Pasja do speedwaya kluczem do sukcesu

 

W niedzielę 19 października Sam Ermolenko przyjedzie do Leszna. Będzie ścigał się z przyjaciółmi podczas żużlowego święta z okazji 21-lecia startów Adama Skórnickiego. W listopadzie Sudden Sam ukończy 54 rok życia, ale ani myśli rozstać się z motocyklem. Czynną karierę już zakończył, ale kiedy dzwoni przyjaciel Adam Skórnicki, Sam Ermolenko przekazuje wnuki babci, wsiada w samolot i bawi się żużlem. Sam był mistrzem świata w bawarskim Pocking w 1993 roku. Miał koszmarne kontuzje, a w niemieckim Herxheim walczył o życie. Greg Hancock, z którym Sam Ermolenko zdobywał złoto Drużynowych Mistrzostw Świata w 1993 roku, miał więcej szczęścia. Owszem, Grin zna zapach szpitalnej sali, ale nigdy nie otarł się o śmierć tak jak Sam po wypadku na długim torze. „Odpukać w niemalowane, ale na przestrzeni całej swojej kariery, Greg rzadko łamał kości. Wynika to z faktu, że myśli na torze. Nie wykonuje nieprzemyślanych ruchów. Jest klasowym żużlowcem. Poza tym, on kocha speedway i żyje tym sportem. Ma znakomitych mechaników: Australijczyka Travisa McGowana i Polaków: Rafała Haja i Bodzia Spólnego. Wrocławscy mechanicy są z Gregiem od 10 lat. Znają go na wylot, są przyjaciółmi. W domu na Grega czeka kochająca żona Jennie i trójka brzdąców: Wilbur, Bill i Karl. Greg potrafi bawić się z nimi nalewając z konewki wodę i udając, że to najprawdziwszy metanol. Czerpie radość z życia. To wspaniały człowiek. A zaczynał jako nastolatek w Anglii, w Cradley Heath i miał kilka par skarpetek, kask, rękawiczki i skórzany kombinezon. Wielki sportowiec i wielki człowiek” – ocenia Grega jego menedżer, Richard Child.

 

Hancock przyjechał do Toruniu z zamiarem uzyskania 21 punktów. Nie jest minimalistą. Nie ciuła punktów, ale mierzy wysoko. Był diabelnie skoncentrowany, choć trudno o skupienie i wyciszenie kiedy familia ogląda cię z trybun. Najbliżsi znają wszystkie sekrety Grega. Wiedzą, że pół godziny przed zawodami nikt nie ma prawa wejść do busa. Amerykanin lubi rozrysować sobie w głowie całe zawody, potrzebuje pozbierać myśli, posłuchać ulubionej muzyki i wejść w rytm turnieju. Pierwsze złoto zdobył w 1997 roku. W Vojens szalał ze szczęścia. Zimą przyleciał do Helsinek na galę FIM i nawijał jak nastolatek z Australijczykiem Mickiem Doohanem, królem wyścigów szosowych drugiej połowy lat 90-tych. W 2011 roku sięgnął po drugie złoto odradzając się w chorwackim Gorican. Wówczas pomocą służył Maciej Janowski, przyjaciel i po części wychowanek Hancocka. W Estoril Greg świętował sukces ze swoimi mechanikami. Opłacił przelot, nocleg i wyżywienie ludzi, którzy ciężko pracowali dla niego przez cały sezon. To jedyny żużlowiec, który w ten sposób uszanował trud majstrów. W tym roku Greg po raz trzeci znajdzie się na salonach. 23 listopada w hiszpańskim Jerez de la Frontera Hancock odbierze trzeci złoty medal. Dwa tytuły ma na koncie Bruce Penhall, po jednym Sam Ermolenko, Billy Hamill i Jack Milne. Milne zdobył pierwsze złoto dla USA na legendarnym Wembley w 1937 roku. Oglądał pierwsze ślizgi kontrolowane Grega Hancocka, ale nie doczekał pierwszego tytułu Herbiego, bo zmarł w 1995 roku w Pasadenie. Tata Grega, Bill, nie żałował ani przez moment, że syn już za dzieciaka zakochał się w jeździe na motocyklu bez hamulców…

