Kompromitacja Lecha w Estonii. Koszmar powrócił

Piłka nożna
Kompromitacja Lecha w Estonii. Koszmar powrócił
Piłkarze Lecha Poznań opuszczali boisko w Estonii ze spuszczonymi głowami... /fot. lechpoznan.pl

Piłkarze Lecha Poznań przegrali w Tallinnie z wicemistrzem Estonii Nomme Kalju 0:1 w pierwszym meczu 2. rundy kwalifikacyjnej Ligi Europejskiej. Bramkę zdobył w 81. minucie Japończyk Hidetoshi Wakui po koszmarnym błędzie Macieja Wilusza. Rewanżowe spotkanie rozegrane zostanie w Poznaniu 24 lipca.

Nie tak wyobrażali sobie inaugurację nowego sezonu piłkarze Lecha Poznań oraz jego kibice, których ok. 300 pojawiło się na stadionie w stolicy Estonii. Wicemistrzowie Polski niespodziewanie przegrali z Nomme Kalju 0:1 i w rewanżu czeka ich z pewnością trudna przeprawa.

Poznaniacy w optymistycznych nastrojach udali się na pierwsze spotkanie w europejskich pucharach. Lechici jednak rozczarowali, a wielu zawodników mogło mieć małe deja vu z poprzedniego roku. Wówczas Lech w trzeciej rundzie kwalifikacyjnej LE przegrał w Wilnie z Żalgirisem 0:1 i na własnym boisku nie odrobił już strat.

W ekipie "Kolejorza" po raz pierwszy w oficjalnym spotkaniu zagrali pozyskani przed sezonem Szwajcar Darko Jevtic oraz Maciej Wilusz. Ten ostatni, który ma już za sobą występy w reprezentacji Polski, debiutu w Lechu nie będzie mile wspominał. W 81. minucie zachował się niczym nieopierzony trampkarz, w łatwy sposób tracąc piłkę przed własnym polem karnym. Japończyk Hidetoshi Wakui znalazł się w sytuacji sam na sam z Jasminem Buricem i nie zmarnował szansy.

Jedyna bramka w tym spotkaniu padła w momencie, kiedy to lechici mieli przewagę na boisku, a gospodarze starali się im już tylko przeszkadzać. Najwyraźniej bezbramkowy remis był dla Nomme Kalju rezultatem satysfakcjonującym. Podopieczni Mariusza Rumaka po utracie gola jeszcze bardziej zdecydowanie zaatakowali bramkę rywali – chwilę później piłka po strzale głową Dawida Kownackiego trafiła w poprzeczkę, a dobitka Kacpra Hamalainena z kilku metrów poszybowała nad bramką.

Samo spotkanie nie był porywającym widowiskiem, ale to lechici mieli więcej okazji bramkowych. Swoich szans szukali Gergo Lovrencsics i Szymon Pawłowski, lecz brakowało precyzji, bądź strzały poznaniaków były niezbyt mocne, by zaskoczyć Vitalia Telesa. Tymczasem to wicemistrzowie Estonii byli bliżsi uzyskania prowadzenia, lecz Buric, który do bramki "Kolejorza" wrócił po blisko rocznej przerwie spowodowanej kontuzją, instynktownie obronił uderzenie Felipe Nunesa.

Po zmianie stron tempo meczu spadło, Lech kontrolował przebieg gry, ale nie miał zbyt wielu klarownych sytuacji.

Rewanż rozegrany zostanie w Poznaniu 24 lipca o godz. 19.00.

Nomme Kalju - Lech Poznań 1:0 (0:0).

Bramka: Hidetoshi Wakui (81).

Żółte kartki: Henrik Purg, Martin Vunk - Łukasz Trałka, Szymon Pawłowski

Nomme Kalju: Vitali Teles – Henrik Purg (64. Janar Toomet), Jorge Rodrigues, Alo Barengrub, Ken Kallaste – Karl Mool, Mbu Alidor, Hidetoshi Wakui, Martin Vunk, Damiano Quinteri (77. Mikhel Ainsalu) - Felipe Nunes (62. Robert Kirss).

Lech: Jasmin Buric – Tomasz Kędziora, Hubert Wołąkiewicz, Maciej Wilusz, Luis Henriquez – Gergo Lovrencsics, Karol Linetty (60. Dawid Kownacki), Darko Jevtic, Łukasz Trałka, Szymon Pawłowski – Kacper Hamalainen.

Sędziował: Domagoj Vuckov (Chorwacja). Widzów: ok. 3 tys.

A.J., PAP

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze