Powinniśmy zacząć ten pojedynek w tym samym składzie co z Niemcami. Trener Nawałka ma 11 pewniaków, którzy zdali trudny test w konfrontacji z mistrzami świata i niech na nich nadal stawia – powiedział Ziober.

 

Jego zdaniem kluczem do historycznego zwycięstwa nad Niemcami było to, że Polacy na boisku znów tworzyli zespół, a nie byli zlepkiem indywidualności.

 

Siłą polskiej reprezentacji zawsze była drużyna i w sobotę na boisku po wielu latach wreszcie zobaczyliśmy taki zespół. Tu wielki szacunek dla Roberta Lewandowskiego, który zrozumiał, że nie wydusi z naszych zawodników tego, co dawali mu partnerzy w Borussii Dortmund, a obecnie w Bayernie Monachium. Podporządkował się więc drużynie i wszyscy na tym zyskali – wyjaśnił.

 

Dodał, że na szczególne słowa uznania zasłużyli również Wojciech Szczęsny i Kamil Glik.

 

Całą drużynę trzeba pochwalić za ambicję i wolę walki, ale tych trzech piłkarzy miało największy wpływ na postawę zespołu. Cieszą mnie też bramki strzelone przez Arkadiusza Milika i Sebastiana Milę. W tego pierwszego zawsze wierzyłem i uważam, że dużo wcześniej powinien dostać szansę gry u boku Lewandowskiego. Pozytywnie byłem też nastawiony do powołania dla Mili – dodał.

 

Zdaniem 46-krotnego reprezentanta Polski gol strzelony Niemcom nie zapewni jednak pomocnikowi wrocławskiego Śląska miejsca w pierwszym składzie polskiej reprezentacji.

 

Dla mnie Sebastian to taki szybki żółw z ogromnym doświadczeniem. U nas nie ma jednak miejsca dla typowego, technicznego rozgrywającego, za którego biegaliby pozostali zawodnicy. Nie oznacza to jednak, że nie może on być ważną postacią w drużynie. Wręcz przeciwnie. To może być prawdziwy joker. To, że wszedł na boisko tak późno było spowodowane tylko tym, że graliśmy z Niemcami. Z innymi rywalami powinien grać dłużej – wyjaśnił 48-letni Ziober.

 

Podkreślił też, że wygrana z mistrzami świata doda Polakom pewności siebie i pomoże im w skutecznej walce w kolejnych spotkaniach.

 

Taki mecz jak ten z Niemcami daje niesamowitego kopa i wiarę we własne możliwości. Teraz trzeba pójść za ciosem i wygrać ze Szkotami. W tym meczu nie będziemy już zmuszeni do gry tak defensywnej jak w sobotę, więc kilku zawodników będzie mogło bardziej skupić się na ofensywie. Dotyczy to zwłaszcza Kamila Grosickiego i Macieja Rybusa, do których mam trochę pretensji o grę do przodu w ostatnim spotkaniu. Ten pierwszy tuż przed zmianą popisał się jednak kapitalnym rajdem i być może grałby dalej, gdyby zakończył go bramką. Sam byłem kiedyś w podobnej sytuacji na ME juniorów, gdy po takiej akcji strzeliłem gola i trener cofnął przygotowaną już zmianę – powiedział.

 

Jego zdaniem po sobotnim zwycięstwie biało-czerwoni stali się głównym, obok Niemców, kandydatem do awansu do Euro 2016.

Mówiłem przed tym meczem, że kto pierwszy ugryzie Niemców, ten razem z nimi awansuje. I zdania nie zmieniam. Jeśli wygramy ze Szkocją, to po trzech meczach będziemy mieli na koncie dziewięć punktów. To ogromny kapitał, który tylko nieudacznicy mogliby zmarnować – zakończył Ziober.