Kontrakt na 3 lata

Na torze w Toruniu toczyła się fascynująca rywalizacja, były mijanki, przetasowania, wypadki, wykluczenia… A za kulisami dobijano targu. Gród Kopernika jest zakochany w żużlu. Prezydent Torunia, Michał Zaleski, wielokrotnie podkreślał, że runda Grand Prix jest istotnym elementem promocji miasta. Tymczasem właściciel praw do cyklu, firma BSI/IMG, podpisała pięcioletnią umowę na organizację GP z australijskim Melbourne. W stolicy stanu Wiktoria, ludzie uprawiają sport, ale równie chętnie go oglądają. 24 października 2015 roku Etihad Stadium, przepiękny obiekt w centrum Melbourne, będzie gościł najlepszych żużlowców świata. Greg Hancock ma cudne wspomnienia z Down Under. W 2002 roku Herbie wygrał GP na stadionie w Sydney. Skoro czekał 14 lat na drugi tytuł mistrza świata, to nic nie stoi na przeszkodzie, aby po 13 latach wygrał po raz drugi GP Australii. Ostatnia runda to gratka i magnes dla widzów. Toruń miał prawo poczuć niepokój, skoro zwieńczenie cyklu zaplanowano w Australii. Na szczęście negocjacje były owocne. Podpisano nową umowę, która będzie obowiązywać przez 3 lata. 3 października 2015 roku na MotoArenie znów rozgorzeje fenomenalna walka o punkty GP. Tegoroczne zawody mogły zadowolić najbardziej wybrednych koneserów speedwaya.

Kasprzak w srebrze

KK, czyli Krzysztof Kasprzak, był realistą przed ostatnią rundą GP. Wiedział, że 12 punktów straty do Hancocka to astronomiczny dystans. Polak wolał skupić się na obronie drugiej pozycji. Greg błyszczał pod taśmą, imponował startami i szybko zapewnił sobie tytuł mistrza swiata. Kasprzak przegrał z Hampelem, Hancockiem i Jonssonem, a na pierwsze zwycięstwo biegowe musiał czekać aż do 16 wyścigu. Prawdziwy dramat rozegrał się w finale, kiedy Kasprzak został uderzony przez Pedersena ostro wchodzącego od wewnętrznej. Szwedzki sędzia Krister Gardell wykluczył z powtórki Nickiego. Duńczyk wyczerpał słownik wyrazów brzydkich, wyładował złość na słuchawce od telefonu, ale cierpliwie czekał na swoją szansę w barażu o brązowy medal. Pomimo gwizdów publiczności, Pedersen zacisnął zęby i przystąpił skoncentrowany do wyścigu dodatkowego o brąz. Tai Woffinden robił co mógł, ale nie zdołał dogonić Duńczyka. John Jorgensen, Helge Frimodt Pedersen i Tomasz Dołkowski oszaleli ze szczęścia. Dyrektor GP, Tony Olsson, wysłuchał krzykliwych komentarzy ze strony Duńczyka. To ostatni turniej Olssona. Żona prosi go, aby zaniechał męczących podróży. Tony, były zawodnik Swindon i Reading, mieszka na wyspie Gotlandia w Visby. Nie pływa już promami, samolot skraca czas podróży, ale mimo wszystko rzadko przekracza próg domu. Ma dwójkę dorosłych dzieciaków (21 i 17 lat). Teraz Tony będzie oglądał owce i podziwiał piękne krajobrazy, ale zanim przeszedł na emeryturę, musiał wysłuchać tyrady Nickiego Pedersena o szwedzkiej mafii sędziowskiej. Oj, przyganiał kocioł garnkowi, a sam smoli…

 

Kasprzak miał znakomity sezon. Można deliberować czy upadek w Landshut nie kosztował go tytułu mistrza świata, ale równie dobrze Greg Hancock i Tai Woffinden mogli mieć pretensje do losu. Herbie był bezkonkurencyjny w Gorzowie Wielkopolskim, ale doznał bolesnej kontuzji i lekarze w Goeteborgu dokonywali cudów, aby poskładać palec wskazujący u lewej ręki. Tai Woffinden też walczył z czasem po upadku w Eastbourne, ale ból dłoni okazał się silniejszy i Woffy nie wystartował nad Wartą. A zatem każdy z kandydatów do tytułu pauzował przez jedną rundę.

Tata Zenon był wzruszony, Krzysztofa wyściskał też angielski tuner Peter Johns, który przed 2 laty świętował w Toruniu z Chrisem Holderem, a wcześniej, przez wiele lat rasował silniki Leigh Adamsowi. To pierwszy medal Krzysztofa w GP. W Gorzowie odradzają się polskie talenty. Tomasz Gollob zdobył mistrzowski tytuł w 2010 roku jako zawodnik Stali, teraz Krzysztof Kasprzak sięgnął po srebro, również jako żużlowiec Stali. W cyklu GP utrzymał się Jarek Hampel. Polak uplasował się na ósmym miejscu. W GP’2015 zobaczymy trzech Polaków: wicemistrza świata Krzysztofa Kasprzaka, Jarka Hampela i Macieja Janowskiego. Maciej zastąpił w Toruniu Darcy’ego Warda i zdobył 7 oczek. Gdyby nie defekt silnika, który stracił kompresję w pierwszym wyścigu, byłoby pięknie, bo Magic awansowałby do półfinału. Cudne zwieńczenie sezonu. I tylko Troya Batchelora żal. Kangur zajął dziewiąte miejsce i musi liczyć na łaskę FIM i BSI. Może dostanie dziką kartę, zważywszy, że GP zawita nad rzekę Yarra…
 

Wyniki:  

pierwszy półfinał

1. Nicki Pedersen (Dania)
2. Jarosław Hampel (Polska)
3. Tai Woffinden (W. Brytania)
4. Greg Hancock (USA)

drugi półfinał

1. Andreas Jonsson (Szwecja)
2. Krzysztof Kasprzak (Polska)
3. Adrian Miedziński (Polska)
4. Kenneth Bjerre (Dania)

finał
1. Krzysztof Kasprzak (Polska)
2. Andreas Jonsson (Szwecja)
3. Jarosław Hampel (Polska)
4. Nicki Pedersen (Dania)
bieg dodatkowy o brązowy medal
1. Nicki Pedersen (Dania)
2. Tai Woffinden (W. Brytania)

Końcowe wyniki Grand Prix w Toruniu:

1. Krzysztof Kasprzak (Polska) 17
2. Andreas Jonsson (Szwecja) 17
3. Jarosław Hampel (Polska) 11
4. Nicki Pedersen (­­Dania) 14
5. Greg Hancock (USA) 13
6. Tai Woffinden (W. Brytania) 9
7. Adrian Miedziński (Polska) 9
8. Kenneth Bjerre (Dania) 8
9. Chris Holder (Australia) 7
10. Maciej Janowski (Polska) 7
11. Troy Batchelor (Australia) 6
12. Matej Zagar (Słowenia) 5
13. Martin Smoliński (Niemcy) 4
14. Chris Harris (W. Brytania) 4
15. Paweł Przedpełski (Polska) 4
16. Fredrik Lindgren (Szwecja) 3
17. Michael Jepsen Jensen (Dania) 0
18. Oskar Fajfer(Polska) 0

Klasyfikacja końcowa MŚ:

1. Greg Hancock (USA) 140 pkt
2. Krzysztof Kasprzak (Polska) 132
3. Nicki Pedersen (Dania) 121
4. Tai Woffinden (W. Brytania) 121
5. Matej Zagar (Słowenia) 114
6. Andreas Jonsson (Szwecja) 103
7. Chris Holder (Australia) 100
8. Jarosław Hampel (Polska) 98
------------------------------------
9. Troy Batchelor (Australia) 91
10. Fredrik Lindgren (Szwecja) 90
11. Niels Kristian Iversen (Dania) 87
12. Martin Smoliński (Niemcy) 81
13. Kenneth Bjerre (Dania) 79
14. Darcy Ward (Australia) 75
15. Chris Harris (W. Brytania) 48
...
18. Bartosz Zmarzlik (Polska) 17
19. Adrian Miedziński (Polska) 14
24. Maciej Janowski (Polska) 7
27. Paweł Przedpełski (Polska) 4
33. Adrian Cyfer (Polska) 2