Karolina Owczarz: Przyjechaliście do Polski ponad osiem tygodni przed walką. Konieczny był tak wczesny przyjazd?


Roger Bloodworth: Przed walką z Witalijem Kliczką popełniliśmy ogromny błąd, że nie przyjechaliśmy wystarczająco wcześnie. Ciało i umysł potrzebują odpowiedniej ilości czasu, aby przystosować się do nowej strefy czasowej, jedzenia. Już po tamtej porażce powiedzieliśmy sobie, że jeśli znów przyjdzie Tomkowi walczyć w Polsce, to przyjedziemy tutaj dziewięć tygodni wcześniej.


Jak będzie wyglądał obóz treningowy?


Rozpoczniemy oczywiście od przygotowania fizycznego i pracy pod konkretnego rywala. Stopniowo będziemy dodawać kolejne elementy, jak sparing, czy szybkość. Wszystko musi iść w dobrej kolejności.


To była dobra decyzja, aby zdecydować się na potyczkę w Polsce?


Dla Tomka  to dobrze, że walczy w Polsce. Ostatnią walkę przecież przegrał. Powrót do swojego kraju powinien dać mu dodatkową dawkę adrenaliny oraz sprawić, że będzie jeszcze bardziej głodny zwycięstwa.


A co ze Szpilką? Czy to dobry zawodnik?


Oczywiście. To twardy dzieciak.


To będzie trudne zadanie?


Nigdy nie wiesz, co stanie się w ringu. Znam wiele takich przypadków, gdzie zawodnik miał być łatwym rywalem, a nagle ten, który był na straconej pozycji, wygrywał walkę.


Macie już przygotowaną taktykę?


Tak, ale oczywiście nie zdradzę całej. Spotkają się dwaj pięściarze wagi ciężkiej. Jeden praworęczny, drugi mańkut. Szpilka jest bardzo agresywny i jestem praktycznie pewien, że podejmie walkę. Gdyby się jedna okazało, że tego nie zrobi, to zawsze mamy plac B i C. Wszystko zależy od tego, co on pokaże w ringu.