIO CESAR (Toronto, 34) - DANI ALVES (Barcelona, 31), THIAGO SILVA (PSG, 29), DAVID LUIZ (Chelsea, od nowego sezonu PSG, 27), MARCELO (Real Madryt, 26) - PAULINHO (Tottenham, 25), LUIZ GUSTAVO (Wolfsburg, 26) - HULK (Zenit St. Petersburg, 27), OSCAR (Chelsea, 22), NEYMAR (Barcelona, 22) - FRED (Fluminense, 30).

* Przypuszczalny skład Chorwacji: PLETIKOSA (Rostow, 35 lat) - SRNA (Szachtar, 32), CORLUKA (Lokomotiw Moskwa, 28), SCHILDENFELD (Panathinaikos, 29), VRSALJKO (Genoa, 22) - MODRIĆ (Real Madryt, 28), KOVACIĆ (Inter Mediolan, 20), RAKITIĆ (Sevilla, od nowego sezonu Barcelona, 26) - PERISIĆ (Wolfsburg, 25), JELAVIĆ (Hull City, 28), OLIĆ (Wolfsburg, 34). W defensywie zamiast Schildenfelda może zagrać LOVREN (Southampton, 24), a w ataku zamiast Jelavica EDUARDO (Szachtar, 31). Podstawowy lewy obrońca PRANJIĆ (Panathinaikos, 32) ma problemy z kostką.

* Gospodarze jeszcze nigdy w historii nie przegrali swojego pierwszego meczu. A takich przypadków było 20, choć finałów odbyło się 19 - przypominam, że w 2002 roku Korea Południowa wspólnie z Japonią organizowała Mundial. Dotychczas zanotowano 14 wygranych gospodarzy i 6 remisów.

* W 1950 roku Brazylia w swoim pierwszym spotkaniu zanotowała wysokie zwycięstwo - 4:0 nad Meksykiem, który teraz też jest grupowym rywalem.

* Brazylia jest jednym krajem, który brał udział we wszystkich edycjach i zanotował najwięcej zwycięstw (67) oraz najwięcej goli (210).

* Ostatnia porażka w meczu grupowym Brazylii to Mundial'98 i przegrana z Norwegią 1:2.

* Chorwacja w swoich dotychczasowych 13 meczach finałów straciła tylko 11 goli (średnia na mecz 0,85), co jest najlepszym wynikiem spośród 32 finalistów MŚ 2014.

* Chorwaci nie unikają twardej gry, a czasami wręcz brutalnej - w 9 ostatnich spotkaniach finałów zobaczyli aż 6 czerwonych kartek!

* Jedna konfrontacja Brazylii i Chorwacji w finałach to 2006 roku i wygrana Canarinhos w Berlinie 1:0, po golu Kaki.
Roman Kołtoń, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze