Patrick Bamford trafił do Chelsea 31 stycznia 2012 roku. Przeniósł się tam z Nottingham Forest. Następnie został wypożyczony do Milton Keynes Dons, a także Derby County. W obu klubach zaaklimatyzował się znakomicie. Szybko wywalczył sobie miejsce w pierwszym składzie. I oczywiście strzelał gole. To dla napastnika jest najważniejsze.

W obecnym sezonie miał być trzecim snajperem The Blues. Kiedy jednak pojawiła się szansa na ponowne zakontraktowanie Didiera Drogby do młodego napastnika przyszedł sam Jose Mourinho. Przyszedł, by porozmawiać o jego przyszłości.

Jose powiedział mi, że mogę zostać, jeśli bardzo tego chcę. Wolał jednak bym poszedł na wypożyczenie. To najlepsze dla mojego rozwoju i to z pewnością pomoże mi w byciu gotowym na Chelsea - stwierdził młody napastnik.

Młody, ale dojrzały

No i w ten sposób trafił do Middlesbrough. Jednak Bamford to nie tylko osoba, która rozwija się w jednej dziedzinie. Różni się od większości sportówców ze swojego pokolenia. Ciężko pracuje na swoje wykształcenie. Nie tylko piłkarskie.

Płynnie mówi po niemiecku i francusku, co jak na Anglika - do tego 21-letniego - wydaje się abstrakcją. Przynajmniej dla rodkaów. On idzie o krok dalej. Jego największym pragnieniem w tej dziedzinie jest nauka języka hiszpańskiego. Do tego po każdym treningu od razu wraca do domu i bierze się za naukę... gry na gitarze. Wcześniej nauczył się biegle posługiwać skrzypcami, saksofonem i fortepianem.



Bamford jest bardzo inteligentnym, dojrzałym i odpowiedzialnym człowiekiem. Nie tylko na boisku, gdzie mogliśmy zaobserwować to całkiem niedawno. Ostatni mecz Middlesbrough z Liverpoolem. Na Anfield. W środę 24 września. Ostatecznie jego drużyna przegrała po fascynującej serii rzutów karnych 13:14. Jednak najpierw do tego konkursu jedenastek musiało dojsć. The Reds prowadzili w dogrywce 2:1, lecz w ostatnich minutach w szesnastce upadł Bamford. Do rzutu karnego podszedł sam poszkodowany. To było ostatnie kopnięcie meczu. Mimo młodej wieku nie przestraszył się ogromnej presji.

Najwyższe oceny w szybkim tempie

Dlaczego więc Anglik jest aż tak bardzo dojrzały? A to dlatego, że w młodości uczęszczał na lekcje ze starszą grupą. Szybko przyjął wskazane przez nich wzorce. Trafił na dobrych kolegów, którzy właściwie go nakierowali. Efekty są widoczne. Podczas egzaminów osiągał znakomite rezultaty. I to w zastraszającym tempie.

Zdałem moje GCSE [egzamin w trakcie piątego roku nauki w Anglii, Walii oraz Irlandii Północnej] bardzo wcześnie. Kiedy program szkoły przewidywał ich odbycie, ja byłem już po maturze! W razie gdyby coś mogło pójść nie tak, złożyłem papiery poza granicą Anglii i w końcu zaproponowano mi stypendium na Harvardzie! Moje życie miało opierać się głównie na futbolu, ale sprawy biznesowe i językowe także wchodziły w grę - opowiada młody napastnik

Dlaczego więc Bamford nie chciał przenieść się do Stanów Zjednoczonych do najbardziej pożądanego Uniwersytetu, gdzie wciąż mógłby rozwijać swoje umiejętności? W końcu występowałby tam w Ivy League, czyli w jednej z konferencji, w której występują przedstawiciele ośmiu elitarnych amerykańskich uczelni.

Znaj swoje miejsce, a szansa sama się pojawi

Z jednego, ale bardzo prostego powodu. Jego ambicją zawsze była gra w piłkę na najwyższym poziomie. I od czasu, kiedy dowiedział się, że ma szansę na zostanie profesjonalistą i spełnienie swoich marzeń, Harvard był tylko zabezpieczeniem. Ryzyko się opłaca. Niesamowite podejście 21-lata.

Mimo odrzucenia oferty ze Stanów Zjednoczonych piłkarz nigdy nie zamykał się na tamtą kulturę. Bardzo lubił grać w rugby. Teraz bardziej w czasie przeszłym, gdyż jeszcze za czasów gry w Nottingham Forest, w którym wcześniej występował, trenerzy uznali to za zbyt ryzykowne. Po treningu piłkarskim wracał do domu, by grać właśnie w rugby. Jednak to futbol zawsze pozostawał jego największym marzeniem. Ten na najwyższym poziomie. A teraz jest od niego o krok.



Jeśli chcesz grać w Chelsea, to musisz być cierpliwy. Romelu Lukaku pragnął być główną postacią, więc kiedy pojawiła się oferta z Evertonu, on ją chwycił. Znam plan wobec mnie. Chelsea twierdzi, że większość piłkarzy nie jest odpowiednio dojrzała, by grać w pierwszej drużynie w wieku 22 czy 23 lat. Jeśli będę czekał i poprawiał swoje umiejętności, to na pewno dostanę swoją szansę - opowiada Bamford.

O dojrzałość może być spokojny. Skorzysta na niej i on, i jego klub. To równie pewne, jak postępy młodego napastnika w nauce języka hiszpańskiego.