Mila nadal nie zawodzi! Śląsk nie dał cienia złudzeń Ruchowi

Piłka nożna
Mila nadal nie zawodzi! Śląsk nie dał cienia złudzeń Ruchowi

Śląsk Wrocław zwyciężył 2:0 z Ruchem Chorzów w niedzielnym spotkaniu 1. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Pierwsze trafienie dla gospodarzy zdobył w siódmej minucie niezawodny Sebastian Mila, a rezultat ustalił w drugiej części meczu Robert Pich.

W niedzielne popołudnie rozgrywki Ekstraklasy zawitały do Wrocławia. Przed spotkaniem ciężko było wskazać faworyta meczu, bo w Śląsku przed sezonem doszło do małej rewolucji. Z zespołem pożegnali się doświadczeni gracze, a w ich miejsce pojawili się młodzi gniewni. Do zespołu trafili również Mariusz Pawełek i Piotr Celeban. W zespole nie mógł natomiast wystąpić kontuzjowany Marco Paixao.

Odkąd na ławce trenerskiej Ruch posiada Jana Kociana to zespół spisuje się naprawdę znakomicie. W czwartek Niebiescy pokonali w eliminacjach do Ligi Europejskiej 3:2 FC Vaduz i udanie rozpoczęli oficjalne zmagania. Chorzowianie mieli wielki apetyt na zwycięstwo we Wrocławiu i powtórzenie rezultatu spotkania z lutego 2014, kiedy to Ruch wygrał 3:2 , a po meczu posadę stracił Stanislav Levy.

Szybkie uderzenie Śląska

Już w pierwszej minucie meczu goście mieli okazję na otworzenie wyniku. Na początek w polu karnym padł Grzegorz Kuświk po wślizgu Mariusza Pawelca, a chwilę później po strzale Bartłomieja Babiarza piłka trafiła w poprzeczkę bramki Wojciecha Pawłowskiego.

Chorzowianie rozpoczęli mocniej, ale to Śląsk otworzył wynik spotkania. W 7. minucie Robert Pich zdecydował się na strzał sprzed pola karnego, ale w piłkę nie trafił prawie wcale. Futbolówka przypadkowo wpadła pod nogi kompletnie niepilnowanego Sebastiana Mili, który bez większych problemów wpakował ją do siatki.

Ruch starał się odrobić szybko stratę i kontrolował sytuacje boiskowe. Po przerwie na uzupełnienie płynów tempo znacznie spadło, ale nadal wszystkie akcje gości sprawiały sporo kłopotów rozkojarzonym defensorom Śląska Wrocław. W 42. minucie gospodarze doszli do głosu. Niestety Sebastian Mila uderzeniem z kilku metrów  nie potrafił pokonać Krzysztofa Kamińskiego.

Powrót Celika na stare śmieci

Druga część spotkania zaczęła się nieco spokojniej niż pierwsza. Żadna z drużyn nie zdecydowała się na zdecydowany atak, a gra toczyła się głównie w środku pola. W 57. minucie pierwszą składną akcję stworzyli piłkarze gospodarzy. Z prawej strony piłkę dośrodkował Robert Pich, ale fatalnie spudłował Flavio Paixao.

W 65. minucie gry na boisku pojawił się Piotr Celeban, który powrócił do Śląska po zagranicznej przygodzie. Popularny Celik zameldował się na prawej stronie defensywy. W 76.minucie ponownie groźną akcję przeprowadził Śląsk, ale strzał Zielińskiego został zablokowany przez jednego z rywali.

Trzy minuty później w końcu się udało. Robert Pich próbował i próbował aż w końcu trafił. Pomocnik mocnym strzałem zza pola karnego pokonał Krzysztofa Kamińskiego i podwyższył wynik spotkania. Goście nie potrafili odpowiedzieć na ciosy gospodarzy i Śląsk mógł świętować pewne zwycięstwo na inaugurację rozgrywek.

Śląsk Wrocław – Ruch Chorzów 2:0 (1:0)

Bramki: 1:0 Sebastian Mila (7), 2:0 Robert Pich (80).

Żółta kartka: Ruch Chorzów – Grzegorz Kuświk.

Sędzia: Marcin Borski (Warszawa). Widzów: 10 180.

Śląsk Wrocław: Wojciech Pawłowski - Paweł Zieliński, Rafał Grodzicki, Mariusz Pawelec, Dudu Paraiba - Tomasz Hołota (90+1. Mateusz Machaj), Lukas Droppa, Tom Hateley, Sebastian Mila (65. Piotr Celeban), Robert Pich (87. Krzysztof Ostrowski) - Flavio Paixao.

Ruch Chorzów: Krzysztof Kamiński - Martin Konczkowski, Michał Helik, Piotr Stawarczyk, Marek Szyndrowski - Jakub Kowalski, Łukasz Surma, Filip Starzyński (82. Sebastian Janik), Bartłomiej Babiarz (74. Michał Efir), Rołand Gigołajew (60. Kamil Włodyka) - Grzegorz Kuświk.
Maciej Turski, Polsat Sport

PolsatSport.pl w wersji na telefony z systemem Android i iOS!

Najnowsze informacje i wiadomości na bieżąco, gdziekolwiek jesteś.

Komentarze